WOJCIECH CELLARY
profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu
Cyfrową szkołę z nieprzygotowanymi nauczycielami i uczniami można sobie wyobrazić jako plac, na którym kłębi się przekrzykujący się tłum. Z jednego boku zabytki, z drugiego wieżowce, z trzeciego blokowisko, a z czwartego śmietnik. Na środku siedzi nauczyciel z klasą i usiłuje prowadzić lekcję, ale nikt go nie słucha, bo tyle atrakcji wokół, a każdy uczeń słucha kogo innego i zajmuje się czymś innym. Najciekawsze wydaje się śmietnisko — za darmo, a jakie kolorowe…
Cyfrowa szkoła wymaga przemyślenia całego procesu nauczania i wychowywania dzieci w zupełnie innym środowisku. Do zrealizowania jej misji nie wystarczą same komputery, tablety i interaktywne tablice, kursy z ich obsługi czy e-podręczniki.
Nie można jej zamówić na publicznym przetargu. To musi być proces wykuwany latami w konkurencyjnej walce na wolnym rynku idei, sprzętu, oprogramowania, treści i metod. A kluczem do powodzenia cyfrowej szkoły jest rynkowe podejście gwarantujące jej stały rozwój.