Są pieniądze, ale dużo za małe

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2004-10-11 00:00

Rząd musi szybko rozpisać konkurs na kilka samolotów. Wartość zamówienia sięga 155-165 mln USD. W budżecie jest na to... 50 mln zł.

Po pożarze rządowego samolotu, którym premier leciał do Wietnamu, ponownie rozgorzała dyskusja o zakupie nowych samolotów dla VIP-ów. Przedstawiciele rządu unikają na razie odpowiedzi, kiedy rozpiszą przetarg na zakup lub dzierżawę maszyn. Wiadomo tylko, że ministrom zależy, by stało się to jak najszybciej.

Rząd powołał zespół, który pracuje nad organizacją konkursu. Eksperci oszacowali wstępnie jego koszty.

— Wraz z kosztami szkolenia i logistyki wyniosłyby od 155 do 165 mln USD — mówi Arkadiusz Godun z Centrum Informacyjnego Rządu.

Nie chciał ujawnić więcej szczegółów. Wycena ekspertów pozwala jednak przypuszczać, że rząd mógłby nabyć cztery samoloty. Jeden kosztuje około 40 mln USD — w unieważnionym w ubiegłym roku konkursie za sześć maszyn rząd miał zapłacić 240 mln USD.

Anna Sobocińska z biura prasowego Ministerstwa Finansów informuje, że w budżecie zapisano 50 mln zł rezerwy celowej na zakup samolotów specjalnych. Jeśli nie zostanie ona wykorzystana w tym roku, przejdzie na następny. Skąd jednak wziąć resztę? Być może zakup, podobnie jak w przypadku myśliwców F-16, mogliby skredytować dostawcy.

Marek Wagner, szef Kancelarii Premiera w rządzie Leszka Millera, chciał jednak przeznaczyć środki z rezerwy na dzierżawę maszyn, z opcją ich zakupu w przyszłości. Takie rozwiązanie miało być tańsze. Tym bardziej że w grę wchodził leasing samolotów używanych. Czy rząd zechce wrócić do tej propozycji? Tego nie wiadomo. Na razie ministrowie będą musieli zadowolić się nowymi śmigłowcami — w 2005 r. resort obrony ma kupić dwie maszyny. W sumie planuje sześć.