Rząd znów sypnął dolarowymi papierami

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2009-07-22 11:20

Tym razem resort finansów zagrał z polskimi funduszami fair. Załapały się na dolarowe obligacje. Wcześniej kupiły węgierskie.

Rząd znów sypnął dolarowymi papieramiRząd znów sypnął dolarowymi papieramiDwa tygodnie temu 2 mld USD. Wczoraj 1,5 mld USD. To wynik emisji 10-letnich obligacji dolarowych przeprowadzonych przezRząd znów sypnął dolarowymi papierami resort finansów. Pierwsza wzbudziła ogromne kontrowersje. Polskie fundusze skarżyły się na łamach „Pulsu Biznesu”, że resort finansów je dyskryminował przydzielając praktycznie całą emisję zagranicznym. Argumenty z naszego artykułu trafiły do resortu.

- Tym razem emisja została przeprowadzona w dużo lepszy sposób. Wygląda na to, że redukcje były proporcjonalne i wszystkich obowiązywały takie same zasady – mówi Ryszard Trepczyński, wiceprezes Pioneer Pekao Investment Management.

Według naszych informacji inwestorzy złożyli zapisy na 5 mld USD, co oznacza 30 proc. redukcję.
Praktycznie wszyscy eksperci sugerowali też, że Polska sprzedała obligacje za tanio. Warunki drugiej transzy były dokładnie takie same – kupon wyniósł 6,4 proc., a spread 290 pkt. 

- Rynek żyje swoim życiem. W chwili pierwszej emisji spread wynosił 290 pkt, teraz się zawęził o ok. 30 pkt. Cały czas jednak można mówić, że cena jest bardzo atrakcyjna dla kupujących, a z perspektywy budżetu obligacje sprzedawane są tanio – mówi anonimowo zarządzający.

- Obligacje emitowane były po 99,8 USD a obecnie na rynku wtórnym handluje się po 102. To dowód, że inwestorzy uznają je za bardzo atrakcyjne – dodaje inny  zarządzający.

W poniedziałkowym „Parkiecie” Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów bronił wyceny. Przekonywał, że parametry emisji były korzystne w odniesieniu do rynkowych wskaźników i innych emisji. Tymczasem pod koniec ubiegłego tygodnia emisję obligacji o wartości 1 mld EUR przeprowadziły Węgry, które jeszcze kilka miesięcy temu były w poważnych tarapatach. Wyemitowały pięcioletnie obligacje ze spreadem 395 pkt. Z uwagi na różny okres zapadalności i walutę tych dwóch emisji nie da się w prosty sposób porównać, ale wnioski wyciągnąć można.

- CDS (wskaźnik odzwierciedlający ryzyko niewypłacalności – przyp. red.) dla Polski wynosi ok. 160 pkt, a dla Węgier 320 pkt. Rating Polski to A-, a Węgier BBB. Polska powinna więc płacić za dług dużo mniej niż Węgry. Przy ostatnich emisjach tej różnicy nie widać – mówi jeden z zarządzających.

Według naszych informacji na zakupy obligacji nad Dunaj wybrali się polscy zarządzający potraktowani per noga przez resort Jacka Rostowskiego. 8 proc. węgierskich obligacji trafiło do instytucji z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym znacznej części polskich.