Same plusy wielkich ofert

Agnieszka Berger
opublikowano: 09-06-2010, 00:00
Obserwuj w MójPB:

Oferta publiczna akcji Tauronu, a wcześniej PZU, to projekty, za które — jak rzadko — minister skarbu zbiera w środowisku ekonomistów same laurki. Eksperci uważają, że do tego modelu prywatyzacji po prostu nie ma o co się przyczepić, za to plusów jest bez liku.

Po pierwsze, taka prywatyzacja — nawet jeśli skarb państwa zachowuje duże wpływy — dobrze robi samym spółkom. Po prostu giełda narzuca inne standardy, pojawia się presja na dobre wyniki i transparentność działania. Eksperci zwracają uwagę, że badania wykazują, iż spółki giełdowe zarabiają zazwyczaj znacznie lepiej niż ich niepubliczni konkurenci. Oczywiście wypadałoby sobie życzyć, żeby — zarówno w przypadku Tauronu, jak i PZU — dobre wyniki były efektem racjonalizacji kosztów i poprawy efektywności, a nie narzucania nam, klientom obu firm, wyższych cen.

Zbawienny jest również wpływ tak dużych ofert publicznych na kondycję krajowej giełdy. W dużej mierze dzięki nim warszawski parkiet skutecznie walczy z wiedeńskim o prymat w regionie. Pierwsze owoce tego sukcesu skarb może zebrać już pod koniec roku, bo to pozwoli na lepszych warunkach sprywatyzować samą GPW. W dłuższej perspektywie płynny rynek giełdowy o wysokiej kapitalizacji poprawi, zdaniem ekspertów, postrzeganie Polski przez światową finansjerę, co dla kraju, który wciąż potrzebuje pożyczać pieniądze, nie jest bez znaczenia.

Do wzrostu zaufania do polskiej gospodarki przyczynia się też to, że udaje nam się realizować z sukcesem wielkie prywatyzacje, choć atmosfera gospodarcza w regionie zdecydowanie temu nie sprzyja. Niektórzy ekonomiści zauważają, że panująca w innych krajach europejskich dekoniunktura i udane wielkie operacje kapitałowe w Polsce to niezwykle sprzyjająca nam mieszanka, bo uciekający z innych rynków kapitał będzie musiał znaleźć dla siebie miejsce do inwestowania.

Jeszcze jeden pozytywny aspekt ofert takich jak Tauronu

czy PZU to edukacja kapitalistyczna. Wielkie oferty, które przyciągają na giełdę drobnych ciułaczy, zmuszają, żeby choć trochę zainteresować się gospodarką. Jedni zarobią, inni być może stracą, ale wszyscy będą chcieli dowiedzieć się, dlaczego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane