Polkomtel, Aster City Cable i EBG wygrały potyczkę z GIODO w sprawie sprzedaży wierzytelności wraz z danymi osobowymi dłużnika.
Czy w celu odzyskania długu wolno sprzedać dane dłużnika? Wczoraj w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym (WSA) w Warszawie spotkali się z jednej strony Polkomtel, operator sieci komórkowej Plus, sieć telewizji kablowej Aster City Cable oraz firma windykacyjna EGB Investments, a z drugiej — generalny inspektor ochrony danych osobowych (GIODO).
Problem przechodził już przez obie instancje sądów administracyjnych z rozszerzonym składem siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) włącznie. W skrócie: GIODO stoi na stanowisku, że w celu odzyskania długu nie wolno wraz z wierzytelnością sprzedać danych osobowych dłużnika, o ile ten nie wyrazi na to zgody. Inaczej naruszone zostają jego prawa i wolności obywatelskie. Wierzyciele i windykatorzy protestują, bo trudno im ścigać dłużników, nie znając ich adresów i nazwisk, a prawem firm z kolei jest swobodne prowadzenie działalności gospodarczej i pozyskiwanie należnych im pieniędzy.
Wczoraj WSA uchylił decyzje GIODO, który zabronił Polkomtelowi i Aster City udostępniać dane osobom trzecim bez zgody dłużników, a EGB nakazał usunięcie danych ze zbiorów spółki.
— NSA uznał, że GIODO wkroczył w kompetencje sądu powszechnego, opierając się w decyzjach na legalności cesji wierzytelności. Można się z tym zgadzać albo nie, ale wytyczne NSA są dla tego sądu wiążące — mówił sędzia Jacek Fronczyk.
Na przyszłość GIODO ma wyważać swoje decyzje.
— Trzeba położyć na jednej szali prawo dłużnika do prywatności, na drugiej prawo firmy do prowadzenia działalności i zobaczyć, co przeważy — dodawał sędzia.
Wynika z tego, że niesolidnego abonenta można ścigać z pomocą windykatora, lecz dłużnik może się poskarżyć do GIODO. Decyzję GIODO można zaskarżyć do sądu, a ten będzie badał, czy GIODO sprawiedliwie zważył interesy obu stron.