Małe firmy oraz założone w latach 2008-10 dostaną dodatkowe zachęty podatkowe. Eksperci chwalą, ale...
Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt zwiększenia ulg podatkowych firmom inwestującym w środki trwałe. Małe firmy, których roczne przychody nie przekraczają 1,2 mln EUR, oraz firmy założone w latach 2008-10 będą mogły jednorazowo amortyzować (wrzucać w koszty) wydatki inwestycyjne do 100 tys. EUR rocznie. Przedsiębiorcy cieszą się, lecz postulują wydłużenie ulgi np. na 10 lat. Eksperci podatkowi doceniają gest rządu, lecz wątpią w jego antykryzysową moc.
Dzisiaj małe firmy mogą jednorazowo amortyzować wydatki do 50 tys. EUR rocznie. Dzięki temu od razu (a nie w ciągu 5 lat) mogą obniżyć podstawę opodatkowania, zmniejszając podatek dochodowy dla fiskusa. To realne oszczędności, lecz dostępne w zasadzie tylko dla firemek usługowych, kupujących niezbyt drogie maszyny i urządzenia. Resort postanowił więc uatrakcyjnić tę formę pomocy, szczególnie w obliczu spowolnienia gospodarczego. Projekt zakłada podniesienie do 100 tys. EUR rocznych wydatków amortyzowanych jednorazowo. Resort szacuje, że dzięki temu w 2009 r. w kieszeniach przedsiębiorców pozostanie blisko 200 mln zł. Rozwiązanie to ma na celu zachęcić mniejsze firmy do inwestowania w maszyny, urządzenia, kotły, przyrządy, wyposażenie, środki transportu (bez samochodów osobowych). Celem projektu jest także zachęcenie Polaków do zakładania firm.
Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego, sugeruje bardziej odważne ruchy.
— To niewątpliwie korzystne rozwiązanie, które w jakimś stopniu zachęcić do inwestycji w środki trwałe. Jednak nie jest to sposób na jakiś istotny przyrost nowych firm ani na znaczące pobudzenie popytu inwestycyjnego. Jeśli rząd chce osiągnąć wyraźne efekty na tych polach, to te wyższe ulgi powinien na stałe wpisać w system lub wprowadzić je przynajmniej na 10 lat — mówi Jerzy Bartnik.
Podatkowi specjaliści twierdzą podobnie.
— To mądra decyzja, ponieważ od zysków inwestowanych nie powinno się płacić podatku. Szkoda, że ulga nie dotyczy dużych firm. Jest jednak zbyt zachowacza, aby efekty były widoczne w skali całej gospodarki. Obawiam się także, że będą zakładane pseudofirmy tylko w celu wykorzystania przyspieszonej amortyzacji — mówi prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.
Sceptyczny jest Arkadiusz Michaliszyn, doradca podatkowy w Cameron McKenna.
— Uważam, że przyznawanie korzyści podatkowych jakiejś grupie przedsiębiorców nie jest sposobem na utrzymanie wzrostu gospodarczego. Potrzebne są zmiany systemowe, obejmujące większość firm i obowiązujące dłużej — mówi Arkadiusz Michaliszyn.