Można błądzić po suku w poszukiwaniu pamiątek. Podziwiać meczety i warownie, tropić ślady Kartaginy.
Historia utrwalona przez Wergiliusza w „Eneidzie” — dzieje Dydony, córki Belosa, fenickiego króla Tyru. Była piękna, mądra i bogata.
Do szczęścia brakowało jej spokoju i miłości, bo Pigmalion — zazdrosny o władzę brat — zamordował jej męża. Samotna i prześladowana postanowiła uciec. W nocy wsiadła na statek wraz z 300 młodymi arystokratami. Popłynęła na Cypr, skąd zabrała na pokład arcykapłana oraz 300 panien z najlepszych rodów. Statek wylądował u brzegów Afryki. Dydona wyprosiła od lokalnego władcy tyle ziemi, ile obejmie skóra wołu. Król się zgodził i dostarczył skórę. Gdy słońce zaszło, królewna pocięła ją na drobniutkie paseczki i opasała nimi wzgórze. Tak wyznaczyła teren, na którym wzniosła agorę (główny plac) Kartaginy. Do dziś wzgórze nosi nazwę Byrsa (z gr. skóra).
Kawał skóry
Kartagina należy do największych atrakcji turystycznych Tunezji. Ale trudno wyobrazić sobie potęgę miasta za rządów Fenicjan (okres punicki). Ówczesne państwo żołnierzy, żeglarzy i kupców zostało po klęsce w trzeciej wojnie punickiej zrównane z ziemią i zasypane wielometrową warstwą soli i piasku. Po to, aby nigdy się nie odrodziło. Wbrew pierwotnej intencji Rzymian, Kartagina została jednak odbudowana z rozkazu Juliusza Cezara. I stała się najważniejszym miastem rzymskiej Afryki.
W Tunisie można zobaczyć 24 stanowiska archeologiczne. Znajdują się w nich szczątki dziedzictwa Dydony, ale przede wszystkim dowody potęgi rzymskiej Kartaginy. Na wzgórzu Byrsa odkryto największy zespół zabytków punickich — fragmenty rezydencji arystokratów, a ponadto zabudowania rzymskiego miasta. W ciasnym i dusznym muzeum archeologicznym wystawiono fenickie przedmioty codziennego użytku i nagrobki oraz rzymskie mozaiki. To tylko skromna część tunezyjskich zbiorów mozaik. Najwspanialszą kolekcję zgromadziło muzeum Bardo w centrum Tunisu. Mekką turystów są także rzymskie termy Antoniusza Piusa z połowy II w. n.e.
Była to największa taka budowla w Afryce. Jak duża? Środek największej sali miał 22 na 42 m. A strzelająca w niebo 15-metrowa kolumna daje pojęcie o ich wysokości. Budowla łączyła funkcje miejskiej łaźni, ośrodka sportowego, gabinetów medycznych oraz biblioteki.
Wokół term odkryto relikty po obrzędach Kartagińczyków — urny z prochami dzieci i dorosłych składanych w ofierze bogini Tanit. Podobnie ponurą pamiątką pozostaje Tofet, miejsce, gdzie odbywały się te praktyki. Największą hekatombą było ofiarowanie krwiożerczemu bóstwu 300 dzieci z arystokratycznych rodzin. Tę ofiarę złożyli Kartagińczycy w 310 r. p.n.e. po przegranej bitwie. Rodzicom nie wolno było płakać, ale musieli być obecni, bo tylko tak dało się zadowolić bogów. Warto zwiedzić jeszcze amfiteatr rzymski, ale dwie „kałuże”, jakie pozostały po fenickich portach: wojennym i handlowym, nieszczególnie porywają.
