Rząd się decyduje na bój spotkaniowy

Jacek Zalewski
opublikowano: 06-10-2008, 00:00

Od pierwszego komentarza, zatytułowanego "Minister sportu rozpoczyna wojnę", konflikt o Polski Związek Piłki Nożnej relacjonujemy w tonacji frontowej. Rozwój wydarzeń potwierdza zasadność przyjęcia takiej konwencji. Dzisiaj w południe upływa termin ultimatum FIFA i jednocześnie kontrultimatum rządowego, iż warunkiem porozumienia jest wycofanie się Zurychu z groźby zawieszenia PZPN. Wątkiem dodatkowym stało się zasygnalizowane przez UEFA zagrożenie organizacji EURO 2012.

W niewielu sprawach opinia publiczna w naszym kraju jest tak zgodna, jak w moralnej ocenie PZPN. Zwięźle ujął to tytuł innego naszego komentarza "Spróchniała gałąź pod ochroną". Niestety, w postępowaniu strony rządowej dominuje wątek obchodzenia prawa

dla zwalczenia bezprawia. A nie tylko z amerykańskich filmów, lecz i z praktyki sądowej w Polsce wiadomo, jak często z powodu błędów proceduralnych uniewinniani są ewidentni przestępcy.

Minister Mirosław Drzewiecki wypowiedział PZPN wojnę zgodnie z ustawą z 2005 r. o sporcie kwalifikowanym. Złożył do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim (złożonego z radców prawnych i adwokatów) wniosek o zawieszenie władz związku. Trybunał na jego rozpatrzenie ma 30 dni — i zapowiedział rozprawę na 21 października, ale od razu na rozprawie wstępnej 29 września wyznaczył związkowi kuratora w osobie Romana Zawłockiego. Do tego momentu — wszystko OK. Ale kurator nie miał żadnej podstawy ustawowej do samodzielnego zawieszenia władz PZPN! Potwierdziła to zdziwiona Romana Troicka-Sosińska, arbiter trybunału i jego sekretarz. Dopiero po ewentualnym zawieszeniu — ale przez trybunał! — władz kurator je zastępuje. Uprawnień obu stron w okresie do 21 października ustawa nie określa, przez domniemanie wymuszając ich szorstką kohabitację w siedzibie PZPN przy Miodowej.

Dopiero po przypomnieniu tego ustawowego elementarza daje się pełniej ocenić postępowanie FIFA oraz wtórującej jej UEFA. Ultimatum prezydenta Josepha Blattera jest działaniem pozaprawnym i słusznie tak oburza polskie społeczeństwo. Atmosferę podgrzewają jeszcze informacje prasowe, iż rzekomo inspiratorami kolejnych pism nadchodzących z Zurychu (FIFA) i Nyon (UEFA) są działacze PZPN. Jednak fakty obnażają gorzką prawdę, iż dyktat piłkarskich central jest odpowiedzią na uzurpację kuratora Zawłockiego — nadanego przez trybunał z inicjatywy ministra Drzewieckiego w reakcji na machlojki władz PZPN.

Dzisiaj w południe okaże się, czy ta napięta spirala pęknie, a jeśli tak się stanie — to kogo porani czy wręcz przebije. Pierwszą ofiarą może stać się narodowa reprezentacja, niedopuszczona co najmniej do dwóch najbliższych spotkań eliminacyjnych mistrzostw świata. Cena wysoka — co w zamian?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu