Miała 21 lat, gdy razem z mężem postanowili postawić wszystko na jedną kartę.
– Zaczynaliśmy z 300 gramami srebra, małą gablotką i parasolką nad polskim morzem oraz ogromną wiarą, że stworzymy coś własnego. Na początku było w tym więcej odwagi niż strategii – wspomina Sylwia Witczak, współzałożycielka marki Sadva.
Pierwsze projekty powstawały w niewielkim pokoju w domu rodzinnym. Para zainwestowała w podstawowe narzędzia i materiał, a gotową biżuterię wystawiła tam, gdzie o bursztynie wiedzą najwięcej, czyli na Wybrzeżu. Test wypadł znakomicie: ozdoby sprzedały się natychmiast, więc zdecydowali się zostać dłużej nad Bałtykiem. Dziś salony marki działają m.in. w Ustce i Władysławowie, a sieć liczy ponad 20 punktów.
Gdy zaczynali w 2000 r., bursztyn kojarzył się z czymś ciężkim i zachowawczym, zamkniętym – jak mówi Sylwia Witczak – w babcinej szkatułce. Ich odpowiedzią była biżuteria lekka, współczesna, pasująca do białej koszuli i dżinsów, noszona na co dzień.
– Pokazaliśmy, że bałtyckie złoto może być częścią nowoczesnego stylu, a nie tylko wakacyjnym wspomnieniem – podkreśla przedsiębiorczyni.
Praca przez cały rok
Uzależnienie od sezonu letniego to wyzwanie dla firm działających nad morzem. Sadva, obecna latem w nadmorskich punktach sprzedaży, jesienią i zimą koncentruje się na projektowaniu nowych kolekcji i sprzedaży online. Pandemia, choć ograniczyła sprzedaż stacjonarną, przyspieszyła ten kierunek – e-commerce stał się równorzędnym kanałem dystrybucji.
Zmieniło się także doświadczenie zakupowe. Przedsiębiorczyni podkreśla, że dziś znaczenie ma każdy etap kontaktu klientki z marką – od wyboru produktu online po moment otwarcia pudełka. Zakup staje się rytuałem, nie tylko transakcją.
– Największym wyzwaniem jest znalezienie równowagi między jakością, ceną i dostępnością, zwłaszcza przy dużych wahaniach cen złota i srebra – zaznacza Sylwia Witczak.
Świadoma klientka
Rośnie zainteresowanie naturalnymi materiałami i personalizacją. Zmienia się także wizerunek bursztynu – coraz częściej pojawia się w minimalistycznych, nowoczesnych formach trafiających do młodszych odbiorców. Sylwia Witczak widzi w tym przyszłość całej branży: surowiec unikatowy, który za granicą bywa postrzegany jako egzotyczny i luksusowy, ma duży potencjał eksportowy, wciąż niewykorzystany przez polskie firmy. Dzięki e-commerce produkty Sadvy trafiają już do klientów w wielu krajach, a ekspansja zagraniczna jest naturalnym kolejnym krokiem.
– Jedno pozostaje niezmienne – wciąż chodzi o emocje. Biżuteria to nie tylko przedmiot, lecz symbol, talizman i zapis chwili. Dziś ta warstwa ma dla nas jeszcze większe znaczenie – mówi przedsiębiorczyni.
Rynek bursztynowej biżuterii przez 25 lat zmienił się nie tylko estetycznie, lecz także pod względem oczekiwań klientów. Kiedyś decyzje zakupowe były bardziej spontaniczne, a biżuteria pełniła funkcję pamiątki z wakacji. Dziś klientki są znacznie bardziej świadome – pytają o pochodzenie surowców, jakość wykonania i trwałość. Oczekują transparentności, rozumianej jako konkretna informacja o tym, jak i z czego powstaje produkt.
Motyl jako symbol
Od początku znakiem rozpoznawczym Sadvy jest motyl – metafora przemiany, lekkości i odwagi bycia sobą. Pojawia się w projektach i spaja komunikację marki, budowanej wokół kobiecej tożsamości.
Przez ćwierć wieku firma zdobyła trzy wyróżnienia konsumenckie. W 2013 r. otrzymała Laur Klienta, w 2020 tytuł Kobiecej Marki Roku, a w 2024 znalazła się w finałowej dziesiątce Polish Customers Choice Award w kategorii biżuteria i zegarki, zajmując trzecie miejsce w głosowaniu opartym na potwierdzonych opiniach zakupowych.
Jubileusz 25-lecia, świętowany w marcu podczas spotkania zespołu, partnerów i przyjaciół marki, zbiegł się z akcją charytatywną „Stwórzmy świat pełen kolorów”, realizowaną we współpracy z Fundacją Niepowtarzalni wspierającą osoby z chorobami rzadkimi.
Symbolem inicjatywy jest bransoletka Niepowtarzalna, z której dochód w całości trafia do fundacji. Dotychczas zebrano 15,7 tys. zł.
– Wierzymy, że marka może oddziaływać nie tylko poprzez produkt, lecz także realną pomoc i budowanie świadomości – podkreśla Sylwia Witczak.
Rzemiosło i algorytmy
W analizie e-commerce i marketingu Sadva korzysta ze sztucznej inteligencji, która pomaga lepiej rozumieć potrzeby klientek, optymalizować komunikację i szybciej podejmować decyzje biznesowe. W projektowaniu pełni rolę wsparcia – inspiruje, ale nie zastępuje twórcy.
– Są elementy, których nie da się zaprogramować, np. intuicja czy wyczucie piękna – mówi przedsiębiorczyni.
Poza pracą dba o równowagę, sięgając po pilates, masaże czy wieczorną lekturę jako sposób na wyciszenie. Do firmy wraca z tym samym nastawieniem, z którym zaczynała.
– Największą satysfakcję daje mi widok kobiety noszącej naszą biżuterię. Wtedy czuję, że coś, co zaczęło się od małej gablotki, stało się częścią czyjegoś życia – podsumowuje Sylwia Witczak.

