Rządowa koalicja pachnąca socjalem

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2005-11-03 00:00

PO przechodzi do opozycji. Romans PiS i Samoobrony jest groźny dla gospodarki — ostrzegają ekonomiści. Na razie rynki są spokojne.

Wbrew oczekiwaniom części analityków wczorajszy dzień nie przyniósł fali wyprzedaży na rynku.

— Wręcz przeciwnie, nastąpiło umocnienie, zarówno złotego, jak i — w nieco większym stopniu — obligacji. Inwestorzy odreagowują dotychczasową niepewność. Dziś mają świadomość, że jest rząd, ale w najbliższych dniach na rynku może być nerwowo ze względu na sytuację polityczną — ocenia Tomasz Zdyb, analityk Pekao.

Około południa za euro płacono nawet poniżej 3,96 zł, dolar kosztował 3,30 zł. Rentowności obligacji pięcioletnich wynosiły 5,17 proc. wobec 5,20 proc. w poniedziałek wieczorem.

Poparcie za władzę

Teraz najważniejsze dla rynku jest przewidziane na 10 listopada głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Kazimierza Marcinkiewicza i jego expose, w którym zarysuje swój program. Andrzej Lepper, lider Samoobrony, zapowiedział, że jest skłonny poprzeć mniejszościowy gabinet, o ile premier zgodzi się na zwiększenie wydatków socjalnych. Zaznaczył, że jego partia chce współrządzić, jeśli ma wziąć współodpowiedzialność za losy Polski.

Po południu premier zaproponował Donaldowi Tuskowi, szefowi PO, podpisanie umowy programowej, dzięki której rząd w ciągu 2-3 miesięcy zrealizowałby swój program przy wsparciu Platformy.

— To absurdalny pomysł. Partia, która nie wchodzi do rządu, ma popierać jego program? — dziwi się Zbigniew Chlebowski z PO.

— Będę rekomendował klubowi i radzie przejście do stanowczej opozycji. Sensowne ustawy będziemy jednak popierać — dodaje Donald Tusk.

Kazimierz Marcinkiewicz zapowiedział, że w najbliższy wtorek i środę spotka się ze wszystkimi klubami parlamentarnymi i wtedy przedstawi program rządu.

Stracony czas

Ekonomiści i inwestorzy mają wątpliwości, czy układ polityczny, jaki wyłonił się w ostatnich dniach, przysłuży się gospodarce.

— Rynki zdają sobie sprawę, że romans PiS i Samoobrony ma szansę zaistnieć na dłużej. To dla nich negatywny sygnał, bo PiS, chcąc uzyskać poparcie dla swoich pomysłów, będzie musiało targować się z Samoobroną — przyznaje Urban Górski, ekonomista Banku Millennium.

Jego zdaniem, rząd Kazimierza Marcinkiewicza może przetrwać cztery lata. Jednak w tym czasie zrobi niewiele pożytecznego dla gospodarki.

— Wiele wskazuje na to, że Platforma będzie bardzo konsekwentnie odrzucała projekty ustaw sprzeczne z jej programem, a zaplecze parlamentarne PiS będzie zbyt słabe do działań konstruktywnych. Brak zaplecza politycznego widoczny jest bardzo wyraźnie w tej części rządu, która odpowiada za sprawy gospodarcze — dodaje ekonomista Banku Millennium.

Arkadiusz Grabarczyk, ekonomista BRE Banku, wskazuje natomiast, że poparcie Andrzeja Leppera czy Romana Giertycha dla rządu będzie okupione stanowiskami w gabinecie, a także rozluźnieniem polityki fiskalnej.

— W perspektywie 4-5 lat możemy zatem spodziewać się wzrostu podatków oraz zaostrzenia polityki monetarnej — uważa ekonomista BRE Banku.