Samo-PiS będzie rządzić w mediach publicznych

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 26-04-2006, 00:00

Przyszli koalicjanci najwyraźniej dogadali się w sprawie podziału władzy w mediach. Ale chyba nie wszystko pójdzie po ich myśli…

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) trwała w klinczu od początku roku, czyli od wymiany jej członków. Wszystko zmieniło się w poniedziałek, kiedy powołała nową radę nadzorczą telewizji publicznej i rekomendowała trzech kandydatów na prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).

Koalicja na media

— Krajowa rada dokonała wyboru w gronie członków pochodzących z rekomendacji PiS i Samoobrony. Gdyby rzecz czytać politycznie, jest to rezultat porozumienia między tymi dwoma partiami, bez udziału LPR — mówi Andrzej Zarębski, ekspert medialny.

Na przełomie kwietnia i maja kończą się kadencje zarządów Telewizji Polskiej (TVP), Polskiego Radia (PR) i Polskiej Agencji Prasowej (PAP). W radiu i telewizji kończą się też kadencje rad nadzorczych.

— Krajowa rada zrozumiała, że nie może być postrzegana publicznie jako organizacja działająca w chaosie. Wybraliśmy bardzo dobrą radę nadzorczą. Nie ma to nic wspólnego z podziałem partyjnych łupów: politycy są politykami, a krajowa rada rządzi się swoimi prawami — mówi Tomasz Borysiuk, członek KRRiT rekomendowany przez Samoobronę.

Inaczej interpretuje to opozycja parlamentarna.

— Zaczął się podział koalicyjnych łupów. Skład rady nadzorczej TVP to odzwierciedlenie koalicji rządowej. O wszystkim decydują partyjne parytety. Tak samo będzie z zarządem TVP — mówi Michał Tober, poseł SLD i były rzecznik prasowy rządu Leszka Millera.

Spośród ośmiu nowych ludzi w radzie jedynie Anna Milewska jest znana na rynku medialnym.

— Nazwiska nowych członków rady nadzorczej TVP mówią mi niewiele więcej niż nazwiska w książce telefonicznej, a zajmuję się branżą 30 lat — mówi Tadeusz Kowalski, przewodniczący dotychczasowej rady nadzorczej telewizji.

Z naszych informacji wynika, że Tomasz Borysiuk rekomendował trzech członków rady TVP, a członkowie KRRiT związani z PiS — pozostałych pięciu.

— Samoobrona wiele nie zyskała: jej głosy w radzie TVP nie są PiS do niczego potrzebne, bo decyzje w niej zapadają większością dwóch trzecich głosów — zauważa Krzysztof Bosak, poseł Ligi Polskich Rodzin (LPR).

Będzie skarga?

LPR, która najwięcej straciła w tej rozgrywce, może chcieć zablokować decyzje KRRiT. Lech Haydukiewicz, nominowany do krajowej rady przez LPR, chce uniemożliwić uprawomocnienie się nowej rady TVP.

— Są wątpliwości, czy można wybrać radę nadzorczą w sytuacji, gdy istnieje stara, i czy podejmowanie decyzji bez przewodniczącej nie jest naruszeniem prawa. Właśnie jadę do Krajowego Rejestru Sądowego. Mam nadzieję, że sąd podzieli moje obawy i zastanowi się nad rejestracją nowej rady — mówi Lech Haydukiewicz.

Pod górkę

Krajowa rada może również mieć problem z realizacją swojej decyzji w sprawie wyboru prezesa UKE. Równolegle z wyborem nowej rady nadzorczej TVP krajowa rada wydała długo oczekiwaną rekomendację dla trzech kandydatów na prezesa regulatora rynku telekomunikacyjnego, wybierając Ewę Gołębiewską, Andrzeja Piotrowskiego i Andrzeja Polaczkiewicza. Z konkursu odpadła Anna Streżyńska, wiceminister transportu i budownictwa odpowiedzialna za telekomunikację. Na jej strategię liberalizacji rynku bardzo liczyli operatorzy alternatywni. Jednak premier, który mocno popierał jej kandydaturę, może nie przyjąć rekomendacji krajowej rady.

— Powszechnie wiadomo, że Anna Streżyńska jest osobą bardzo kompetentną i że była bardzo mocnym kandydatem do pełnienia funkcji prezesa UKE. Premier będzie musiał się zastanowić, czy którykolwiek z kandydatów proponowanych przez krajową radę gwarantuje sprawność funkcjonowania urzędu — mówi Piotr Tutak, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy