Sąd nie przywrócił szwaczek z "Hetmana" do pracy

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-08-25 13:24

Sąd pracy w Elblągu (Warmińsko-Mazurskie) nie przywrócił w czwartek do pracy dziewięciu szwaczek z zakładów odzieżowych "Hetman". Przyznał im jedynie odszkodowania w wysokości od 2 do 3,5 tys. złotych.    Zaangażowany w sprawę obrony szwaczek elbląski zarząd NSZZ "Solidarność" nie wyklucza odwołania się od wyroku.

Sąd pracy w Elblągu (Warmińsko-Mazurskie) nie przywrócił w czwartek do pracy dziewięciu szwaczek z zakładów odzieżowych "Hetman". Przyznał im jedynie odszkodowania w wysokości od 2 do 3,5 tys. złotych.    Zaangażowany w sprawę obrony szwaczek elbląski zarząd NSZZ "Solidarność" nie wyklucza odwołania się od wyroku.

Sprawa szwaczek z Elbląga zwolnionych dyscyplinarnie za przestój w pracy przez właściciela Jana P., gdy domagały się wypłaty wynagrodzeń, toczy się przed elbląskimi sądami już od trzech lat.

Zakończony w czwartek proces był trzecim z kolei. Po dwóch werdyktach elbląskich sądów - rejonowego i okręgowego na korzyść szwaczek zwolnionych z elbląskich zakładów odzieżowych "Hetman", Sąd Najwyższy uwzględnił kasację Jana P. i uchylił dwa poprzednie wyroki.

W myśl czwartkowego wyroku, 9 szwaczek nie zostało przywróconych do pracy czego się domagały, ponieważ nie istnieje już zakład, w którym pracowały przed zwolnieniem.

Przewodniczący zarządu NSZZ Solidarność w Elblągu Mirosław Kozłowski powiedział PAP odnosząc się do wyroku, że im dłużej trwa sprawa, tym gorsza jest sytuacja byłych pracownic.

"Zakłady odzieżowe +Hetman+ został zlikwidowany, majątku prawie nie ma" - ocenił Kozłowski. Dodał, że po zlikwidowaniu +Hetmana+ powstał nowy zakład Jana P., który zatrudnia ok. 100 szwaczek. 

Konflikt w Zakładach Odzieżowych "Hetman" stał się głośny pod koniec 2002 r., gdy prezes firmy w tym samym dniu, kiedy szwaczki założyły "Solidarność", zwolnił je dyscyplinarnie z pracy (w sumie 30 kobiet). Kobiety założyły związek, by skuteczniej bronić praw pracowniczych. Według nich, mimo że produkcja w zakładzie odbywała się normalnie, nie dostawały pensji w terminie. Szef "Hetmana" tłumaczył zwolnienia naruszeniem przez szwaczki dyscypliny pracy i złą sytuacją finansową firmy.

Oprócz procesu, przed sądem pracy wobec Jana P. toczy się proces karny o uporczywe i złośliwe naruszania praw pracowniczych.