Rzepak jest drogi, Kruszwica ma problem

Magdalena Greniszewska
opublikowano: 13-06-2011, 00:00

Rzepaku jest mało. Dlatego Kruszwica musi tak ustalać ceny, by nie zrazić klientów. Trudna sztuka...

Producent oleju Kujawskiego ostrożnie podnosi ceny

Rzepaku jest mało. Dlatego Kruszwica musi tak ustalać ceny, by nie zrazić klientów. Trudna sztuka...

Szef Zakładów Tłuszczowych Kruszwica, lidera na polskim rynku roślinnych olejów jadalnych (m. in. oleje: Kujawski i Bartek) i margaryn (m. in. Smakowita, Masmix), nie tryska optymizmem. Winne drogie surowce.

— Podstawowym składnikiem naszych kosztów jest przecież rzepak, a 80 proc. tego surowca kupujemy w Polsce. Tymczasem rzepaku jest mało, przez co jest drogi — wyjaśnia Tommy Jensen, prezes Kruszwicy.

Winna pogoda…

Rzepakowi zaszkodziły zawirowania pogodowe. W 2010 r. były to wiosenne powodzie, które nie dość, że podbiły ceny, to jeszcze opóźniły kolejne zasiewy. Z powodu tego opóźnienia kolejnym plonom zaszkodziła ostra zima, przez którą rzepak zamarzał na polach. Tegoroczna wiosna jest z kolei wyjątkowo sucha.

— W efekcie ceny w zbliżającej się kampanii lipiec-sierpień są wyższe niż przed rokiem. A jeśli chodzi o drugie półrocze, to jest to zupełna niewiadoma — przyznaje Tommy Jensen.

W pierwszym kwartale Kruszwica poprawiła i przychody, i zyski w porównaniu z poprzednim rokiem (wyniosły w tym roku odpowiednio 529 mln zł i 35 mln zł). Czy cały rok ma szanse być lepszy od 2010 r.?

— Na początku roku mieliśmy jeszcze surowiec kupowany po niższych cenach. Ich zachowania w kolejnych miesiącach nie da się przewidzieć — podkreśla Tommy Jensen.

Zwyżka cen rzepaku jest bolesna, ponieważ Kruszwica nie jest w stanie przerzucić jej w całości na końcowych odbiorców.

— W segmencie przemysłowym, w którym sprzedajemy m.in. śrutę rzepakową i olej surowy do biodiesla, jest to możliwe. Ale w segmencie konsumenckim, czyli w przypadku olejów konsumenckich i margaryn, już nie. Konsument jest bardzo wrażliwy na cenę i w przypadku jej wzrostu, oszczędniej zużywa olej lub kupuje go mniej — tłumaczy Tommy Jensen.

…ale to zwykły cykl

Z przerzucaniem cen na odbiorców borykają się wszystkie firmy spożywcze, m.in. Makarony Polskie czy cukierniczy Wawel. Udaje się to zwykle dopiero po kilku miesiącach.

— Na możliwość podwyższenia cen wpływają zwykle siła konkurencji i podobieństwo jej produktów. W branży margaryn i olejów te czynniki są silne, więc podniesienie ceny niesie ryzyko utraty rynku w krótkim terminie — komentuje Tomasz Manowiec, analityk Biura Maklerskiego BGŻ.

Kruszwica nie przejmuje się jednak trudnościami, które uważa za element cyklu koniunktury.

— W długim terminie rynki naszej działalności są stabilne, więc robimy swoje i pracujemy nad marketingiem — mówi Tommy Jensen.

Celem Kruszwicy jest utrzymanie dotychczasowej pozycji rynkowej. Jej udział w rynku olejów butelkowanych to około 40 proc., a w rynku margaryn — 30 proc. (dane AC Nielsen). W portfelu marek nie będzie rewolucji.

— Portfel jest już optymalny. Ostatnio wprowadziliśmy kilka nowych produktów, m.in. olej Oliwier, który rynek przyjął wyjątkowo dobrze, a także margarynę Smakowita o smaku świeżego chleba — wylicza Tommy Jensen.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Greniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy