Rząd uruchamia skarbową rewolucję

opublikowano: 25-02-2014, 00:00

System e-podatki może objąć prawie 1,5 mln firm oraz 16,2 mln obywateli — szacuje resort finansów. I to w bardzo szybkim tempie

Ministerstwo Finansów (MF) przyspiesza realizację zmian wywracających do góry nogami dotychczasowe relacje podatników z fiskusem. Do konsultacji międzyresortowych i społecznych skierowało projekt ustawy umożliwiającej szybkie przejście z papierowej formy rozliczania podatków na system w pełni elektroniczny. MF śpieszy się, bo skarbową rewolucję chce rozpocząć na początku 2015 r. W formie elektronicznej rozliczane mają być podatki od dochodów uzyskanych już w tym roku.

Oszczędność czasu i papieru

Od kilku lat dobrowolnie można już wysyłać drogą elektroniczną niektóre deklaracje podatkowe. Z każdym kolejnym rokiem taka możliwość była rozszerzana, więc skokowo rosła liczba wysłanych w ten sposób zeznań (wykres). Jednak zdecydowana większość podatników nadal rozlicza się tradycyjnie, zanosząc papiery do urzędu skarbowego lub wysyłając je pocztą. MF narzeka, że taki dualizm oraz brak jednego zintegrowanego e-systemu utrudniają pracę urzędnikom, którzy muszą ręcznie wklepywać dane do systemu POLTAX (także z e-deklaracji).

Rewolucja fiskalna nosi roboczą nazwę e-Deklaracje2. W projekcie resort finansów skupia się na wyliczaniu jej zalet. Przede wszystkim mówi o wygodzie urzędników oraz podatników, a przede wszystkim oszczędnościach. W 2015 r. łączne oszczędności firm i obywateli mają wynieść ponad 0,5 mld zł. W każdym następnym roku mają rosnąć o około 100 mln zł, by do 2024 r. sięgnąć około 11 mld zł. Ile budżet wyłoży na uruchomienie nowego systemu? Resort twierdzi, że relatywnie niewiele, bo tylko 90 mln zł. „Koszty utrzymania nowego scentralizowanego systemu będą się kształtować na poziomie kosztów utrzymania dotychczasowych systemów informatycznych organów podatkowych. W kolejnych latach zakłada się wzrost tych kosztów średnio o 19 mln zł rocznie, z tym że zostaną one zbilansowane oszczędnością czasu i papieru”— czytamy w uzasadnieniu projektu.

Związkowcy fiskusa potwierdzają, że przygotowania idą pełną parą.

— W urzędach skarbowych całe sale są wypełnione nowiutkimi komputerami i sprzętem informatycznym. Wielkie kupowanietrwa od kilku miesięcy. Trudno przewidzieć, czy wszystko uda się tak, jak MF oczekuje. Przestrzegam przed hurraoptymizmem. Znamy wiele przykładów wielkich projektów informatycznych, które nie wypaliły. Najbardziej obawiamy się, że dojdzie do głębokich zmian w zatrudnieniu — mówi Tomasz Ludwiński, szef NSZZ Solidarność Pracowników Skarbowości.

Sprawdzanie fiskusa

Zmiany najbardziej odczują przedsiębiorcy zatrudniający powyżej pięciu osób, którzy będą mieć obowiązek całościowego rozliczania się przez internet i tylko w ten sposób będą realizować swoje zadania jako płatnicy zaliczek za swoich pracowników. To oznacza konieczność posiadania certyfikowanego podpisu elektronicznego. MF uspokaja jednak, że nie ma mowy o konieczności wysyłania np. tysiąca odrębnych deklaracji i podpisywania każdej z osobna.

„Płatnik będzie mógł wysyłać zbiorczą informację zawierającą dane o wielu podatnikach i podpisać ją jednym podpisem elektronicznym” — czytamy w dokumencie.

Resort podkreśla, że nie powinno być z tym problemów, bo firmy muszą w ten sposób rozliczać się z ZUS. Zmiany obejmą około 1,5 mln przedsiębiorców. Za osoby fizyczne, których dane przekazują płatnicy (pracodawcy) lub którzy sami wyślą te dane, urzędnicy wypełnią tzw. wstępne deklaracje podatkowe. Każdy podatnik będzie miał konto na specjalnym portalu podatkowym oraz dostęp do niego po zalogowaniu. Każdy będzie miał prawo sprawdzić, czy fiskus właściwie wypełnił jego zeznanie. Gdy zeznanie okaże się prawidłowe (lub po jego korekcie, czyli dodaniu ulg i zwolnień), wystarczy kliknąć „wyślij” i zeznanie będzie uznane za dostarczone (z poświadczeniem odbioru). Kto nie ma komputera, nie umie go obsługiwać lub nie ma internetu, będzie mógł nadal wysyłać deklaracje papierowe. MF szacuje, że prawo do składania e-deklaracji uzyska 16,2 mln podatników PIT. Ilu skorzysta? Resort ma nadzieję, że większość.

— Słusznie, że rząd nie zamierza narzucać e-podatków osobom fizycznym. To byłoby nierozsądne i nieracjonalne. Mimo że większość społeczeństwa jest za pan brat z internetem, ciągle jest wielu e-wykluczonych. Należy ludziom dać prawo wyboru. Jeśli chodzi o firmy, uważam, że docenią możliwe oszczędności. Jednak dla wielu małych firemek konieczność zakupu certyfkowanego e-podpisu może być istotnym kosztem — uważa Mirosław Usidus, ekspert ds. internetu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy