Sądny dzień GetBacku - zarząd odwołany, emisja przegłosowana

aktualizacja: 17-04-2018, 11:27

Walne zgromadzenie przegłosowało emisję 50 mln akcji. Wcześniej doszło do zmian w zarządzie, a GPW na żądanie KNF zawiesiła obrót akcjami i obligacjami.

Chcesz być na bieżąco z informacjami na temat Getbacku? Zapisz się na nasz darmowy newsletter>

W trzeciej odsłonie NWZ Getbacku akcjonariusze zdecydowali o emisji 50 mln akcji. Wcześniej podjęto już uchwałę o emisji 20 mln walorów (kapitał dzieli się obecnie na 100 mln akcji).  

Prowadzący walne obrady zastrzegł, że jego intencją jest nieprowadzenie dyskusji na temat wydarzeń ostatnich dni. Prosił o niekierowanie pytań dotyczących ostatnich wydarzeń.

Po wczorajszych atrakcjach nie ma już jednak poprzedniego zarządu. Prezes Konrad Kąkolewski został odwołany przez radę nadzorczą. Anna Paczuska i Marek Patuła złożyli rezygnacje.

Do pełnienia funkcji prezesa został oddelegowany Kenneth William Maynard, przewodniczący rady nadzorczej. Do zarządu powołany został także Przemysław Dąbrowski (były CFO PZU). 

Nowy p.o prezes wygłosił oświadczenie, z którego niewiele wynika. Generalnie zastrzegł, że potrzebuje czasu na zrozumienie, co się działo w spółce.

- Ma to na celu zgromadzanie jak największej ilości informacji, by to co powiem nie wprowadziło państwa w błąd - stwierdził Kenneth William Maynard.

Piotr Cieślak ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, zwrócił uwagę, że NWZ przeszło do głosowania, a akcjonariusze nie wiedzieli jaka jest sytuacja płynnościowa spółki. Przypominał, że Getback nie wykupił w terminie 10 mln zł obligacji jakie ma Quercus TFI.

- Akcjonariusze głosują i potrzebują wiedzy jaka jest zasadność takiej uchwały. Jeśli zarząd tego nie wie, to jaka jest zasadność głosowania - wskazuje Piotr Cieślak.

Przewodniczący obradom stwierdził, że nie wszyscy akcjonariusze są w takiej sytuacji jak SII. Sugeruje, że są po prostu lepiej i gorzej poinformowani. Piotr Cieślak naciskał na zabranie głosu przez p.o prezesa, wskazując, że nie może zasłaniać się niewiedzą bo był przewodniczącym rady nadzorczej.

Z odpowiedzi p.o prezesa niewiele wynikało. Mówił, że sygnały były takie, że spółka potrzebuje kapitału, by się dalej rozwijać. Zastrzegł, że nie jest pewne, że dodrukowanych będzie 50 mln akcji. Może to być mniej.

Akcjonariusz wskazywał, że nie jest określone jak ma być liczone 0,5 proc. akcji uprawniające do udziału w emisji. Czy to liczone od kapitału na dzień NWZ, czy już po zwiększeniu kapitału o 20 mln akcji, których emisje NWZ już przegłosowało w pierwszym terminie NWZ? Z odpowiedzi wynikało, ze nowy akcjonariusz, który nie miał dotychczas 0,5 proc. nie będzie w grupie, która musi dostać ofertę objęcia nowych akcji, co nie oznacza, że takiej oferty od zarządu nie dostanie.

Pojawiło się pytanie o podejście nowego zarządu do ceny emisyjnej nowych akcji. Żadna liczba nie padła.

- Jeśli chodzi o cenę akcji nie będę się w tej chwili wypowiadał. Intencją jest oczywiście zebranie jak największego kapitału. W interesie spółki leży, by ta cena była wyższa niż niższa - mówi Kenneth William Maynard.

Pytanie o to, czy Abris obejmie nowe akcje zostaje utrącone przez prowadzącego obrady.

Walne zostało zakończone.

Sądny dzień Getbacku

„Tonący brzydko sie chwyta... Takiego kabaretu chyba jeszcze nie widziałem, jak żyję, a widziałem różnych cudaków...” — to komentarz jednego z bankierów inwestycyjnych po spektaklu zafundowanym rynkowi w poniedziałek przez GeBack mówi dużo o tym, co się wydarzyło. Zanim przejdziemy do opisu tego, co stało się wczoraj, trzeba odnotować, że pod koniec ubiegłego tygodnia na rynku pojawiła się pogłoska, że windykator ma dostać finansowanie z Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). Padła nawet konkretna kwota wsparcia. Informacja dotarła do kilku mediów. Po weryfikacji okazało się, że PFR nic o tym nie wie.

Kiedy w poniedziałek, tuż po godz. 7, GetBack opublikował komunikat bieżący, że prowadzi rozmowy z PKO BP i PFR w sprawie finansowania w wysokości do 250 mln zł, zaskoczenie było całkowite. Jak się okazało — był to dopiero początek zaskoczeń. Pół godziny po komunikacie GetBacku PFR opublikował na Twitterze oświadczenie: „PFR nie prowadził i nie prowadzi żadnych negocjacji ze spółką GetBack w żadnym zakresie, a w szczególności dotyczących finansowania”.

