Sądy polubowne to dobry instrument dla firm

Izabela Rakowska
opublikowano: 2002-11-27 00:00

Gdyby zasady prawne regulujące arbitraż zostały zliberalizowane, mógłby on stać się skutecznym lekarstwem na niedomagania polskiego sądownictwa.

Projekt zmiany prawa dotyczącego sądownictwa polubownego od kilku lat czeka w Ministerstwie Sprawiedliwości na zakończenie prac. Jak podkreślają eksperci, nowelizacja przyczyniłaby się do rozwoju sądownictwa polubownego w Polsce i odciążyłaby niewydolne sądy państwowe.

Sądownictwu arbitrażowemu, w opinii Marcina Majewskiego z kancelarii adwokackiej Majewski & Partnerzy, nie sprzyja wymiar sprawiedliwości. Nie ma bowiem żadnych porozumień, dzięki którym sprawy o stwierdzenie wykonalności i nadanie klauzuli wykonalności orzeczeniu arbitrażowemu byłyby rozpatrywane przez sąd powszechny priorytetowo.

— Szybkość, jedna z największych zalet arbitrażu, jest poważnie ograniczona — uważa Marcin Majewski.

Według Andrzej Tynela z kancelarii Baker & McKenzie, sądy powszechne w odniesieniu do arbitrażu powinny rozpatrywać jedynie skargi o uchylenie orzeczenia uchybiającego zasadzie praworządności. Sąd arbitrażowy jest bowiem jednoinstancyjny, a od jego wyroku nie ma odwołania. Przedsiębiorcy mogą sami wybrać arbitrów, którymi są najczęściej eksperci w określonej dziedzinie gospodarki.

To powinno gwarantować, że spór zostanie rozstrzygnięty ze znajomością rzeczy. Arbitrzy jednak mogą się pomylić. Gdyby nie było możliwości złożenia skargi o uchylenie wyroku, trzeba byłoby go wykonać.

Wszystko wskazuje na to, że przyszłość arbitrażu w Polsce nie stoi pod znakiem zapytania.

— Ten sposób rozstrzygnięcia konfliktów partnerów biznesowych jest szybszy. Wyrok zapada po kilku miesiącach od rozpoczęcia sprawy. Plusem sądownictwa polubownego jest również to, że arbitrami mogą być eksperci w danej dziedzinie, nawet jeżeli nie są prawnikami. Konflikt może być rozpatrzony nie tylko w oparciu o prawo, ale także o reguły i zwyczaje handlowe. Przepisy kodeksu postępowania cywilnego dotyczące arbitrażu regulują go wystarczająco — twierdzi Henryk Romańczuk, wspólnik w kancelarii Wierzbowski i Wspólnicy.

Przedsiębiorcy w drodze arbitrażu mogą rozstrzygać wyłącznie spory o charakterze majątkowym. Wyjątek stanowią sprawy o alimenty i wynikające ze stosunku pracy.

— Przedsiębiorcy powołują na arbitrów często świetnych mecenasów, ekspertów, którym zależy, by wyroku nie można było uchylić. Arbitrzy rozpatrują dokładnie każdy dowód, powołują świadków. Postępowanie się formalizuje. Rosną też koszty. Dotyczy to szczególnie spraw o dużej wartości przedmiotu sporu. Mimo to, arbitraż jest bardziej atrakcyjnym sposobem rozstrzygania sporów niż sądownictwo państwowe — podkreśla Paweł Pietkiewicz, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna.

Popularność arbitrażu wzrasta.

— W 2001 r. wpłynęło do nas ponad 550 spraw. W tym roku, do 15 listopada, zgłoszono niemal 600. Do końca grudnia liczba ta na pewno jeszcze znacznie wzrośnie — uważa Jolanta Dumas, sekretarz Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej.

Zagraniczni przedsiębiorcy rzadko wybierają nasze sądy polubowne. W niektórych przypadkach jest to możliwe tylko na podstawie umów bilateralnych o wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji oraz konwencji waszyngtońskiej z 1965 r. Polska nie jest jednak jej stroną. Podniosłoby to rangę naszego sądownictwa polubownego i uwiarygodniło je, ale także ułatwiłoby inwestycje w naszym kraju (zgodnie z konwencją, orzeczenie arbitrażu ma moc wyroku sądowego).

O innych alternatywnych metodach rozwiązywania sporów czytaj na stronie 26

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface