Ministerstwo Finansów (MF) szykuje koło ratunkowe dla tysięcy Polaków, którzy wpadli w pułapkę ubezpieczeń inwestycyjnych. Ma nim być rzecznik ubezpieczonych (RU), którego resort chce wyposażyć w nowe kompetencje. Oprócz dotychczasowego reprezentowania interesów ubezpieczonych i poszkodowanych w kontaktach z ubezpieczycielami będzie on pełnił funkcję arbitra, rozstrzygającego spory o polisy inwestycyjne.

Polubownie bez pytania
Taka propozycja została dopisana przez resort finansów do projektu założeń ustawy o działalności ubezpieczeniowej, nad którymi pracuje obecnie Rada Ministrów. W przypadku sporu między klientem a ubezpieczycielem o polisę inwestycyjną posiadacz ubezpieczenia będzie mógł wystąpić do rzecznika o rozstrzygnięcie, a ubezpieczyciel będzie musiał wziąć udział w postępowaniu przed sądem polubownym działającym przy RU. To istotna zmiana, bo obecnie ubezpieczyciele nie zgadzają się na rozstrzyganie sporów przed tą instytucją. W ubiegłym roku do sądu polubownego wpłynęło zaledwie 27 spraw. Zgodnie z koncepcją resortu finansów, ubezpieczyciel nie będzie musiał zaakceptować decyzji rzecznika o sposobie rozstrzygnięcia sporu. Wtedy jednak sprawa trafi do sądu powszechnego, który będzie mógł zapoznać się z protokołem z postępowania i uznać go za dowód w sprawie. Dodatkowo rzecznik będzie mógł opublikować informację o sporze i sposobie jego rozstrzygnięcia.
Więcej pracy i pieniędzy
Aleksandrze Wiktorow, rzecznikowi ubezpieczonych, pomysł się podoba. Podkreśla, że rośnie liczba skarg na ubezpieczenia inwestycyjne. Rozstrzyganie przez rzecznika to dla klientów szansa na skrócenie sporów z ubezpieczycielami.
— Moi pracownicy chętnie podejmą się nowego zadania. Stwarza ono nowe możliwości pomocy ubezpieczonym — mówi Aleksandra Wiktorow. Zwraca uwagę, że jeśli jej biuro będzie zajmowało się arbitrażem ubezpieczeniowym, musi dostać na to dodatkowe fundusze. Obecnie pracuje w nim 38 osób, więc nowe zadanie wymagałoby sięgnięcia po zewnętrznych specjalistów.
— Dlatego wystąpię o zwiększenie odpisu od składek ubezpieczycieli, który do nas trafi, do maksymalnej dopuszczonej prawem wysokości — zapowiada Aleksandra Wiktorow. Obecnie do biura rzecznika trafia 0,01 proc. składki zbieranej przez ubezpieczycieli. W 2013 r. dało to nieco ponad 4 mln zł przychodów. Maksymalny poziom przewidziany w przepisach jest o połowę wyższy — wynosi 0,015 proc. zbieranych składek.
Sędzia jak prokurator
Propozycja resortu finansów budzi mieszane uczucia wśród ubezpieczycieli. Za kontrowersyjny uważają pomysł, by rzecznik mógł wszczynać sprawy przed swoim sądem z urzędu, bez czekania na wniosek klienta.
— Rzecznik nie powinien mieć takich uprawnień. Występowałby wówczas jednocześnie w roli sędziego i prokuratora — podkreśla Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU). Nie ma nic przeciwko temu, by sąd polubowny przez rzecznika rozstrzygał spory między firmami a klientami, ale — jego zdaniem— tworzona przez rząd regulacja powinna dać takie same uprawnienia sądowi polubownemu, który działa przy Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).
— Nie można przedsiębiorcy narzucać konkretnego organu, rozstrzygającego spór polubownie — podkreśla prezes PIU. Nadzór finansowy też zwrócił na to uwagę, ale MF go zbyło. Zdaniem resortu, arbitraż z udziałem rzecznika ma charakter mniej formalny niż postępowanie przed sądem polubownym działającym przy KNF. Będzie to sprzyjało rozwojowi pozasądowych sposobów rozstrzygania sporów konsumenckich w Polsce.
W 2013 r. sąd polubowny przy KNF zajmował się sześcioma sprawami dotyczącymi ubezpieczeń. W tym roku jest ich już 53.
Szkody całkowite na celowniku rzecznika
Arbitraż w zakresie ubezpieczeń inwestycyjnych nie pochłonie całej uwagi rzecznika ubezpieczonych. Aleksandra Wiktorow zamierza także bliżej przyjrzeć się zagadnieniu szkód całkowitych w ubezpieczeniach komunikacyjnych.
— Ubezpieczyciele nie mogą inaczej kalkulować wartości samochodu i kosztów jego naprawy w przypadku stwierdzenia szkody całkowitej, a inaczej wtedy, gdy auto da się naprawić — podkreśla rzecznik. W pierwszym kwartale przyszłego roku jej biuro przygotuje kolejny raport o tym, jak ma się praktyka ubezpieczycieli w likwidacji szkód komunikacyjnych do orzecznictwa sądów. Nie wyklucza skierowania do Sądu Najwyższego następnych pytań o wykładnię.
Szkody całkowite na celowniku rzecznika
Arbitraż w zakresie ubezpieczeń inwestycyjnych nie pochłonie całej uwagi rzecznika ubezpieczonych. Aleksandra Wiktorow zamierza także bliżej przyjrzeć się zagadnieniu szkód całkowitych w ubezpieczeniach komunikacyjnych.
— Ubezpieczyciele nie mogą inaczej kalkulować wartości samochodu i kosztów jego naprawy w przypadku stwierdzenia szkody całkowitej, a inaczej wtedy, gdy auto da się naprawić — podkreśla rzecznik. W pierwszym kwartale przyszłego roku jej biuro przygotuje kolejny raport o tym, jak ma się praktyka ubezpieczycieli w likwidacji szkód komunikacyjnych do orzecznictwa sądów. Nie wyklucza skierowania do Sądu Najwyższego następnych pytań o wykładnię.