SaMasz, producent maszyn rolniczych i komunalnych, którego historia sięga 1984 r., zainwestuje w zakładzie pod Białymstokiem ponad 40 mln zł. Mimo sporej skali inwestycji, w firmie zatrudniającej ok. 1 tys. osób (na etacie, przez agencję pracy i w firmach kooperujących) miejsc pracy przybędzie zaledwie 13. SaMasz planuje automatyzację, które znacznie zwiększy wydajność. Na projekt dostał 3 mln zł rządowego grantu w ramach programu wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki. Skorzysta też ze zwolnień w Suwalskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej.
- Zadeklarowaliśmy inwestycję za minimum 40 mln zł, a maksymalnie 52 mln zł i zbliżymy się do tej górnej granicy. Mamy ją zrealizować do 2026 r., ale zrobimy to szybciej, może już w 2023 r. – zapowiada Leszek Szulc, dyrektor ds. technicznych i produkcji w SaMaszu.
Maszyny i nowy system IT
Rozpoczęła się rozbudowa hali produkcyjnej, która ma 26 tys. m kw., a powiększy się o 4 tys. m kw. W nowej części powstanie automatyczny system do wycinania laserowego złożony z: automatycznego magazynu do składowania blach, dwóch wycinarek laserowych, systemu automatyzacji załadunku, rozładunku i sortowania oraz systemu do zarządzania. Firma wyposaża się też w nowe prasy, które zamierza zautomatyzować. Planuje również zakup większej liczby automatycznych regałów. Już nabyła centrum tokarskie.
- Jesteśmy w trakcie analiz dotyczących transformacji cyfrowej przedsiębiorstwa. Wysłaliśmy pytania do dostawców systemów IT, w I kw. 2022 r. powinniśmy ich wybrać – zapowiada dyrektor SaMaszu.
Zakład więcej nie urośnie
Firma sporo sobie obiecuje po inwestycjach.
- Obecnie mamy cztery 15-letnie lasery, które realizują 60 proc. naszych potrzeb, a resztę - kooperanci z Białegostoku i okolic. Automatyzacja systemu wycinania laserowego przyspieszy produkcję nawet o 80 proc. i pozwoli nam samodzielnie realizować całą produkcję. Na razie zamówiliśmy dwa lasery, ale jeśli zamówień będzie dużo, w 2023 r. zamówimy trzeci - mówi Leszek Szulc.
Kooperanci wykonują też dla SaMaszu usługi obróbki skrawaniem, hartowania, cynowania i spawalnicze.
Zakład w Zabłudowie po rozbudowie osiągnie maksymalne moce.
- Dalszy rozwój będzie możliwy, ale już w nowym zakładzie. Jeśli będziemy go budować, to w okolicach obecnego – zapowiada przedstawiciel SaMaszu.
W 2021 r. firma wyprodukowała 10 tys. maszyn, o 26 proc. więcej niż rok wcześniej, w tym 2 tys. z asortymentu zimowego (pługi, posypywarki) oraz 8 tys. tzw. maszyn zielonkowych (kosiarki, przetrząsarki itp.) i komunalnych. Przychody ze sprzedaży sięgnęły 300 mln zł, co oznacza wzrost o 40 proc. (w 2020 r. SaMasz miał 211,6 mln zł przychodów i 12,1 mln zł zysku netto). 65 proc. produktów SaMaszu jest eksportowanych, a główne rynki to Niemcy, USA, Rosja i Francja.
Chwilowo inwestorów wspiera tylko państwo
Oprócz rządowego grantu SaMasz dostał też 8,2 mln zł unijnego dofinansowania na projekt Superfabryka 4.0, wart 25 mln zł. Już oddał do użytku kolejną część prototypowni, inwestuje także w sprzęt. Firma otrzymała też 4,7 mln zł wsparcia z NCBR na projekt za 8,4 mln zł, w ramach którego prowadzi prace badawczo-rozwojowe nad zespołem maszyn rolniczych do zrównoważonego zbioru zielonki z wykorzystaniem inteligentnej technologii.

Jakub Sochacki z Big Tree Consulting Group, która wspierała SaMasz w uzyskaniu grantu, podkreśla, że to dziś jedna z niewielu możliwości wsparcia inwestycji.
- Bardzo dobrze, że istnieją instrumenty wspierające rozwój rodzimych przedsiębiorców, takie jak granty rządowe czy zwolnienia podatkowe w Polskiej Strefie Inwestycji. Pomagają wypełnić lukę, szczególnie teraz, kiedy prawie wszystkie dotychczas znane fundusze unijne są już wyczerpane i wciąż czekamy na uruchomienie nowych. SaMasz to przykład firmy od lat bardzo świadomie podchodzącej do korzystania z dostępnych źródeł wspierania rozwoju. To bardzo cieszy, bo mowa nie tylko o polskiej firmie rodzinnej z pięknymi tradycjami, ale także o jednym z największych pracodawców regionu, w którym z różnych powodów, głównie logistycznych, zagraniczne koncerny lokują fabryki rzadziej niż w innych częściach kraju – komentuje Jakub Sochacki.