Pociąg Warszawa-Wrocław spóźniony (taki klimat), ale na każdego pasażera czeka jabłko. To nie PKP osładza wizerunek i dostarcza witamin zdenerwowanym pasażerom, to nasi sadownicy promują swoje jabłka oznaczone logo "jabłko kontrolowane".

- Zależy nam na promocji owoców najwyższej jakości, spełniających najbardziej restrykcyjne normy - wielkości, wybarwienia, jędrności miąższu i zawartości cukrów - mówi prof. Eberhard Makosz, przewodniczący Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowatych, które wespół ze Związkiem Sadowników RP odpowiada za ten projekt.
Promują cztery odmiany: delikatnie kwaskowatego Sampiona (odmianę, którą zawdzięczamy Czechom), amerykańską Golden Delicious (żółta o winno-słodkim smaku), pochodzącą z Nowej Zelandii słodką i aromatyczną Galę oraz kwaskowatą Jonagold oraz podkreślają wszelakie walory zdrowotne jabłek.
Polscy sadownicy ostatnie lata mogą zaliczyć do wybitnie udanych. W sezonie 2012/2013 wyprzedzili w handlu światowym świeżymi jabłkami Chińczyków. Rok wcześniej pokonali w produkcji koncentratu jabłkowego USA. Najwięcej polskich jabłek gości na stołach rosyjskich. Coraz większymi ich amatorami stają się Białorusini i Ukraińcy. Jednocześnie jednak próbujemy uniezależnić się od tego dominującego wschodniego kierunku eksportu. W tym roku ruszają projekty promocji naszych owoców w Chinach i Egipcie.
Jabłkowa akcja w pociągach jest niestety tylko jednodniowa, a kolejowy Wars zachęca gorąco do takich działań innych producentów.
