Są lepsze sposoby na zmiany w VAT

JKW
opublikowano: 2010-08-16 07:30

Tak przynajmniej przekonuje ekonomista Mariusz Andrzejewski, były wiceminister finansów. Budżet zarobiłby przynajmniej 17 mld zł, ale głównie na przedsiębiorcach.

Premier Donald Tusk prosił kilka dni temu o pomysły, jak poprawić sytuację finansów publicznych. Pierwsza propozycja już jest. Mariusz Andrzejewski, ekonomista Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i były wiceminister finansów, proponuje, by zamiast podnosić VAT, zmienić zasady jego naliczania. Chodzi o to, żeby wyższy podatek płacili też przedsiębiorcy, a nie tylko konsumenci. Ekonomista szacuje, że dałoby to budżetowi 17 mld zł zamiast 5,5 mld zł. I zapewnia, że przedsiębiorcom krzywda by się nie stała.

Mariusz Andrzejewski, ekonomista Uniewersysteu Ekonomicznego w Krakowie, były wiceminister finansów
Mariusz Andrzejewski, ekonomista Uniewersysteu Ekonomicznego w Krakowie, były wiceminister finansów
None
None

Mariusz Andrzejewski proponuje, by obniżyć o 1 pkt proc. VAT naliczony (ten który wynika z faktur VAT, jakie wystawiono przedsiębiorcy). W ten sposób VAT należny (ten który należy się budżetowi państwa) byłby wyższy od naliczonego o 1 pkt proc. Przedsiębiorca od „należnych” 22 proc. mógłby bowiem odliczyć sobie tylko „naliczone” 21 proc. Różnicę dokładałby z własnej kieszeni.

- Obniżka ta oznaczałaby, że płatnik VAT musiałby zaliczyć 1 pkt proc. naliczonego VAT w koszty działalności operacyjnej, a zatem nie mógłby odliczyć pełnej kwoty VAT naliczonego od kwoty podatku należnego – wyjaśnia Mariusz Andrzejewski.

Przykład? Jesteśmy hurtownią. Od producenta obuwia kupiliśmy parę butów, a następnie sprzedaliśmy ją sklepowi detalicznego. Według dzisiejszych zasad, cena wystawiona przez producenta zawierała 22 proc. VAT (naliczonego), ale sprzedając buty detaliście, też zainkasowaliśmy 22 proc. VAT (należnego). Załóżmy dla uproszczenia, że ceny obu transakcji były równe. Podatek naliczony i należy są jednakowe, więc możemy w całości odliczyć pierwszy od drugiego i nic nie płacimy do budżetu. Gdyby propozycja Mariusza Andrzejewskiego weszła w życie, od 22 proc. podatku należnego moglibyśmy odliczyć tylko 21 proc. Pozostały 1 pkt proc. musielibyśmy oddać fiskusowi.

- To byłoby bardzo proste technicznie rozwiązanie – firmy nie muszą modyfikować kas fiskalnych, nie trzeba zmieniać systemów informatycznych, stawki zostałyby te same. Dochody budżetu poszłyby natomiast w górę – przekonuje Mariusz Andrzejewski.

Ekonomista zaznacza, że realny koszt takich zmian dla przedsiębiorców byłby niższy od wspomnianego 1 pkt proc. Oddany w ten sposób podatek firma księgowałaby jako koszt w rubryce „podatki i opłaty”, a więc zwiększałaby koszty działalności i płaciła mniejszy CIT.

- Tak naprawdę wzrost obciążenia dla przedsiębiorcy wynosiłby więc 0,81 pkt proc., ponieważ od 1 pkt proc. trzeba odliczyć 19 proc. CIT. Sądzę, że nie byłaby to dla przedsiębiorców dotkliwa zmiana – mówi były wiceminister finansów.

Opracowanie Mariusza Andrzejewskiego

Co o pomyśle sądzą środowiska biznesowe? Co na to unijne przepisy? Czytaj w Pulsie Biznesu".