Samodzielne rządy to utopia

Jacek Zalewski
opublikowano: 22-08-2011, 00:00

Piątkową kłótnię Sejmu, będącą podobno debatą o finansach państwa, wypada uznać za ostry start wyborczego wyścigu. A w weekend wysyp partyjnych konwencji, konferencji i haseł przekroczył percepcyjne zdolności elektoratu. W tym całym zgiełku zaznaczył się jednak wątek optymistyczny — na razie tylko w deklaracjach, ale zaczyna się przebijać problematyka gospodarcza.

Donald Tusk wykonał swoją ulubioną ucieczkę do przodu i rzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu rękawicę debat wyborczych. W odniesieniu do kadencji 2011-15 to relacja wyłącznie między szefami dwóch partii. Jednak przewodniczący Platformy Obywatelskiej bez żenady wykorzystuje propagandowo aparat Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Centrum Informacyjnego Rządu. Cóż, ekipa trzymająca władzę zwykle bywa nieodporna na takie pokusy. Propozycja debat już od 29 sierpnia jest zaś niedorzecznością prawną — dopóki nie zostaną zarejestrowane listy kandydatów, funkcjonariusze państwa z lat 2007-11 są w horyzoncie kadencji 2011-15 osobami prywatnymi.

Charakterystyczna jest podjęta przez PO próba ograniczenia starcia tylko do PiS. W wyborach prezydenckich zawężenie debat do duetu Bronisław Komorowski — Jarosław Kaczyński było zasadne, albowiem po pierwszej turze pomniejsi kandydaci odchodzili w niebyt. W wyborach parlamentarnych jest zupełnie inaczej — oto szef PO z założenia wyrzuca na polityczny śmietnik część nowego Sejmu! W tym i koalicjanta, wszystko jedno, PSL, SLD czy może… PJN. Donald Tusk po prostu wyraził publicznie swą mrzonkę zdobycia większości bezwzględnej, do której odnosi się powyższy tytuł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu