Okazuje się, że czwartkowy unik Sejmu w sprawie ustawy zakładającej nałożenie podatku od napojów słodzonych oraz tzw. małpek nie był „incydentem legislacyjnym”. Na szczytach władzy zapadła decyzja o wstrzymaniu wprowadzenia nowych danin.
— Najważniejsza jest walka z pandemią — przygotowywanie rozwiązań prawnych do tarczy antykryzysowej i finansowej. Inne działania legislacyjne są na bocznym torze. Mamy zupełnie inną sytuację społeczną i gospodarczą niż wtedy, gdy projekt tzw. sugar tax został skierowany do Sejmu. Byłoby to dodatkowe obciążenie finansowe dla przedsiębiorców, a w czasie pandemii nie chcemy uderzać w firmy, które walczą o utrzymanie się na rynku i uratowanie miejsc pracy. Jeszcze nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle Sejm miałby zająć się tą ustawą. Na razie projekt pozostaniew zawieszeniu — mówi Łukasz Schreiber, minister w kancelarii premiera.
W czwartek, tuż przed zdjęciem ustawy z porządku obrad przez Elżbietę Witek, marszałka Sejmu, minister napisał na Twitterze, że to decyzja premiera Mateusza Morawieckiego. To oznacza, że nowe podatki zapewne nie wejdą w życie 1 lipca, jak przewiduje ustawa. Sejm nie jest związany żadnym terminem, teoretycznie może też w ogóle nie wrócić do projektu. Niepewność spędza sen z powiek przedsiębiorcom.
— Planowany podatek cukrowy byłby ogromnym obciążeniem dla producentów i w obecnej sytuacji gospodarczej mógłby okazać się gwoździem do trumny. Firmy muszą jednak mieć jasność, a mają wielką niewiadomą. Podatek wisi nad nimi jak miecz Damoklesa. Najlepiej byłoby, gdyby rząd przedstawił jednoznaczne stanowisko, a Sejm zaaprobował senacką uchwałę o odrzuceniu ustawy — mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ).
W imieniu branży przedstawia propozycję.
— Niech rząd doprowadzi do formalnego odrzucenia ustawy i wspólnie z nami opracuje ewentualne rozwiązania, które nie zniszczą producentów napojów i umożliwią realizację celów prozdrowotnych — mówi szef PFPŻ.
O wyrzucenie projektu do kosza apeluje też Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
— Rząd powinien jasno zadeklarować, co będzie z tą ustawą. Nie może chować głowy w piasek, bo tylko narazi się na kolejną falę krytyki ze strony organizacji przedsiębiorców. Najlepiej niech się wycofa z pomysłu i nie nakłada żadnych podatków w tym trudnym dla gospodarki okresie. Panuje powszechne zrozumienie w kwestii zwiększenia deficytu budżetowego — mówi Cezary Kaźmierczak.
Podatki od napojów słodzonych i „małpek” miały przynosić państwu ok. 3 mld zł rocznie. Eksperci nie mieli wątpliwości, że cel ustawy jest czysto fiskalny. Rząd zapewniał tymczasem, że chodzi mu zniechęcenie Polaków do kupowania niezdrowych napojów. Wpływy z nowych danin miały być przeznaczone na profilaktykę i leczenie, m.in. otyłości.