Chwilę później głos zabrał PKO BP: „W związku z raportem bieżącym GetBack SA z dnia 16 kwietnia 2018 roku PKO Bank Polski stanowczo zaprzecza, jakoby prowadził jakiekolwiek uzgodnienia czy negocjacjez tą spółką, a w szczególności negocjacje dotyczące finansowania lub zaangażowania kapitałowego” — czytamy w stanowisku banku opublikowanym również na Twitterze.

Rynek zamarł ze zdumienia, nie wiedząc, jak czytać wymianę komunikatów: czy jest to jakaś komedia pomyłek, farsa czy ukryta kamera?

„Fake news” — krótko odpowiadali nasi rozmówcy, znający kulisy sprawy. Według naszych ustaleń, doszło tylko do jednego spotkania przedstawicieli GetBacku z PFR w sprawie niezwiązanej z finansowaniem spółki, nie toczyły się w związku z tym żadne negocjacje. Pod koniec ubiegłego tygodnia windykator wysłał do funduszu prezentację dla inwestorów, z którą zarząd nie zdążył się nawet zapoznać. Żadnych negocjacji nie było też z PKO BP i — jak twierdzą nasze źródła — nie doszło nawet do spotkania ze spółką.

Truskawka na torcie

Rynek gubi się w domysłach, o co chodziło z komunikatem GetBacku, który wyraźnie napisał, że opublikował raport po uzgodnieniu z zainteresowanymi stronami, a chwilę później zainteresowane strony mówią, że o niczym nie wiedzą.

— Wygląda na to, że całe zamieszanie jest, żeby użyć klasycznego już porównania Tomasza Hajty, jak truskawka na torcie — stanowi przykre zwieńczenie wielu dziwnych zdarzeń związanych ze spółką — mówi jeden z obserwatorów rynku.

Żeby nie sięgać daleko, wystarczy przypomnieć to, co wydarzyło się w ciągu kilku minionych tygodni. Pod koniec marca Konrad Kąkolewski, prezes GetBacku, opowiada w jednej z telewizji internetowych, że walory spółki są niedowartościowane, a po jej akcje ustawiają się kolejki chętnych. Kilka dni później okazuje się, że windykator na gwałt potrzebuje kapitału i szykuje megaemisję dla wybranych akcjonariuszy, a chce ją przeprowadzić przed publikacją rocznych wyników.

GetBack zwołuje walne na koniec marca, które ogłosiło przerwę do 6 kwietnia.

Kilka dni wcześniej Quercus TFI informuje o przeniesieniu obligacji GetBacku do wydzielonego funduszu, w którym połowę obejmuje szef Quercusa, a połowę TFI. Rynek odczytuje komunikat jako ruch zabezpieczający przed ewentualnymi problemami ze spłatą długu przez windykatora.

Sebastian Buczek na łamach „Pulsu Biznesu” rysuje plan ratowania wypłacalności GetBacku poprzez dokapitalizowanie przez Abris Capital, większościowego akcjonariusza, i solidarną zgodę obligatariuszy na redukcję oprocentowania długu spółki o połowę. W dniu publikacji, nieco ponad tydzień temu, przedstawiciele windykatora zagrozili Sebastianowi Buczkowi pozwem za naruszanie dobrego imienia spółki.

W miniony piątek GetBack poprosił Quercusa o prolongatę spłaty zadłużenia w wysokości 10 mln zł do najbliższej środy (wczoraj fundusz poinformował, że na jego konto wpłynęło przed terminem 4,5 mln zł).

Windykator ma do spłaty łącznie 2,4 mld zł obligacji w transzach o różnych terminach zapadalności.

Rzetelna komunikacja

Wczorajsza wymiana komunikatów i całe zamieszanie nastąpiły jeszcze przed otwarciem giełdy. Po rozpoczęciu notowań kurs zanurkował o 17 proc., do poniżej 4 zł. Gwałtowna przecena doprowadziła do zawieszenia obrotu akcjami.

PFR powiadomił Komisję Papierów Wartościowych, że komunikat spółki mógł być próbą manipulacji kursem. Nadzór zajmie się sprawą.

Przez cały dzień z GetBackiem nie można się było skontaktować, a spółka zaprzestała komunikacji z rynkiem. Po południu Wojciech Łukawski z Abrisu przesłał redakcji następujący komentarz: „Rada Nadzorcza zwróciła się z prośbą do Zarządu o pilne wyjaśnienie sytuacji. Mamy świadomość, że spółka pracuje nad zmianą struktury bilansu, natomiast w trakcie każdego takiego procesu niezwykle ważna jest wyważona, rzetelna komunikacja z rynkiem, i tego oczekujemy od Zarządu. W tej chwili trwa posiedzenie Rady Nadzorczej”.

Do zamknięcia tego wydania „Pulsu Biznesu” spółka nie wydała komunikatu po posiedzeniu rady.

We wtorek rano poinformowano, że rada nadzorcza Getbacku odwołała ze skutkiem natychmiastowym Konrada Kąkolewskiego z funkcji prezesa zarządu spółki. Czasowo zastąpi go Kenneth William Maynard, szef rady nadzorczej. Rezygnacje z pełnionych funkcji członków zarządu złożyli natomiast Anna Paczuska i Marek Patuła. Od 25 kwietnia członkiem zarządu spółki będzie Przemysław Dąbrowski.

Dziś po przerwie zbiera się walne GetBacku, pierwotnie zwołane w celu przegłosowania emisji 20 mln akcji.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg, Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sądny dzień GetBacku - zarząd odwołany, emisja przegłosowana