Rządowe trio majstruje w VAT

opublikowano: 05-10-2012, 00:00

Premier, wicepremier i minister finansów biorą się za zmianę sposobu rozliczania VAT. Cel — ograniczyć zatory płatnicze.

To musiała być ciekawa rozmowa — wczoraj po południu za zamkniętymi drzwiami spotkali się Donald Tusk, Waldemar Pawlak i Jacek Rostowski. Inicjatywa wyszła od wicepremiera. Szef ludowców uważa, że przedsiębiorcy powinni płacić podatek VAT dopiero po tym, jak otrzymają pieniądze, a nie zaraz po wystawieniu faktury.

Niechętny pomysłowi podatkowej deregulacji ą la PSL był minister finansów, bo proponowane zmiany mogą sprawić, że trudniej byłoby zaplanować dochody budżetowe. Jeszcze przed spotkaniem Waldemar Pawlak wyrażał nadzieję, że Jacek Rostowski da się przekonać i „będzie sukces na tym polu”. Do zamknięcia tego wydania „PB” nie pojawił się jednak zapowiadany komunikat KPRM o wyniku rozmów. O co chodzi w proponowanych przez Waldemara Pawlaka zmianach? Metoda kasowa miałaby pomóc małym i średnim przedsiębiorstwom, zagrożonym utratą płynności. Dziś fakultatywnie korzystać mogą z niej tzw. mali podatnicy, czyli przedsiębiorcy, których sprzedaż w poprzednim roku (wliczając VAT) nie przekroczyła 1,2 mln EUR (ok. 5 mln zł). Pozostali rozliczają podatek metodą memoriałową, co oznacza, że płacą VAT zaraz po wystawieniu faktury — niezależnie od tego, czy kontrahenci zapłacili im za towary lub usługi.

Metoda kasowa działa w obie strony — korzystający z niej przedsiębiorcy co prawda płacą podatek dopiero wtedy, gdy dostaną pieniądze od klienta, ale kiedy sami wybierająsię na zakupy, VAT mogą odliczyć tylko wówczas gdy za nie zapłacą. W obowiązujących przepisach jest też haczyk — po maksymalnie 90 dniach od wystawienia faktury przedsiębiorcy i tak muszą zapłacić podatek, nawet jeśli nie dostali pieniędzy od kontrahenta. To, zdaniem Waldemara Pawlaka, oznaczało, że metoda kasowa w Polsce funkcjonowała tylko pozornie. Dlatego w myśl propozycji resortu gospodarki nieopłacone przez 90 dni faktury przedsiębiorcy mogliby zaliczać do złych długów, a unikającym płacenia firmom odbierana byłaby możliwość odliczenia podatku.

— Obowiązek zapłaty VAT w przypadku nieotrzymania pieniędzy często przyczynia się do utraty płynności finansowej, co może doprowadzić do bankructwa lub likwidacji firmy. Wprowadzenie pełnej metody kasowej dla najmniejszych firm będzie bardzo korzystne dla przedsiębiorców. Zmiana nie będzie miała znaczącego wpływu na wysokość dochodów budżetowych, ponieważ dłużnik nie będzie miał prawa do odliczenia podatku naliczonego z niezapłaconej faktury — uważa Przemysław Pruszyński, ekspert PKPP Lewiatan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu