Rząd szuka miliardów na inwestycje kolejowe

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2022-12-13 13:20

80 mld zł — tyle będą warte kontrakty na kolei. Urzędnicy spierają się o to, jak je sfinansować, a firmy szykują do cięć zatrudnienia, bo inwestycje są tylko w planach.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie są rządowe propozycje finansowania inwestycji kolejowych
  • dlaczego drogi łatwiej finansować niż kolej
  • jakie konsekwencje dla firm ma brak pieniędzy dla kolei
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Realizacja wielu kontraktów kolejowych z perspektywy 2014-23 dobiega końca, a nowe nie są podpisywane, ponieważ nie ma na nie pieniędzy. Przedsiębiorcy liczą na finansowanie pomostowe do czasu odblokowania Krajowego Planu Odbudowy (KPO) oraz wdrożenia innych programów unijnych. Uruchomienie finansowania pomostowego, m.in. dla kolei, zapowiadał Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, ale na razie nie wiadomo, kiedy i w jakiej wysokości.

Pieniądze z kredytów czy z budżetu

Nad finansowaniem inwestycji kolejowych w najbliższych latach głowią się też przedstawiciele resortów infrastruktury i finansów, ale trudno im znaleźć rozwiązanie.

— Pracujemy z Ministerstwem Infrastruktury nad programem inwestycji kolejowych o wartości około 80 mld zł. 35 mld zł sięgnie wartość inwestycji finansowanych z funduszy Unii Europejskiej i źródeł krajowych, a 44 mld zł to projekty finansowane ze źródeł krajowych, na które obecnie szukamy pokrycia — powiedział Sebastian Skuza, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Infrastruktury, które odbyło się 13 grudnia 2022 r.

Przyznał, że są rozbieżności między resortami finansów oraz infrastruktury dotyczące sposobu finansowania wkładu krajowego. Resort infrastruktury chce, by pieniądze na ten cel pochodziły z budżetu państwa, a resort finansów proponuje zaciąganie długoterminowych kredytów w międzynarodowych instytucjach, takich np. jak Europejski Bank Inwestycyjny. Sebastian Skuza przyznaje jednak, że realizacja opcji kredytowej jest nie lada wyzwaniem ze względu na niskie wpływy do Krajowego Funduszu Kolejowego (KFK).

Zasilają go np. niższe kwoty z opłaty paliwowej niż przeznaczane na Krajowy Fundusz Drogowy (KFD). KFK nie ma też wpływów od przewoźników za dostęp do infrastruktury, więc trudniej mu lewarować dług. Przewoźnicy kolejowi płacą wprawdzie więcej za dostęp do infrastruktury niż drogowi, ale ich pieniądze nie wpływają do KFK, lecz na działalność zarządcy sieci, czyli PKP Polskich Linii Kolejowych. To spółka prawa handlowego, mająca ograniczone możliwości zadłużania. Zarządzająca drogami Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad jest instytucją rządową, co nieco ułatwia jej finansowanie bezpośrednio i przez KFD.

Przedstawiciele branży kolejowej twierdzą, że rząd traktuje ich gorzej niż drogowców.

— Dziś rząd ma przyjąć program inwestycji drogowych wart w sumie 300 mld zł, tymczasem na inwestycje kolejowe wciąż nie ma zapewnionego finansowania — powiedział podczas sejmowej komisji Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych Tor.

Marita Szustak, prezes Izby Gospodarczej Transportu Lądowego, podkreśliła, że kolej nie może ciągle być zakładnikiem funduszy unijnych i podobnie jak w segmencie drogowym także na kolei trzeba wdrożyć stabilny system finansowania inwestycji. Sebastian Skuza zapewnił, że resort finansów nie faworyzuje dróg kosztem kolei i wielokrotnie udzielał finansowania na kontrakty szynowe. Przyznał jednak, że drogi łatwiej finansować ze względu na większe możliwości lewarowania długu w KFD niż w KFK. Podkreślił też, że zmiany w zakresie finansowania dróg i torów wymagają korekty polityki państwa, a to już nie leży w kompetencjach resortu finansów.

Strata kompetencji:
Strata kompetencji:
Pracownicy firm produkujący materiały i urządzenia kolejowe tracą pracę. Wielu specjalistów dostaje także oferty od firm z innych branż. Jeśli na kolei nie będzie pracy, to ją zmienią. Firmom kolejowym trudno będzie odbudować potencjał po wznowieniu inwestycji, zwłaszcza w najbardziej specjalistycznych obszarach.
Adobe Stock

Firmy szykują się do utraty pracowników

Takie wyjaśnienia nie zadowoliły jednak przedstawicieli firm kolejowych. Marita Szustak zakłada, że jeśli szybko nie ruszą nowe kontrakty kolejowe, to wykonawcy bieżących przetrwają do końca przyszłego roku. Dla producentów materiałów perspektywy są bardziej pesymistyczne. Track Tec, dostawca podkładów i rozjazdów kolejowych, już o połowę zredukował zatrudnienie w stosunku do 2020 r. Rafał Leszczyński, prezes Kolejowych Zakładów Nawierzchniowych (KZN) Bieżanów i członek zarządu IGTL, odpowiedzialny za sytuację producentów, podkreślił, że można spodziewać się kolejnych redukcji zatrudnienia.

— Zapraszamy na wręczanie zwolnień w przyszłym roku — stwierdził sarkastycznie.

— W przyszłym tygodniu mamy spotkanie wigilijne i co mam powiedzieć pracownikom. Wciąż nie wiemy, jakie mamy perspektywy na przyszły rok. Jesteśmy firmą z krajowym kapitałem. Wiele lat budowaliśmy kompetencje w segmencie sterowania ruchem kolejowym. Zatrudniamy programistów, wysokiej klasy specjalistów, ale nie wiemy, czy w przyszłym roku będziemy mieć dla nich pracę — mówi Artur Marcinkiewicz, prezes Zakładów Automatyki Kombud.