Rząd założy branży rybnej kaganiec

Wiktor Szczepaniak, pap
opublikowano: 28-11-2008, 00:00

Rząd chwali się poszerzaniem swobody gospodarczej i wolnej konkurencji. W branży rybnej chce jednak

Rośnie fala protestów przeciwko ustawie o organizacji rynku rybnego

Rząd chwali się poszerzaniem swobody gospodarczej i wolnej konkurencji. W branży rybnej chce jednak

wprowadzić reglamentację.

W Sejmie trwają prace nad rządowym projektem ustawy o organizacji rynku rybnego, która ma poprawić jego działanie. W projekcie znalazły się jednak propozycje, które wywołują oburzenie branży rybnej.

— Projekt poważnie ogranicza swobodę działalności gospodarczej i wolną konkurencję na rynku. Przewiduje drastyczne ograniczenie liczby punktów skupu dorszy bałtyckich. W rezultacie z ponad 560 uprawnionych dziś do tego podmiotów na rynku zostanie stworzony monopol sześciu tzw. centrów pierwszej sprzedaży (w Ustce, Kołobrzegu, Darłowie, Helu i dwa we Władysławowie), prowadzonych przez tzw. uznane organizacje producentów (grupy producenckie). To absurd. W Polsce takich centrów skupu dorszy powinno być co najmniej 50 — oburza się Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb (PSPR).

Jego zdaniem, ograniczenie liczby punktów skupu utrudni firmom z branży dostęp do surowca, doprowadzi do wzrostu jego kosztów i spowoduje problemy logistyczne.

Nie tylko dorsze

Jakby tego było mało, wczoraj w Sejmie posłowie uznali, że przepis ten powinien dotyczyć wszystkich gatunków ryb.

— Jesteśmy za ochroną populacji dorszy, ale nie takimi metodami. Nigdzie w Europie nie ma czegoś takiego. Zamiast tworzyć sztuczne bariery i zapewniać ustawowo określonym podmiotom pozycję monopolistyczną, wystarczy powołać dobrze zorganizowanę siatkę inspektorów, którzy kontrolowaliby skup dorszy w portach i przystaniach. Nie można przecież zmusić wszystkich rybaków w Polsce, aby należeli do grup producenckich. Ustawa w takim kształcie utrudni też zakup dorszy od armatorów z innych krajów. Sugerujemy poprawę prawnego bubla, zanim będzie za późno — argumentuje Jerzy Safader.

Mydlenie oczu

"Zaproponowane rozwiązanie nie będzie prowadzić do monopolizacji rynku dorszy, bo obowiązkowe będzie jedynie miejsce sprzedaży (centrum), zaś charakter transakcji (sprzedaż sesyjna lub aukcyjna) umożliwi rybakom wybór nabywcy i akceptację ceny. W ocenie resortu rolnictwa, przepisy te przyczynią się do ochrony zasobów dorszy oraz ograniczą nieuczciwą konkurencję wśród armatorów dokonujących ich połowu i przedsiębiorców zajmujących się ich obrotem czy przetwórstwem" — odpowiada na zarzuty PSPR Departament Rybołówstwa w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Takie argumenty nie przekonują jednak branży rybnej i niezależnych ekspertów.

— To mydlenie oczu. Jeśli określoną ilość dorszy X będzie mogła skupić określona liczba podmiotów Y, to ta ilość po prostu rozłoży się na te podmioty. Jak więc liczba punktów skupu ma się do ochrony populacji dorszy? Zamiast ją redukować, władze powinny skuteczniej nadzorować połowy — uważa Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha.

— Inspektorzy rybołówstwa mają dziś możliwość pełnej kontroli nad skupem. Mają swoje placówki w portach i wykaz podmiotów uprawnionych do skupu. Otrzymują raporty od kutrów rybackich i kupujących dorsze. Niech więc robią swoje, a nierzetelnym firmom odbierają koncesje — sugeruje Jerzy Safader.

Nowe koncesje

Rząd chce, aby skup i sprzedaż dorszy odbywały się w nielicznych centrach pierwszej sprzedaży ryb. To wyodrębniony obiekt w porcie lub przystani, wyposażony w niezbędną infrastrukturę (wyładunkową, transportową), prowadzący sesyjną lub aukcyjną sprzedaż ryb. Operatorami centrów mają być uznane organizacje producentów. Będą musiały wprowadzać dane o pierwszej sprzedaży do systemu informatycznego prowadzonego przez ministra rolnictwa. Przeciwko takiemu ograniczeniu swobody protestuje większość przetwórców ryb, a także duża część rybaków. Dziś dorsze może skupować grubo ponad 560 podmiotów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak, pap

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rząd założy branży rybnej kaganiec