Indeks S&P 500 osiągnął w czwartek kolejny kamień milowy. Dosłownie na chwilę indeks zameldował się na poziomie 4000 punktów, co oznacza, że od ostatniej dramatycznej wyprzedaży z zeszłego roku indeks wzrósł o niemal 100%. Niemniej, można powiedzieć, że jest to na razie sukces połowiczny. Nie osiągnięte zostały takie rekordy na kontraktach terminowych oraz oczywiście nie doszło jeszcze do dziennego zamknięcia na takich poziomach.
Inwestorzy na razie z przymrużeniem oka patrzą na kolejny gigantyczny program zapowiedziany przez amerykańskiego prezydenta, Joe Bidena. Ten został okrzyknięty już „największym budowniczym” w Stanach Zjednoczonych. Program infrastrukturalny o wartości 2 bilionów dolarów ma być przeznaczony na budowę m.in. 10 tys. mostów oraz 30 tys. km dróg, co ma nie tylko doprowadzić do przełamania lokalnych granic handlowych, ale również do znacznego wzrostu zatrudnienia w sektorze. Niemniej, taka informacja wraz z rozpoczęciem nowego kwartału wpływa dobrze na nastroje. Te z pewnością będą testowane podczas jutrzejszej publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy. Oczekuje się silnego wzrostu zatrudnienia po kilku miesiącach marazmu, co jest związane z otwieraniem się amerykańskiej gospodarki, wobec zaszczepienia ok. 1/3 populacji Amerykanów. Indeks ISM dla przemysłu pokazał ogromny wzrost w marcu i jednocześnie subindeks wskazał na dobre perspektywy w zatrudnieniu.
Pomimo dobrych nastrojów, główne indeksy na świecie nie przekraczały dzisiaj raczej zmian na poziomie większym niż 1 punkt procentowy. Zdecydowana większość indeksów zyskiwała, choć na uwagę zasługuje brazylijska BOVESPA, która traci prawie 1%. Niemiecki DAX zyskał 0,66%, S&P 500 zyskuje 0,9%, natomiast WIG20 na zamknięciu wzrósł o 0,8%.