Otwarcie notowań nie wyglądało jednak zbyt optymistycznie. Rynek zaczął się osuwać pod wpływem danych z rynku pracy i odczytu indeksu Chicago PMI.
W pierwszym przypadku liczba tzw. nowych bezrobotnych wzrosła o 16 tys. podczas gdy analitycy oczekiwali jej spadku. Z kolei Chicago PMI, obrazujący aktywność gospodarczą sektora wytwórczego w tym regionie USA opadł do 52,4 pkt, gdy średnia prognoz analityków zakładała jego wartość w marcu na poziomie 56,5 pkt wobec 56,8 pkt miesiąc wcześniej.
Sytuację uspokajała rewizja odczytu dynamiki PKB. Dane zostały zweryfikowane w górę. Okazało się, że największa gospodarka świata rozwijała się w czwartym kwartale w tempie 0,4 proc. Wcześniejsze szacunki mówiły tymczasem o dynamie rzędu zaledwie 0,1 proc.
Wzięciem cieszyły się na czwartkowej sesji papiery BlackBerry, kanadyjskiego producenta smartfonów znanego wcześniej jako Research in Motion. Aprecjacja kursu to zasługa miłej niespodzianki jaka stała się udziałem spółki. W czwartym kwartale odnotowała ona bowiem zysk, co w dużej mierze było następstwem redukcji kosztów. Do pełni szczęście brakowało jednak odpowiedniego do oczekiwań analityków poziomu przychodów.
Na finiszu sesji indeks DJ IA rósł o 0,35 proc. S&P500 zyskiwał 0,40 proc. zaś Nasdaq zwyżkował o 0,34 proc.