Każdy zainteresowany kupnem auta z rynku wtórnego może w niej bezpłatnie sprawdzić przeszłość upatrzonego egzemplarza.
— Możemy sprawdzić m.in., czy auto nie było kradzione, złomowane, czy nie ma przekręconego licznika. Aby to zrobić, potrzebujemy jedynie numeru rejestracyjnego, numeru VIN, datę pierwszej rejestracji i profilu zaufanego — mówi Marek Zagórski, minister cyfryzacji.
Dane o przebiegach uzupełniane są regularnie, zbierane m.in. podczas okresowych badań technicznych czy policyjnych kontroli.
Usługa cieszy się ogromną popularnością. W 2019 r. Polacy skorzystali z niej blisko 230 mln razy, a w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku już niemal 40 mln razy. Wygląda na to, że popularność e-usługi wkrótce dynamicznie wzrośnie, gdyż dotychczas można było prześwietlać auta tylko z wewnętrznego rynku wtórnego oraz sprowadzane z kilku krajów Europy, USA i Kanady — w bazie nie było danych o autach z Niemiec. Ministerstwo Cyfryzacji rozszerzyło liczbę firm, z którymi współpracuje przy pozyskiwaniu danych — do tej pory baza powstawała na podstawie informacji dostarczanych przez firmę Carfax, a od teraz dane dostarczy również AutoDNA. Dane z rynku niemieckiego są ważne, bo jest to najbardziej popularne źródło pozyskiwania przez
Polaków używanych aut. Na 216 tys. aut przywiezionych do Polski w I kw. 2020 r. ponad 122,3 tys. pochodziło zza Odry. Poza informacjami z Niemiec do bazy trafią też dodatkowe dane o autach m.in. z Francji, Słowenii, Litwy, Łotwy i Estonii.