Prowincja rzymska
Ta część Afryki była jedną z najbogatszych prowincji imperium rzymskiego. Bogactwo pochodziło z upraw oliwek i winnej latorośli oraz handlu i rzemiosła. Dowodem ambicji kolonii pozostaje koloseum w Al-Dżamm — czwarta co do wielkości taka budowla na świecie i największa w Afryce. Jest lepiej zachowana niż koloseum w Rzymie (są tu m.in. podziemne więzienia dla chrześcijan i miejsca dla zwierząt). Z koloseum wiąże się legenda o walecznej księżniczce berberyjskiej. Schroniła się tu ze swym wojskiem w czasie najazdu Arabów na tereny dzisiejszej Tunezji. W czasie oblężenia, aby pokazać napastnikom, że nie wezmą jej głodem, wyszła na mury z żywą rybą w rękach. Dlatego ryba pozostaje symbolem nie tylko chrześcijan, ale też Berberów. Miejscowe legendy głoszą, że podziemne korytarze prowadzą z Al-Dżamm nad morze.
Warto zwiedzić doskonale zachowane rzymskie miasta. Najważniejsze znajduje się w Dugga (w środkowej Tunezji). To zbiór najcenniejszych w tym państwie ruin rzymskich. Dowód? Jako pierwszy zabytek Tunezji znalazły się na liście UNESCO. Godne uwagi jest też Hammam Darradżi, czyli Bulla Regia.
Stare miasto
Tradycyjne, otoczone murem miasto arabskie, narodziło się w XI-XII w. Zbudowane zostało na planie szachownicy. Jej pola tworzą dzielnice z bramami obronnymi strzegącymi wejść, a w centrum miasta stoi wielki meczet. Nazwa ta nie określa powierzchni czy kubatury świątyni, ale jej znaczenie — np. w Susie wielki meczet jest mały, przylega do murów obronnych i dość trudno znaleźć wejście do niego. Najważniejsza świątynia w Tunezji meczet Sidi Ukba (VII w. n.e.) stoi w Kairuanie — czwartym co do znaczenia świętym mieście muzułmanów (po Mekce, Medynie i Jerozolimie). Kolejny ważny obiekt to niemal równie wiekowy Meczet Oliwny w Tunisie. Piękne są zwłaszcza drzwi prowadzące z dziedzińca do wnętrza budynku. Wykonano je z drewna i ozdobiono wzorami nawiązującymi do stylu mauretańskiego (stworzony przez Arabów z Hiszpanii). Turyści niemuzułmanie wpuszczani są tylko na dziedziniec. Nie wolno wchodzić w krótkich spodenkach, z dużymi dekoltami itp. Nieodpowiednio ubrani otrzymują szale do osłonięcia odkrytego ciała.
Ważnym elementem starego miasta pozostaje też kasba — warownia górująca nad murami miejskimi. Nie była to jedyna twierdza w mieście. W VIII w., podczas wojen Arabów z Berberami i chrześcijanami, powstawały grupy wiernych skupione na walce i praktykach religijnych. Przypominały zakony rycerzy-krzyżowców. Budowano dla nich klasztory warowne, tzw. ribaty — z potężnymi murami, salą modlitw i malutkimi celami mieszkalnymi. Najwspanialszy zachował się w Munastirze. Warto obejrzeć taki obiekt również w Susie.
Splątane uliczki
Nie ma starego miasta bez targowiska. Suki to ciągi kramów, sklepików, kawiarni. Wiele z powstałych w X w. obiektów ma murowane podcienia. Tu, nawet w najgorętszy dzień, można się ochłodzić. Suk jest zorganizowany. Każda dziedzina życia czy rzemiosło ma swoje miejsce. Im dalej od centrum, tym jest głośniejszy, brudniejszy i bardziej śmierdzący, bo handlują tam takimi produktami, jak mięso czy warzywa. Bliżej centrum bazar szlachetnieje. Targowe alejki przy Meczecie Oliwnym w Tunisie wypełniają już kramy z biżuterią, pachnidłami, przyprawami i pamiątkami. Można tu znaleźć małe lokaliki, napić się kawy i niespiesznie wypalić fajkę wodną. n
