Polski eksport towarów znajduje się w typowej recesji, ze spadkami produkcji i zatrudnienia w branżach eksponowanych na rynki zagraniczne, ale trend stopniowo się zmienia. „Eksport wzrósł w marcu po raz pierwszy od początku 2022 r. w związku z oznakami szerszego ożywienia w Europie” — napisał we wtorek Trevor Balchin, ekonomista w firmie S&P Global, która robi badanie PMI. Jest to wniosek pochodzący z ankiet prowadzonych wśród menedżerów zamówień kilkuset firm, a nie twarde dane. Ale z mojego doświadczenia wynika, że w przemyśle indeks PMI jest obserwowany z uwagą jako ważny wskaźnik wyprzedzający koniunktury.
Indeks PMI zanotował w marcu marginalny wzrost — wyniósł 50,7 pkt wobec 50,6 pkt w lutym. Przypomnę dla porządku, że w tym badaniu poziom 50 oddziela ekspansję od regresu. Marcowy wynik pokazuje, z jak powolnym procesem mamy do czynienia — w okresach ekspansji PMI często przekraczał 55 pkt, więc jego obecny poziom jest relatywnie niski, biorąc pod uwagę fakt, że cała gospodarka jest w fazie ożywienia już od ponad roku. Przemysł powoli wychodzi z dołka.
Ale ożywienie w eksporcie to nowy sygnał w tym badaniu i dlatego zasługuje na uwagę. W raporcie z badania napisano, że firmy odczuwają wzrost popytu na rynkach UE. Jest to spójne z wynikami analogicznych badań prowadzonych w strefie euro, gdzie również widać zwiększoną aktywność sektora przetwórczego.
Najciekawsze pytanie jest teraz takie, czy to jest tylko efekt rosnących zamówień w USA związanych z budową zapasów przed wprowadzeniem ceł, czy jakiś fundamentalny ruch w cyklu koniunktury. Ja stawiam na tę drugą interpretację, ale z ważnym zastrzeżeniem, że jest to ruch powolny i niejednorodny. Wywołany został przez częściowe ustąpienie kryzysu energetycznego, odbudowę popytu konsumentów oraz ożywienie w inwestycjach budowlanych. Ale apetyt na poważniejsze inwestycje wciąż jest hamowany przez wojny celne, zmiany w polityce klimatycznej i podwyższone stopy procentowe.
Innym istotnym sygnałem z polskiego badania PMI jest to, że przewidywania firm produkcyjnych dotyczących koniunktury w ciągu 12 miesięcy są najlepsze od prawie czterech lat, a dokładnie od połowy 2021 r. Oprócz rosnącego eksportu wpływ na to ma głównie oczekiwanie na duże inwestycje związane z KPO.
Po stronie minusów natomiast należy wymienić deklaracje dotyczące redukcji zatrudnienia przez firmy produkcyjne. To pokazuje, że obecny optymizm to jest nadal taki uśmiech w kagańcu. Tu nie ma sygnałów zwierzęcego optymizmu, który pchałby nakłady rozwojowe w górę. I chyba niewiele się w tym zakresie w najbliższych miesiącach zmieni. Czekamy na decyzje USA w sprawie ceł.
