Są standardy dla stóp zwrotu

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2006-12-13 00:00

Fundusze inwestycyjne i emerytalne zapisały w swoim kodeksie wzorzec prezentacji stóp zwrotu. Na razie króluje wolnoamerykanka.

 

Kto chciałby podjąć decyzję o wyborze funduszu inwestycyjnego na podstawie reklam i materiałów informacyjnych TFI, miałby problem. No bo jak porównać stopę zwrotu funduszu Union Investment: 385,4 proc. i Arki: 104 proc., jeśli pierwszy opisuje wynik z 11, a drugi z 3 lat. Wyjściem jest wprowadzenie standardu.

Dobra praktyka

W piątek zostanie uroczyście opublikowany kodeks dobrych praktyk inwestorów instytucjonalnych przyjęty przez izby zrzeszające towarzystwa funduszy inwestycyjnych i emerytalne. Dotarliśmy do jego treści. W poniedziałek opisaliśmy część dotyczącą wytycznych wypełniania roli inwestora instytucjonalnego, m.in. zachowania na WZA i dozwolonych negocjacji między zarządzającymi funduszami.

Dziś ujawniamy zapisy, które ułatwią życie klientom. Stopy zwrotu będą teraz podawane według ustalonych zasad. Przede wszystkim w odniesieniu do właściwego benchmarku. Wiedząc, o ile wzrósł np. indeks giełdowy, łatwiej ocenić wynik funduszu. Powinny być też odnoszone do poziomu ryzyka inwestycyjnego. Nie można podawać stopy zwrotu z okresu krótszego niż rok dla funduszu, który istnieje dłużej. Powinny być też aktualne, tzn. na koniec ostatniego miesiąca lub kwartału. Nie będzie więc można prezentować efektownego wyniku wypracowanego w dowolnie wybranym okresie.

Tajny portfel

Niestety, kodeks nie wspomina o innej istotnej kwestii. Klient ma bardzo ograniczoną możliwość oceny, dlaczego jego fundusz radzi sobie dobrze lub źle. Skład portfela jest skrzętnie skrywany. Wprawdzie prawo nakłada na TFI obowiązek jego ujawniania, ale tylko raz na pół roku, a poza tym znalezienie go na stronach internetowych to niekiedy prawdziwe wyzwanie.

— Nie publikujemy składu portfela częściej, bo nie robi tego konkurencja — tłumaczy Sebastian Buczek, prezes ING IM.

Nasze fundusze rzeczywiście nie, ale zagraniczne jak najbardziej. Franklin Templeton w połowie miesiąca publikuje na stronie internetowej kartę każdego funduszu ze stanem portfela na ostatni dzień miesiąca poprzedzającego. Tylko nieliczne polskie TFI publikują karty produktów regularnie. Jednak składu portfela z nich nie poznamy.

Najczęstszą odpowiedzią zarządzających na pytanie o spółki w portfelu funduszu jest: „to nasza tajemnica, która daje nam przewagę nad konkurencją”. Tymczasem zagraniczna konkurencja tego się nie boi i co miesiąc ujawnia 10 największych spółek w portfelu. W opinii specjalistów, skrywanie tych informacji nie ma większego sensu.

— Duże pozycje i tak są znane, bo inwestorzy musieli ujawnić swój udział po przekroczeniu progu zaangażowania. Poza tym to nie one decydują o wyniku, ale trafny dobór mniejszych pozycji — mówi Grzegorz Raupuk, prezes Analiz Online.