Nie pomogło nazwisko Jacka Sochy w akcjonariacie. Nie pomogła trafna ocena potrzeb samorządów. SovereignFund TFI, który promował się jako pierwsze w Polsce TFI powstałe z myślą o sektorze publicznym, przędzie dziś tak słabo, że musi zmienić sposób zarabiania pieniędzy. Wśród akcjonariuszy trwa burza mózgów.
Miał być sukces…
Sytuacja nie wygląda różowo. — W ubiegłym roku po raz pierwszy od czterech lat osiągnęliśmy przychody z tytułu zarządzania funduszem. To kwota powyżej 1 mln zł, ale wcześniejsze lata to były koszty — przyznaje Sławomir Kamiński, prezes SovereignFund TFI. A miało być inaczej. Latem 2010 r. SovereignFund TFI dostał licencję od Komisji Nadzoru Finansowego. I rozpoczął promocję. „Pierwsze w Polsce samorządowe TFI” — hasło było chwytliwe.
Koncepcja biznesowa zakładała, że SovereignFund TFI będzie zarządzać funduszem zamkniętym SovereignFund FIZ, który zajmie się kupowaniem obligacji jednostek samorządu terytorialnego. Sukces miał być niemal pewny — z jednej strony samorządy łaknęły (i nadal łakną) pieniędzy na inwestycje, a z drugiej — fundusze emerytalne miały chętnie inwestować w certyfikaty oparte na instrumentach samorządowych, czyli mało ryzykownych.
…ale OFE nie dopisały
Rzeczywistość zweryfikowała te plany. Negatywnie.
— Rynek okazał się ciężki, zwłaszcza jeśli chodzi o pozyskanie inwestorów, którzy objęliby certyfikaty. W OFE, pomimo zainteresowania, procesy decyzyjne się przeciągają. Banki natomiast kwalifikują nas jako instytucję finansową, a nie samorząd, a to się wiąże z przypisywaniem naszym instrumentom większej wagi ryzyka. Dlatego banki zainteresowane są innymi formami współpracy z nami, np. nabyciem wierzytelności albo uczestnictwem w tzw. subpartycypacji — wyjaśnia Sławomir Kamiński.
Nie pomogło też obcięcie przez rząd składek do OFE. Dlatego wartość certyfikatów wyemitowanych przez SovereignFund FIZ to dziś ledwie 1,5 mln zł. I to mimo że fundusz finansuje budowę stadionu w Zabrzu (wkład funduszu w tę inwestycję już sięgnął niemal 100 mln zł). To jedyny istotny projekt samorządowy pozyskany przez TFI.
Czas na FIZ
Skoro koncepcja biznesowa się nie sprawdza, trzeba poszukać innej. Akcjonariusze SovereignFund właśnie nad tym debatują.
Wśród nich: prezes Sławomir Kamiński, były prezes Jacek Maciejewicz i prof. Jan Pomorski. A także głośne nazwisko — Jacek Socha, były przewodniczący KPWiG (poprzedniczka KNF) oraz minister skarbu za rządów Marka Belki, a obecnie partner w doradczej firmie PwC. W akcjonariacie była też kiedyś obecna giełdowa grupa INVESTcon, ale po dwóch latach sprzedała udziały.
— Mieliśmy inne priorytety, a to było dla nas drobne aktywo. Sprzedaliśmy akcje po nominale, za ok. 200 tys. zł, nie zarabiając na nich — twierdzi Sebastian Huczek, wiceprezes INVESTcon. Teraz trwają prace nad nowym układem sił w SovereignFund.
— Rozmawiamy o nowej strukturze akcjonariatu i dokapitalizowaniu firmy kilkuset tysiącami złotych. Na pewno zostaję w projekcie — deklaruje Sławomir Kamiński. Rozmowy dotyczą też nowych funduszy, niezwiązanych z samorządami. SovereignFund prowadzi już jeden fundusz zamknięty i chętnie utworzyłby ich więcej.
— Rozmowy na ten temat trwają — ucina pytania Sławomir Kamiński.
OKIEM EKSPERTA
Dobry koncept, trudne realia
DARIUSZ GIZA
wiceprezes Inwest Consulting
Zespół SovereignFund był kompetentny, a pomysł biznesowy — dobry. Szkoda, że nie wypalił. Po stronie samorządów na pewno jest ogromne zapotrzebowanie na rozwiązania związane z pozyskiwaniem kapitału na inwestycje. Projektów wymagających pieniędzy jest przecież co niemiara. Brak jednak zrozumienia dla skomplikowanych produktów finansowych. Samorządowcy podchodzą ostrożnie nawet do obligacji, a tu była przecież mowa o zakupie przez partnera udziałów w projektach inwestycyjnych. Wiem, że często pojawiało się pytanie o zgodność takiej operacji z prawem. Problemy były też na pewno po stronie inwestorów. OFE w swoich decyzjach inwestycyjnych ograniczane są przecież przepisami. Poza tym, jako instytucje dysponujące potężną gotówką, przebierają wprost w propozycjach inwestycyjnych. Założyciele SovereignFund się spóźnili, bo realia rynku się zmieniły. Kryzys z lat 2008-09 mocno zaciążył na nastawieniu inwestorów. Niewykluczone też, że mogli lepiej marketingowo wykorzystać zdobyty duży projekt w Zabrzu.
OKIEM EKSPERTA
Nie do końca się udało
JACEK SOCHA
partner w PwC
Inwestycję w SovereignFund zaproponowali mi pomysłodawcy projektu. Samorządowe TFI wyglądało na atrakcyjny koncept i nadal za taki go uważam. Może nie do końca udało się zrealizować plan, ale jestem przekonany, że nadal należy testować poszczególne rozwiązania. Zwłaszcza że od początku grudnia mamy nowy zarząd. Na stadion w Zabrzu pozyskaliśmy niebagatelną sumę ponad 100 mln zł. To oznacza, że jest zainteresowanie projektami samorządowymi. W tej chwili rozmawiamy o pomysłach na przyszłość TFI. Widzę tu dwa scenariusze: albo wejdzie inwestor i odkupi od nas 100 proc. akcji, albo obecni akcjonariusze, może z jakimś nowym partnerem, dokapitalizują spółkę. W drugim scenariuszu na pewno zostanę w akcjonariacie. Jeśli chodzi o nowe produkty, to SovereignFund powinien postawić nie tylko na zamknięte, ale też otwarte fundusze inwestycyjne.