Są gwarancje, rusza budowa autostrad

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2009-07-10 00:00

Gwarancje na prywatne trasy już są, pora na państwowe. Za 10 mld zł.

Gwarancje na prywatne trasy już są, pora na państwowe. Za 10 mld zł.

Wczoraj firma Gdańsk Transport Company (GTC), koncesjonariusz autostrady A1 Gdańsk — Toruń, podpisała finalne umowy kredytowe na odcinek Grudziądz — Toruń. Dzięki temu możliwe stało się uruchomienie pierwszej transzy kredytu (600 mln zł) i rozpoczęcie budowy. Jej całkowity koszt to 3,1 mld zł.

Tę kwotę zainkasuje konsorcjum Skanska-NDI, które jest generalnym wykonawcą. Już zatrudnia przy tej inwestycji 800 osób, docelowo chce prawie 4 tys. osób.

— W przyszłym tygodniu [17 lipca — przyp. red] rusza także budowa odcinka trasy A2 Nowy Tomyśl — Świecko (koncesjonariuszem jest Autostrada Wielkopolska). Możemy więc mówić o rozpoczęciu dwóch naprawdę dużych inwestycji — podkreśla Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury.

I nie ukrywa, że ich start jest możliwy dzięki temu, że resort finansów zdecydował się dać gwarancje dla przyszłych rozliczeń koncesjonariuszy z Krajowym Funduszem Drogowym (rachunek w Banku Gospodarstwa Krajowego — BGK) za eksploatację dróg.

Wielka suma

Minister finansów musi teraz zdecydować, czy dać gwarancje także na finansowanie dróg państwowych — w tym przypadku dla specjalnych obligacji, które ma emitować BGK. Mowa o dużych pieniądzach.

— Pula emisji na 2009 r. została określona na 10 mld zł. Prowadzimy zaawansowane konsultacje z Ministerstwem Finansów w tej sprawie — mówi Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury.

MF informuje, że na razie wpłynął pierwszy wniosek o gwarancje dla obligacji BGK — o wartości 600 mln zł. Przewidywany termin emisji to druga połowa lipca.

Zarządzający funduszami, które miałyby te papiery kupić, podkreślają, że do zakupów same gwarancje ich nie zachęcą. Ważna jest także rentowność i płynność.

Resort finansów nie chce odpowiedzieć wprost, czy obligacje drogowe będą bardziej rentowne od skarbowych, ale z informacji ministerstwa można wywnioskować, że jeśli papiery drogowe będą miały mniejszą płynność albo emisja będzie bez gwarancji, to wtedy ich oprocentowanie będzie wyższe niż skarbowych. Tylko czy wtedy znajdą się dla nich nabywcy? Jeśli nie, nie będzie z czego zapłacić za drogi, które w tym roku mają zostać oddane do użytku.

Nowe źródło

Radosław Stępień jest dobrej myśli. Spodziewa się również, że w przyszłym tygodniu Sejm uchwali konieczne zmiany ustawowe dotyczące rządowych gwarancji na drogowe obligacje. Ale szykują się także inne zmiany dotyczące źródeł finansowania drogowych inwestycji. Resort infrastruktury chce, by ewentualny niedobór pieniędzy na drogi budżet zasypał, pożyczając pieniądze drogowemu funduszowi.