Rządowy produkt bez GMO

„Brak modyfikacji genetycznych” to już nie fanaberia pojedynczego producenta. Do Farmio dołączyła Piątnica, a resort rolnictwa zabiera się za GMO systemowo

Brak modyfikacji genetycznych w produkcie lub w procesie jego produkcji to temat, który przed dwoma laty pojawił się z hukiem w branży spożywczej wraz z wejściem nowego gracza, Farmio, na rynek jaj. Jaja spółki założonej przez Roberta Niewiadomskiego, wcześniej współwłaściciela spożywczego giganta Agros-Novy, były pierwszymi reklamowanymi w telewizji na dużą skalę. Hasło „bez GMO” zostało gromko oprotestowane przez branżę: każde jajo, bez względu na dietę kury, jest wolne od genetycznych modyfikacji. Farmio natomiast precyzowało, że chodzi nie o finalny produkt, ale o paszę. Spory ciągnęły się miesiącami. Z czasem kurz opadł i „brak GMO” wraca na sztandary. Podkreśla go OSM Piątnica, znana z serków wiejskich, a resort rolnictwa buduje dobrowolny system znakowania tego typu produktów.

Wyświetl galerię [1/3]

Artur Węgłowski Marek Wiśniewski

Zdezorientowany rynek

„Zostały rozpoczęte prace w celu przygotowania rozwiązań legislacyjnych dotyczących ustanowienia w Polsce systemu znakowania produktów wolnych od GMO lub wyprodukowanych bez wykorzystania GMO, na obecnym etapie nie można podać terminu wprowadzania takiego systemu” — napisała Małgorzata Książyk, dyrektor biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW). Tłumaczy, że to odpowiedź na „postulaty społeczeństwa domagającego się umożliwienia konsumentom wyboru żywności wytworzonej bez udziału składników modyfikowanych genetycznie” oraz „działanie uzupełniające dla realizowanych przez resort rolnictwa prac na rzecz zwiększenia udziału krajowego białka roślinnego w produkcji pasz”. — System znakowania będzie dodatkowym impulsem do rozwoju tego rynku. Obecnie kwestia jest nieunormowana prawnie, producenci i konsumenci mogą być nieco zdezorientowani. Byliśmy atakowani za oznaczanie produktów w ten sposób, dziś jednak dołączają do nas kolejni gracze — komentuje Artur Węgłowski, wiceprezes Farmio. Nie udało nam się skontaktować z OSM Piątnica. Na stronie internetowej mleczarska spółdzielnia tłumaczy, że jej działania to m.in. przygotowanie do zmian w prawie — Polska jako jedyny kraj w Unii Europejskiej podjęła decyzję o zakazie wytwarzania, wprowadzenia do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych. Zakaz, według ostatnich ustaleń, ma zacząć obowiązywać w 2021 r. (termin już trzykrotnie przekładano, pierwotnie mowa była o 2008 r.). Tomasz Głasek, dyrektor handlowy Piątnicy, zaznacza w komunikacie opublikowanym na stronie spółdzielni, że chodzi o zaoferowanie konsumentom możliwości wyboru produktów oznaczonych znakiem „bez GMO”, i podkreśla, że według obecnej wiedzy mleko nie zawiera GMO, nawet jeśli pochodzi od krów karmionych paszami zawierającymi genetycznie zmodyfikowane organizmy.

Nisza czy masa

— W przypadku mięsa i nabiału udział produktów wytworzonych bez użycia GMO może sięgnąć nawet 10 proc. sprzedaży. To oznaczenie do zastosowania praktycznie w każdej spożywczej kategorii, ale ponieważ oznacza droższą produkcję [wyższe koszty pasz i logistyki, bo zboża bez GMO nie mogą być przewożone razem ze zmodyfikowanymi — red.], nie będzie nigdy rynkiem masowym. To produkty ze średniej i wyższej półki cenowej, a większość konsumentów wciąż zwraca uwagę na cenę i szuka towaru ekonomicznego — twierdzi Artur Węgłowski. Zgadza się z tym Agnieszka Górnicka, prezes firmy badawczej Inquiry.

— To raczej biznes niszowy. Jest grupa osób, którym zależy na produktach tego typu, ale w wielu przypadkach nie wiąże się to z chęcią zapłacenia znacząco wyższej kwoty niż za standardowy towar. Natomiast grono osób silnie zaangażowanych w szum wokół GMO i walkę z modyfikowaną żywnością jest na tyle nieliczne, że nie jest atrakcyjną grupą docelową. Zasadnicze pytanie brzmi więc: o ile droższa będzie taka żywność — mówi Agnieszka Górnicka. Rozwój półek z tego typu produktami na Zachodzie wiąże się też z inną organizacją całego handlu.

— W Niemczech żywność typu eko, bio, organiczna i bez GMO jest sprzedawana w specjalnych sklepach, a nie supermarketach. U nas takich miejsc wciąż jest bardzo mało — twierdzi prezes Inquiry. Farmio zamierza wejść w przyszłym roku w kolejne spożywcze kategorie „bez modyfikacji genetycznych” — do kurczaków i jaj chce dołożyć wędliny wieprzowe i drobiowe. — Analizujemy też rynek produktów mleczarskich. To jednak kwestia dalszej przyszłości — dodaje wiceprezes Farmio. Piątnica zaczęła podkreślać „brak GMO” w serkach wiejskich, jej sztandarowym wyrobie, i świeżym mleku. Współpracujący z nią rolnicy przestawili się na pasze bez GMO w kwietniu tego roku.

 

10 proc. Taki udział mogą osiągnąć produkty „wolne od GMO”, bądź „wyprodukowane bez użycia GMO” w kategoriach mięsa i nabiału, — szacuje Artur Węgłowski, wiceprezes Farmio.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rządowy produkt bez GMO