Samoeliminacja polityków i TVP

opublikowano: 04-02-2018, 22:00

18. CHARYTATYWNY BAL DZIENNIKARZY: Zwrot dziennikarskiej inicjatywy w stronę biznesu prywatnego zdecydowanie wyszedł jej na dobre, przede wszystkim oczyszczając atmosferę.

Portalowe relacje z 18. Charytatywnego Balu Dziennikarzy, który z soboty na niedzielę hulał w warszawskim gmachu Ufficio Primo, skoncentrowały się na… dekoltach ekranowych gwiazd. Faktycznie, aż taka głębokość owego wizerunkowego zjawiska w latach poprzednich nie występowała. Najważniejsze jednak, że organizowana od 1998 r. środowiskowa impreza po ubiegłorocznej zapaści powróciła do karnawałowego kalendarza. „Puls Biznesu” jak zwykle znajdował się wśród patronów balu.

W mediach publicznych tzw. dobra zmiana przeforsowała przewrót ustrojowy. Fundacja Charytatywny Bal Dziennikarzy, której prowadzenie jest czystym wolontariatem, musiała dostosować się do realiów i odpępnić od spółek skarbu państwa. Zwrot inicjatywy w stronę biznesu prywatnego zdecydowanie wyszedł jej na dobre, przede wszystkim oczyszczając atmosferę. Niezmienna pozostaje polityka cen biletów. Cegiełka wejściówka dla czynnego dziennikarza kosztowała 200 zł, natomiast zasiadanie na parterze Ufficio Primo przy stole już 800 zł. Te miejsca rozeszły się w tydzień, już 17 stycznia ich nie było. Zatem po koleżeńsku proponuję fundacji wyznaczyć dla celebryckich krezusów, którzy chcą się ogrzać w medialnym blasku, cenę bardziej rynkową — spokojnie łykną po 1000 zł. Dziennikarska piechota i tak wolała poziom dolny, czyli dawny schron przeciwatomowy, w którym kiedyś funkcjonował legendarny klub Ground Zero. Po balowej aukcji ogłoszony został przychód 400 tys. zł, ale przecież trzeba z niego potrącić koszty organizacji. Końcowy dochód podzielony zostanie między medialne fundacje dobroczynne: TVN, Polsatu, Edipresse Polska i Radia Zet oraz program „Żółty Talerz” (Kulczyk Foundation).

Poprzedni bal w 2016 r., gdy dopiero zaczynała się tzw. dobra zmiana, przebiegał pod hasłem „Dziennikarze wszystkich stacji, łączcie się”. Obecnie nikt nie ma już złudzeń, że jest ono nierealizowalne. Charakterystycznym zjawiskiem była generalna nieobecność polityków, ze wszystkich opcji, oraz całkowity brak dziennikarzy Telewizji Polskiej, którzy przez minione dwie dekady brylowali. Widocznie pracownicy ideologicznego frontu propagandowego dokonali samooceny i tym razem charytatywnych cegiełek kupować nie śmieli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Samoeliminacja polityków i TVP