Rzeźnia nr 256, czyli kolejowa wojna

ET
02-04-2010, 00:00

Śmieszno i straszno — tak

Śmieszno i straszno — tak

w skrócie można opisać

spór między kolejami

samorządowymi i PKP.

Rzeźnia nr 256 — pod takim literackim tytułem PKP zorganizował konferencję poświęconą sporowi kolejarzy państwowych z samorządowymi. Chodzi o zaległe czynsze za pomieszczenia biurowe na dworcach i kasy biletowe, dzierżawione przez Przewozy Regionalne (PR). PKP domagają się zapłaty 56 mln zł. Przewozy twierdzą, że to PKP są im winne 110 mln zł za mandaty dla gapowiczów.

— Przewozy Regionalne, jak dyrekcja cyrku w budowie, co chwilę wyciągają królika z kapelusza, żeby pokazać, że PKP nie są partnerem dla błyskotliwego projektu marketingowego, jakim jest PR — mówi Jacek Prześluga, wiceprezes PKP, który przez całą półgodzinną prezentację sypał tego typu bon motami jak z rękawa.

Królik to wspomniane 110 mln zł. Jacek Prześluga mówi, że pojawił się na początku marca. Wcześniej strony podobno były już umówione na rozłożwnie długu na raty. I wtedy PR wygrzebały w księgach zaległości za mandaty. Tymczasem wiceszef PKP powołuje się na niedawny wyrok sądu, który odrzucił sposób myślenia PR i uznał, że nie mogą sobie z tego tytułu potrącić należności w kwocie 8 mln zł. Wiceprezes Prześluga deklaruje, że kolej długi odzyska. Nie godzi się na to, żeby PKP zbierała cięgi za PR.

— PKP mają być pudrem do pokrycia tego kolejowego trupa — mówi Jacek Prześluga.

PKP nie będą zamykać kas ani wyrzucać Przewozów Regionalnych z dworców.

— Nie będziemy uczestnikami rzezi — mówi Prześluga.

PKP nie muszą tego robić. To same PR likwidują kasy. Numer rzeźni w tytule konferencji obrazuje liczbę zamkniętych dworców z powodu likwidacji kas. W ciągu ostatnich 12 miesięcy PR zatrzasnęły na głucho 276 okienek.

Piotr Olszewski, rzecznik PR, tłumaczy, że do likwidacji poszły kasy, do których przewoźnik musiał dopłacać. Dementuje też informacje, że spółka odeszła od stołu i nie chce rozmawiać o długu.

— Rozmowy zakończyły się 4 marca. Cztery dni później wysłaliśmy pismo z propozycją spotkania. W wyznaczonym terminie przez PKP zarząd miał wcześniej umówione spotkanie poza Warszawą — mówi Piotr Olszewski.

Od czwartku PKP naliczają PR 30 mln zł miesięcznie za dzierżawę kas. To 10-krotność wcześniejszego czynszu. Podwyżka to efekt braku umowy między spółkami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rzeźnia nr 256, czyli kolejowa wojna