Producent walczy na kilku frontach. Poskarżył się do trybunałów konstytucyjnego i praw człowieka w Strasburgu. Branża patrzy z nadzieją.
GlaxoSmithKline (GSK), brytyjski koncern farmaceutyczny produkujący leki także w Polsce, złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu i Trybunału Konstytucyjnego (TK) w Polsce w sprawie związanej z importem leków.
Nie oddają pola
Koncern odwołuje się od decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w maju 2004 r. odmówił odsunięcia od wyrokowania w jego sporach z organami celnymi sędzi Ewy Wrzesińskiej-Jóźków.
— Zwróciliśmy się ponownie o wyłączenie sędzi Jóźków z orzekania. Mamy już informację, że sprawa została przyjęta do rozpatrzenia przez TK — mówi Aldona Zygmunt, rzecznik GSK.
O odsunięcie Ewy Wrzesińskiej-Jóźków od spraw dotyczących tzw. sporu marżowo-celnego apelowały wszystkie firmy farmaceutyczne oskarżone przez rząd o nadużycia przy imporcie leków. Twierdziły, że nie może być obiektywna.
— Sędzia bada zgodność z prawem swojej interpretacji przepisów — uważa szef jednej z firm uwikłanych w spór.
Sądy administracyjne wydały do tej pory ponad 1000 wyroków oddalających skargi importerów na organy celne. GSK nie składa jednak broni. Spór o import toczy się równolegle na kilku płaszczyznach. Zwiastunem, że idzie lepsze, stała się wygrana GSK w sporze z Izbą Skarbową w Warszawie. 11 maja Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję dyrektora izby, który uznał, że firma niesłusznie odliczyła podatek VAT przy imporcie leków do Polski.
— Wyrok nie jest prawomocny. Należy się spodziewać, że druga strona złoży wniosek o kasację — zastrzega Aldona Zygmunt.
Punkt widzenia
Paweł Piotrowski, szef Stowarzyszenia Przedstawicieli Firm Farmaceutycznych w Polsce, uważa, że zachęci to inne firmy do odwoływania się od decyzji izb skarbowych
— Mam nadzieję, że decyzja doprowadzi do zakończenia sporu o import leków. Ta sprawa tak niekorzystnie wpłynęła na wizerunek naszego kraju, że budowa i rozbudowa zakładów produkcyjnych czy przenoszenie ośrodków badawczych do Polski przez przemysł innowacyjny jest w tej sytuacji niemożliwe — mówi Paweł Piotrowski.
Ograniczenia działalności dużych firm nie dostrzega Piotr Błaszczyk z Departamentu Polityki Lekowej Ministerstwa Zdrowia.
— Od 2003 r. wydajemy coraz więcej decyzji zezwalających w Polsce na prowadzenie badań klinicznych przez zagraniczne koncerny — zapewnia dyrektor Błaszczyk.
Do czerwca 2004 r. kontrolerzy skarbowi sprawdzili 32 firmy importujące leki (także hurtownie). Ocenili, że 17 naraziło budżet na stratę 2,5 mld zł. Zabrakło możliwości prawnych wyegzekwowania tej sumy. Wicepremier Jerzy Hauser zaproponował, że w zamian za umorzenie części „długu” wobec państwa importerzy przekażą pewną (bliżej nie określoną) kwotę w ramach darowizny na NFZ oraz anulują część długów szpitalnych. Importerzy twierdząc, że nie złamali prawa, nie zgodzili się. Rząd upoważnił więc NFZ do wyegzekwowania od importerów pełnej kwoty. Od tamtego czasu minęło ponad pół roku, a sprawa nie doczekała się dalszego ciągu.