Jeśli podatnik nie otrzyma odpowiedzi na wiążącą interpretację w ciągu trzech miesięcy, nie powinien zawczasu triumfować.
Podatnik, który nie wie, jak stosować przepisy, może skierować do urzędu skarbowego wniosek o wydanie pisemnej interpretacji przepisów. Przedstawia w nim własną wizję wykładni, a urząd ma trzy miesiące na odpowiedź. Niewydanie interpretacji przez urząd powoduje, że rację ma podatnik.
Było tak pięknie
W praktyce jednak urzędy datują i wysyłają interpretacje ostatniego dnia trzymiesięcznego terminu, a podatnik otrzymuje je po kilku lub nawet kilkudziesięciu dniach. Powstało więc pytanie, czy „wydanie interpretacji” oznacza jej sporządzenie czy doręczenie. Dotychczasowe orzecznictwo wojewódzkich sądów administracyjnych (WSA) przy skargach na takie spóźnione interpretacje na ogół przyznawało rację podatnikowi.
— Interpretacja jest ze swojej istoty skierowana do podatnika, rozstrzygnięciem jest zakomunikowanie podatnikowi jej treści, czyli doręczenie — uzasadniała jeden z takich wyroków sędzia Grażyna Nasierowska z warszawskiego WSA.
Bez żonglerki
Naczelny Sąd Administracyjny (NSA), czyli sąd kasacyjny, którego orzeczenia są prawomocne, w precedensowej pierwszej sprawie o rozumienie terminu interpretacji w piątek orzekł jednak inaczej i przyznał rację fiskusowi. Warszawska izba skarbowa twierdziła w kasacji, że gdyby ustawodawcy chodziło o trzy miesiące na doręczenie stanowiska fiskusa, to napisałby to wyraźnie w ordynacji podatkowej. Zdaniem izby, taka wykładnia wręcz chroni podatnika przed różnym rozumieniem przepisów. W tejże ordynacji w innych artykułach słowo „doręczenie” jest bowiem wyraźnie wymienione. I ten pogląd podzielił NSA.
— Według wykładni językowej wydanie interpretacji to jej sporządzenie i podpisanie. Doręczenie to inne pojęcie. Ustawodawca odróżnia je w innych przepisach — uzasadniał sędzia Stefan Babiarz.
Powołał się na literaturę prawniczą, według której „wydanie decyzji administracyjnej to zewnętrzna manifestacja podjętej decyzji, czyli jej spisanie i podpisanie”.
— Gdyby było inaczej, to podatnik mógłby żonglować terminem doręczenia, wiedząc, że interpretacja jest dla niego niekorzystna — mówił sędzia.
Negatywne kometarze
Dodał też, że kontrola skarbowa przeprowadzona między wydaniem a doręczeniem interpretacji mogłaby mieć przykre skutki dla podatnika, gdyby to doręczenie rozumieć jako wiążące dla fiskusa.
— Skąd podatnik miałby czerpać wiedzę, że interpretacja jest niekorzystna? I ile ma czekać na doręczenie: miesiąc czy może rok? — komentowano wyrok w kuluarach sądu.
Rozprawa przyciągnęła bowiem wielu prawników, którzy czekają na wyroki NSA w swoich sprawach o terminy interpretacji.
Jeden front
Polskie prawo nie opiera się na precedensach i piątkowy wyrok NSA jest wiążący tylko dla tej konkretnej sprawy. Teoretycznie inny skład NSA rozpatrujący analogiczny problem mógłby orzec odmiennie. W praktyce jednak NSA dba o jednolitą linię orzecznictwa, a piątkowy wyrok stanowi cenny argument dla fiskusa w innych sporach tego typu.