Rząd zadba o giełdę. Na pożegnanie

Sebastian Gawłowski, Marek Knitter
opublikowano: 2004-04-27 00:00

Odchodzący rząd zatroszczył się o przyszłość giełdy. Opozycja uważa, że niepotrzebnie, bo tę decyzję może pozostawić następcom.

Dziś rząd ma zaakceptować Strategię Rozwoju Rynku Kapitałowego „Agenda Warsaw City 2010”. Realizacja zapisów tego dokumentu ma doprowadzić do zbudowania w Polsce najsilniejszego rynku kapitałowego regionu, dzięki m.in. prywatyzacji Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Cel strategii jest słuszny i ambitny. Tylko czy powinien decydować o niej rząd, którego dni są policzone?

Czas prywatyzacji

Leszek Miller 2 maja ma podać się do dymisji wraz ze swoim rządem. W tym krótkim czasie chce przeforsować plan rozwoju i prywatyzacji GPW. Dlaczego?

— Najwyższy czas na prywatyzację, bo w Europie pozostały już tylko dwa państwa z państwową giełdą — Polska i Malta. Można zakładać że doradca zostanie wybrany do końca kwartału, zaś do końca roku powstanie koncepcja tej prywatyzacji — mówi Igor Chalupec, wiceminister finansów.

Sposób prywatyzacji GPW pozostaje sprawą otwartą. W grę wchodzi alians strategiczny lub oferta publiczna akcji.

— Moim zdaniem, decydujący głos powinien mieć tutaj doradca prywatyzacyjny, który wskaże lepszą metodę. Udział państwa w sprywatyzowanej giełdzie zależy od sposobu prywatyzacji. Jeśli giełda ma wejść w alians, pozyskać strategicznego inwestora, to państwo nie powinno zachowywać w akcjonariacie dominującej roli, by nie powodować konfliktów. Gdyby MSP zdecydowało się np. na ofertę publiczną akcji, wtedy znaczący, choć mniejszościowy, pakiet powinien mieć skarb państwa — dodaje Igor Chalupec.

GPW to nie wszystko, zostaje jeszcze problem Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych (KDPW).

— Decyzje trzeba podejmować mając na względzie interes obu instytucji. Obecnie KDPW ma 3 równorzędnych akcjonariuszy — NBP, MSP i GPW. Za optymalną uważałbym sytuację, w której jeden z dotychczasowych udziałowców stałby się podmiotem dominującym. Trudno w tej chwili mówić, który — mówi wiceminister finansów.

Politycy za...

Wśród polityków panuje zgoda, jeśli chodzi o prywatyzację GPW.

— Jestem zwolennikiem pełnej prywatyzacji gospodarki i odseparowania jej od polityki. Aby zapewnić mocne i stabilne tętno naszej gospodarce, giełda powinna być jak najsilniejszym organizmem — mówi Adam Szejnfeld, poseł Platformy Obywatelskiej.

— W naszym programie giełda jest bardzo ważna. Podobnie jak brytyjska premier Thatcher, chcemy prywatyzować państwowe firmy, by osiągnąć możliwie rozproszony akcjonariat i szerokie grono drobnych udziałowców — mówi Roman Giertych, szef Ligi Polskich Rodzin.

Chce on jednak zachowania państwowej kontroli nad giełdą.

— Skarb państwa powinien zatrzymać przynajmniej 75 proc. akcji. To warunek zachowania wiarygodności tej instytucji — uważa Roman Giertych.

...a nawet przeciw

Większość z opozycyjnych partii uważa jednak, że o losie GPW nie powinna decydować odchodząca Rada Ministrów.

— Ten rząd nie ma już żadnej legitymacji, by prywatyzować cokolwiek. Powinien zostawić te sprawy nowemu gabinetowi — mówi Andrzej Lepper, szef Samoobrony.

— Urzędujący rząd nie powinien przyjmować jakichkolwiek dokumentów, gdyż dawno już utracił do tego mandat — dodaje Roman Giertych.

— Można powiedzieć: lepiej, że rząd zabrał się za to późno niż wcale. Ale z drugiej strony można to odbierać jako tworzenie „faktów na przyszłość”. Tymczasem jest wielce prawdopodobne, że to nowy rząd będzie wprowadzał poprawki do tego planu, a przecież nic tak nie obniża wiarygodności rynku, jak zamieszanie i niepewność — uważa Adam Szejnfeld.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface