Sam tego chciałem, Madziu

Marcin Bołtryk
opublikowano: 25-06-2010, 00:00

Mazda 3 MPS to dziewczyna jak z filmu Hitchcocka. Znajomość zaczyna trzęsieniem ziemi, potem stale podnosi napięcie.

Myślałem, że do siebie pasujemy. Ja i Mazda 3 MPS. Że takiej trójki jak nasza dwójka to nie ma ani jednej. Wychodzi na to, że tylko ja tak myślałem. Test na Facebooku rozwiał wszelkie złudzenia. Oficjalny test, dodajmy.

 

Od razu do rzeczy

Bądź pewny siebie, ale nie bezczelny. Bądź dowcipny. Rozmawiaj z nią i daj jej do zrozumienia, że chcesz się od niej dużo dowiedzieć. Praw komplementy, ale oszczędnie, i postaraj się o dobre relacje z jej rodziną. I jeszcze jedno: nie spiesz się. Tych kilka podstawowych rad na początek związku powtórzyłem sobie przed pierwszym spotkaniem z wyjątkową Japonką — Mazdą 3 MPS.

Cóż to za osobowość i kibić! Jej azjatycka aparycja skrywa 260 gotowych do szaleństw rumaków. Wysoko zadarte błotniki odsłaniają dłuuu…, wielkie, 18-calowe felgi o agresywnej stylizacji. Czerwone zaciski hamulcowe, przebijając się przez ażur obręczy niczym podwiązki, obiecują wieczorne atrakcje. Tył z nieco przysadzistym, acz ponętnym spojlerem. I ten wlot na masce… Jak lekko rozchylone usta zaraz po zastrzyku z botoksu. Zadziorna, nieco wyzywająca, ale jednocześnie pociągająca. Słowem: wamp.

Pewnym, lecz nienonszalanckim krokiem zmierzam z kluczem do jej serca w dłoni. Grzecznie się kłaniam większej (sporo) siostrze — Mazdzie 6 i pieszczotliwie się uśmiecham do malutkiej Mazdy 2 — to a propos utrzymywania dobrych stosunków z rodziną. Gdy już mam poprosić swoją wybrankę o dłoń, ona robi pierwszy krok. Zadziałał bowiem bezkluczykowy system dostępu. Już jestem w środku. Wiedziałem, że szybka z niej sztuka, ale żeby aż tak? Mniejsza o konwenanse. Wdusiłem przycisk start. Zawarczała.

 

Zaloty

Są na świecie samochody, obok których bardzo trudno przejść obojętnie. Można o nich myśleć źle, pogardliwie lub z podziwem, ale nigdy obojętnie. Budzą emocje i działają na nadnercza, a te podwajają produkcję adrenaliny. Wcale nie myślę teraz o Ferrari, Maserati czy Astonie Martinie — te auta potrajają produkcję hormonu walki. Chodzi mi o tzw. hot-hatche, o niebo tańsze od wcześniej wymienionych marek, a pieszczące nadnercza z niewiele tylko mniejszą pieczołowitością. Wywołują zazdrosne i jednocześnie pełne szacunku spojrzenia innych kierowców, a część tego szacunku zawsze spływa na tego, kto w tym "tangu" aktualnie prowadzi — tym razem na mnie.

Dowód? Nie minęło 15 minut, odkąd wdusiłem przycisk start, a już rozpieszczają moją dumę wzrokowe "flirty" drobnej blondynki prowadzącej SUV-a, który właśnie przystanął na światłach obok nas (mnie i Mazdy). Owa nietuzinkowej urody istota komplementowała nas uniesionym w górę kciukiem i wyraźnie zalotnym mrugnięciem oka. Bardziej uśmiechała się do Mazdy — wiem. Ale wolę myśleć, że było inaczej. Moja czterocylindrowa, turbodoładowana Japonka musiała wyciągnąć błędne wnioski, bo tylko łypnęła ksenonowym spojrzeniem na moją "podglądaczkę" i sobie tylko znanym sposobem zmusiła mnie do strzału ze sprzęgła.

Zlituj się, dziewczyno! Zwolnij! Kto tu prowadzi? Jedynka, dwójka, trójka. Centralnie umieszczony wskaźnik doładowania wypełniony do końca. Dłonie na kierownicy zaczynają się pocić. Po nieco ponad 6 s pierwsza setka na zegarach. Prrrrr, szalona! To moje tango i ja tu rządzę. Wciskam pedał hamulca. Ciężko idzie. Jakby nie chciała zwolnić. Nosferatu wampirzyca? Nadludzkim wysiłkiem powstrzymuję Mazdę rozjuszoną moim wcześniejszym zachowaniem na światłach. Już padam ze zmęczenia. A to dopiero 20. minuta przejażdżki! Demon nie kobieta... A że hamulce przeciętne? Może 38 metrów ze 100 km/h to nie jest wynik godny auta o sportowych aspiracjach. Może ja słabo cisnę?

 

 

Jadąc spokojnie...

…dostrzegam jednak pokłady delikatności w mojej nowej partnerce. Nie jest przesadnie twarda. Przy pokonywaniu torowisk plomby nie wypadają, a pofałdowania asfaltu nie powodują wyrywania kierownicy z rąk. Komfort całkiem… komfortowy — jak na auto sportowo zawieszone, oczywiście. Da się z nią być na co dzień — pomyślałem.

Ale nastał wieczór. A wieczorem powinna być kolacja i takie tam atrakcje. Tymczasem jest wypad za miasto. Jeśli już tak, to wciskam gaz. Z dwóch rur o średnicy rynny wydobywa się basowy rumor, przy odpuszczeniu zamienia się w klaśnięcia i bulgoty. Prowokująco. Zatem na początek nie odpuszczam. Do dechy. Seria zakrętów. To, że podczas jazdy "na spokojnie" było komfortowo, nie oznacza, że podczas ostrzejszych zagrań jest źle. W zakrętach ani cienia przechyłu. Przyssała się do asfaltu. I rwie do przodu.

Silnik w przedziale 3000-6000 obrotów kipi energią na każdym biegu. Nawet nadbieg, czyli szóstka, pozwala równomiernie przyspieszać od 80 do… nie powiem ilu. Przełożenia skrzyni biegów wydłużono w stosunku do poprzedniczki, a drążek pracuje perfekcyjnie, aczkolwiek tak "po męsku". 2,3-litrowy silnik z bezpośrednim wtryskiem, czyli po "mazdowsku" DISI, przez trzy lata zajmował godne miejsce w "10." najlepszych silników świata. Maksymalny moment obrotowy to 380 Nm przy 3000 obr./min. Ważące 1385 kg nadwozie trójki rozpędza do 100 km/h w 6,1 s. To o 0,2 s więcej niż Focus RS. Czy robi to w podobny sposób? Nowa MPS ma ulepszony układ przeniesienia napędu z mechaniczną szperą (ograniczenie mechanizmu różnicowego) i systemem ograniczającym moment obrotowy na pierwszych trzech biegach. Zależnie od skrętu kierownicy zapobiega niekontrolowanym poślizgom przednich kół.

Szybko się przekonuję, że to przydatne w praktyce. W ciasnych łukach i tak na koła trafia nadmiar mocy. "Madzia" uwielbia zakręty, kocha być nimi chłostana i szarpana zapinaniem kolejnych przełożeń. A na prostej? Cóż, pozostaje raczej znudzona i za nic ma wysokie prędkości. Dwie godziny późnowieczornych igraszek i… wymiękam. Mam ochotę na papierosa i długi sen. Nie wiem, czy to sprawa mojego wieku, czy jej temperamentu. Za ostra dla mnie, a choć potrafi łagodnie, to chwile jej uniesień są diabelnie męczące.

 

 

Werdykt i po teście

Wysoka jakość montażu, doskonałe osiągi, umiarkowany apetyt na paliwo (średnio 10,5 l na 100 km), pewne zawieszenie, bogate wyposażenie. Można chcieć więcej? Można. Cena. Również ten parametr wypada na korzyść Mazdy. Za 116,9 tys. zł plus 1,9 tys. zł obowiązkowej dopłaty za lakier Mazda oferuje szybki i w pełni wyposażony kompakt z audio BOSE z 10 głośnikami, biksenonowymi skrętnymi reflektorami i systemem bezkluczykowym. Podobna Astra OPC z silnikiem o mocy 240 koni kosztuje 115 tys. zł, a 305-konny Focus RS — najmocniejsze auto w segmencie — 124,9 tys. zł.

Mazda 3 MPS to samochód o stanowczo sportowym temperamencie dla tych, którzy lubią głęboki pomruk silnika i wyścigi pod miejskimi sygnalizatorami. Dla mnie? Cóż. Moja Japonka nagle i zupełnie niespodziewanie po kilku przebogatych we wrażenia wieczorach, zabawach w drodze do pracy i w korku, zakrętach i prostych zażądała, bym ją… odprowadził do domu. Wyczuła moje zmęczenie? Uznała, że do siebie nie pasujemy? Nie wiem. Na moje próby kontaktu przez specjalnie do tego stworzoną aplikację na popularnym internetowym serwisie społecznościowym Facebook odpowiedziała… druzgocąco: "Nie ze mną, mój drogi".

"Masz wysoce rozwinięte poczucie niezależności i wolności. Uwielbiasz przestrzeń, ruch i przysłowiowy wiatr we włosach. Przyjaciele cenią w tobie otwartość i bliskość, z jaką podchodzisz do ludzi. Dla twoich najbliższych każdy dzień z tobą to wyjątkowa przygoda. MX-5 to Mazda dla Ciebie, nie ja. Ja cenię tych, którzy są duszą towarzystwa i znajdują się w centrum uwagi. Takich, którzy mają mnóstwo pozytywnej energii i którzy potrafią się dzielić. Potrzebuję towarzysza, na którym można polegać w trudnych sytuacjach" — tak mi odpisała, śląc mnie do wszystkich diabłów. Dodała coś jeszcze o optymistach i świecie, który stoi przed nimi otworem. Niestety, ja jestem pesymistą, bo wiem, co to za otwór.

Mazda 3 MPS:

Dane techniczne

Silnik: benzynowy, R4, 2261 ccm

Moc: 260 KM

Moment obrotowy: 380 Nm

Skrzynia biegów: manualna, 6 biegów

Prędkość maksymalna: 250 km/h

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 6,1 s

Masa własna 1385 kg

Średnie spalanie: 9,8 l/100 km

Cena: od 116 900 tys. zł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu