Sąd wyjaśni, dlaczego umowa jest zła

Iwona JackowskaIwona Jackowska
opublikowano: 2014-06-10 00:00

Koniec szantażu klauzulami — zapowiada rząd. Będą też szybsze wyroki w SOKiK i objęcie nimi każdego klienta firmy, którego dotknie ten sam zły zapis w umowie

Szykuje się reforma systemu kontroli niedozwolonych zapisów w umowach z konsumentami. Projekt założeń, autorstwa resortu sprawiedliwości, przewiduje przede wszystkim zmiany w kodeksie postępowania cywilnego, kodeksie cywilnym i ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów. Dokument poddano już konsultacjom społecznym i uzgodnieniom międzyresortowym. Nowa koncepcja zakłada, że powództwa o uznanie postanowień wzorców umów za niedozwolone będą wytaczane przed Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) przez ściśle określone instytucje i organizacje.

ZMIANY NA LEPSZE: Proponowane zmiany powinny ułatwić eliminowanie z obrotu klauzul naruszających prawa konsumentów, a przedsiębiorcom weryfikację stosowanych przez nich wzorców umów — mówi Marta Ślusarska-Gajek z Kancelarii Gajek i Wspólnicy. [FOT. ARC]
ZMIANY NA LEPSZE: Proponowane zmiany powinny ułatwić eliminowanie z obrotu klauzul naruszających prawa konsumentów, a przedsiębiorcom weryfikację stosowanych przez nich wzorców umów — mówi Marta Ślusarska-Gajek z Kancelarii Gajek i Wspólnicy. [FOT. ARC]
None
None

Nie każdy pójdzie do SOKiK

— Dzięki temu pozwy nie będą już składane przez niereprezentatywne organizacje społeczne oraz osoby fizyczne, które uczyniły z tego procederu sposób zarobkowania — mówi Marta Ślusarska-Gajek z Kancelarii Gajek i Wspólnicy.

Jej zdaniem, w praktyce często celem pozwów nie jest eliminowanie z obrotu wadliwych postanowień, ale jedynie zarabianie na zasądzonych kosztach zastępstwa procesowego. Andrzej Olaś, aplikant adwokacki z kancelarii Kaczor Klimczyk Pucher Wypiór, także dostrzega w planowanej reformie szansę ograniczenia nadużywania powództw w celach innych niż rzeczywista ochrona interesów konsumentów, czyli głównie z zamiarem osiągania korzyści majątkowych.

— Zjawisko to, określane potocznie szantażem klauzulami, urosło w ostatnich latach do niepokojących rozmiarów i znacząco obciąża przedsiębiorców kosztami obsługi prawnej związanej z prowadzonymi procesami — podkreśla aplikant.

Skala zjawiska jest tak duża, że mówi się już o paraliżu w SOKiK. W projekcie założeń planowanej reformy czytamy, że te negatywne działania (np. rozdrabnianie pozwów) budzi społeczny sprzeciw. Po ubiegłorocznej obniżce stawki minimalnej z tytułu zastępstwa procesowego, z 360 zł do 60 zł, zaczęły wpływać duże liczby pozwów od osób fizycznych reprezentowanych przez tego samego pełnomocnika. Do końca września 2013 r. do tego sądu wpłynęło 33 tys. spraw.

— Czas oczekiwania na pierwszą rozprawę wynosi nawet 18 miesięcy — wyjaśnia Marta Ślusarska-Gajek.

Andrzej Olaś przypomina, że obecna koncepcja nie jest pierwszą próbą walki z wnoszeniem powództw z motywów wyłącznie zarobkowych. Wspomniana radykalna obniżka opłat za czynności profesjonalnych pełnomocników miała właśnie temu służyć.

— Stało się inaczej. Zgodnie z prawidłami rynku obniżenie stawek spowodowało jedynie zwiększenie wolumenu wnoszonych spraw, dla utrzymania dotychczasowej stopy zwrotu podmiotów i osób, które uczyniły sobie z tych spraw stałe źródło dochodu — wyjaśnia aplikant.

Według niego nie można wykluczyć, że dla podmiotów, które będą chciały kontynuować taką działalność na dotychczasowych zasadach, realne koszty dostosowania się do nowych wymagań okażą się mniejsze niż osiągane z niej przychody. Nadmiernemu mnożeniu pozwów może dać kres inne ważne rozwiązanie. Orzeczenia SOKiK będą odnosić skutek wobec wszystkich konsumentów danego przedsiębiorcy, którzy zawarli z nim umowy zawierające niedozwoloną klauzulę. Ma to także dotyczyć umów podpisanych po wydaniu sądowego postanowienia.

Poza salą rozpraw

Ministerstwo Sprawiedliwości (MS) chce też zmiany trybu postępowania — na nieprocesowy. Według przedstawicielki Kancelarii Gajek i Wspólnicy, ta zmiana powoduje odrzucenie procesowego rygoru kontradyktoryjności (czyli występowania dwóch przeciwstawnych stron toczących spór) oraz umożliwia sądzenie ponad i poza żądaniem pozwu. To powinno usprawnić orzekanie o tym, czy określone postanowienia wzorców umów należą do zakazanych. MS argumentuje, że takie cechy postępowania nieprocesowego są w tych sprawach pożądane, m.in. dlatego, że zakłada ono niedopuszczalność ugody czy uznania żądania.

— To rzeczywiście wydaje się bardziej odpowiedni tryb rozstrzygania tego rodzaju spraw. Może m.in. pozwolić na określenie przedmiotu sprawy i rozstrzygnięcie przez sąd, który w procesie nie miałby takiej swobody, ponieważ byłby związany żądaniami pozwu — przyznaje Krzysztof Bąk, radca prawny w kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.

Andrzej Olaś zgadza się, że postępowanie nieprocesowe jest właściwsze, jednak ma wątpliwości co do poglądu autorów zmian, że sąd nie powinien być ściśle związany wnioskiem dotyczącym uznania postanowienia wzorca umowy za niedozwolony, lecz powinien móc orzekać ponad lub poza żądaniem. — Wdrożenie tego pomysłu stanowiłoby zasadniczy i niezwykle radykalny wyłom w samych założeniach postępowania cywilnego, zbliżając je w sposób istotny do procedur administracyjnych — wyjaśnia przedstawiciel kancelarii KKPW. Jego zdaniem, na pewno bezpośrednią korzyścią dla zainteresowanych z trybu nieprocesowego będzie stosowana w nim zasada, że każdy uczestnik tego postępowania ponosi jego koszty za siebie. Nie obciążają one strony przegrywającej.

Uzasadnienie z urzędu

Sąd będzie musiał w każdej sprawie sporządzić uzasadnienie dla wydanego orzeczenia. Ponieważ obecnie nie ma takiego obowiązku, także przy uwzględnianiu żądań zawartych w pozwach, zainteresowani wyrokami nie wiedzą, dlaczego określone postanowienia umów uznano za naruszenie praw lub obowiązków konsu- mentów.

— To pozytywna zmiana. Pozwoli przedsiębiorcom poznać przesłanki uznania postanowień za niedozwolone. W obecnym rejestrze zakazanych klauzul jest wiele wpisów niezrozumiałych, przedsiębiorcy nie są w stanie zweryfikować dopuszczalności stosowania podobnych zapisów w umowach — mówi Marta Ślusarska-Gajek.

Taka sytuacja utrudnia eliminowanie niedozwolonych postanowień z obrotu. Resort sprawiedliwości prognozuje, że ujawnienie argumentów sądu przyczyni się do prawidłowych działań przedsiębiorców, a także pozwoli im uniknąć ryzyka i kosztów związanych ze stosowaniem niewłaściwych klauzul.

Do uzasadnień będzie łatwy dostęp. Obecnie w rejestrze klauzul niedozwolonych (tzw. abuzywnych), publikowanym na stronach internetowych UOKiK, można znaleźć tylko ich treść. W przyszłości zostanie tam umieszczony link do strony SOKiK z wyrokami i ich uzasadnieniami, a także do stron Sądu Apelacyjnego w Warszawie oraz Sądu Najwyższego, gdzie będą publikowane orzeczenia zapadłe w kolejnych instancjach. Projekt przewiduje też publikowanie wzorców z zakwestionowanymi postanowieniami, a także takie ułatwienia techniczne, jak możliwość wyszukiwania klauzul według branż i zagadnień prawnych. — Szkoda, że projekt zakłada aż 2 lata na przygotowanie nowego rejestru — podkreśla Marta Ślusarska-Gajek.

Jej zdaniem, skala obecnych problemów wymaga zdecydowanie szybszego wprowadzania zmian.

 

Dla kogo legitymacja procesowa

Prawo do występowania o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone będą mieli: prezes UOKiK, Komisja Nadzoru Finansowego, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, prezes Urzędu Transportu Kolejowego, Rzecznik Ubezpieczonych, Rzecznik Praw Pacjenta, powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów, kwalifikowane stowarzyszenia konsumenckie wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego i rejestru prowadzonego przez prezesa UOKiK, jeśli posiadają 1000 członków i działają co najmniej 2 lata.