Rządowy groupon zaliczył wpadkę

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2012-09-21 00:00

Centrum Usług Wspólnych nie kupiło ubezpieczenia dla rządowych aut. Płaciło za mało, żądało za dużo.

Nie udało się wybrać firmy, która ubezpieczy wszystkie rządowe samochody. Przetarg, który w styczniu rozpisało Centrum Usług Wspólnych (CUW) — powołana w ubiegłym roku specjalna jednostka do zakupów grupowych — zakończył się fiaskiem.

Nikt nie był chętny, by za 18,4 mln zł zaoferować polisę komunikacyjną dla floty aut, należącej do ministerstw, urzędów centralnych i wojewódzkich. Jednak to nie cena miała decydujący wpływ na porażkę przetargu. Zdecydowało to, co urzędnicy zaszyli w warunkach przetargu.

— Kiedy zobaczyliśmy szczegółowe wymagania, złapaliśmy się na głowę i zrezygnowaliśmy z dalszych starań — zgodnie mówią przedstawiciele największych graczy na rynku komunikacyjnym.

— To był koncert życzeń, którego za pieniądze oferowane przez CUW nie dałoby się zrealizować. Może za dwa razy wyższą kwotę udałoby się to rozsądnie kwotować — tłumaczy szef działu ubezpieczeń komunikacyjnych w jednym z towarzystw.

Jego zdaniem, przetarg został skonstruowany w oderwaniu od warunków w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych dla flot. Od co najmniej dwóch lat na tym rynku rządzą ubezpieczyciele, którzy fundują regularne podwyżki cen i pozbywają się najbardziej szkodowych klientów.

Nie zważając na to, urzędnicy skonstruowali przetarg, jakby rynek należał do klienta. — Najbardziej absurdalnym żądaniem była gwarancja stałej ceny bez zwracania uwagi na szkodowość floty — mówi nam przedstawiciel jednego z towarzystw. Do tego dochodziło np. uruchomienie dedykowanej infolinii dla urzędników, wydzielenie dostępnych przez całą dobę pracowników do obsługi rządowej floty czy też brak limitów w warunkach ubezpieczenia, assistance czy serwisu.

Dodatkowo sytuację zamawiającego pogorszył fakt, że towarzystwa dokładnie nie wiedziały, co mają ubezpieczyć. CUW chciało, by polisa obejmowała wszystkie, bliżej nieokreślone auta w blisko 60 rządowych instytucjach. — W takich warunkach ciężko wykonać rzetelną kwotację — mówi menedżer ubezpieczeniowy.

Jego zdaniem, paradoksalnie na fiasku przetargu część urzędów może nawet… zaoszczędzić. Do jednego worka wrzucono małe jednostki, które mają po kilkanaście samochodów i prawie zerową szkodowość oraz takich komunikacyjnych urzędowych gigantów jak Służba Celna czy inspekcja drogowa. W efekcie powstała masa, dla której bardzo trudno było wyliczyć potencjalną szkodowość, a zamawiający nie zezwolił na składanie częściowych ofert. Dlatego dla niektórych urzędów pośrednictwo CUW mogło oznaczać wyższe wydatki na polisy.

— Widać, że zabrakło wiedzy o tym, jak funkcjonuje rynek ubezpieczeniowy i jak szacuje on ryzyko. Ten biznes to nie produkcja długopisów, gdzie kupując więcej, można urwać kilka groszy na sztuce — ocenia Małgorzata Krzysztoszek- Starczewska, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

Jej zdaniem, przydałoby się, by CUW przed uruchamianiem zamówień centralnych na usługi specjalistyczne zapoznało się wcześniej z sytuacją rynkową. Urzędnicy doszli do identycznych wniosków. Nie składają broni, tylko przygotowują się do uruchomienia kolejnego przetargu na ubezpieczenie floty rządowych aut.

Zamierzają w nim sięgnąć po wsparcie specjalistów. W tym celu CUW wybiera brokera ubezpieczeniowego, który pomoże mu w zakupie ubezpieczenia komunikacyjnego oraz majątkowego dla jednostek administracji centralnej. Drugi przetarg zapowiada się szczególnie interesująco, bo jego wartość może sięgnąć nawet 80 mln zł, co uczyni go jednym z największych niebudowlanych zamówień do wzięcia na rynku.