Samorządy apelują o luźniejszy gorset

TM
25-09-2013, 11:24

Lepiej wykorzystamy unijne pieniądze, jeśli rząd pójdzie nam na rękę — przekonują samorządowe korporacje

Rząd daje nam ciastko za szybą — tak w ubiegłym tygodniu lokalni menedżerowie komentowali ministerialne propozycje w sprawie poluzowania gorsetu finansowego dla jednostek samorządu terytorialnego. Mowa o wskaźniku zadłużenia, który będzie obowiązywać od 1 stycznia 2014 r. Niedawno premier Tusk zapowiedział, że spod jego rygorów zostanie wyłączony dług zaciągany pod część projektów finansowych przez UE. Cel rządu jest jasny — rozruszanie gospodarki m.in. poprzez absorpcję pieniędzy unijnych i inwestycje komunalne. Samorządowcy narzekali, że śruba została poluzowana zbyt słabo.

Znalazło to odzwierciedlenie we wspólnym stanowisku Unii Metropolii Polskich (UMP) oraz Związek Powiatów Polskich (ZPP). „To zmiany w dobrym kierunku, ale aby przyniosły oczekiwane rezultaty, propozycja wymaga bezwzględnie (…) modyfikacji” — twierdzą obie korporacje samorządowe. I podsuwają rządowi pomysł złagodzenia wymogów.

Lepiej 30 niż 60

Resort finansów zaproponował, by przy obliczaniu deficytu samorządów nie był brany pod uwagę dług zaciągany na projekty finansowaneprzynajmniej w 60 proc. przez UE. Przedstawiciele sektora komunalnego zgodnie twierdzą, że to zbyt wysoki próg. „Podkreślamy, że rozwiązanie to może być niewystarczające dla osiągnięcia realnego sukcesu, jakim byłoby ożywienie gospodarcze kraju i skuteczne wdrażanie środków unijnych” — napisał w apelu do premiera Marek Tramś, prezes ZPP. Samorządowcy wnioskują o wyłączenie przedsięwzięć z 30-procentowym unijnym zastrzykiem. Wówczas więcej projektów weszłoby w fazę realizacji.

Dobrym przykładem jest Toruń. Większość jego inwestycji z obecnej perspektywy nie kwalifikowałaby się do ulg w nowej. W latach 2007-13 r. miasto zrealizowało 49 przedsięwzięć (niektóre jeszcze trwają) za 1,6 mld zł. Wartość tych z 60-procentowym dofinansowaniem wynosi tylko 195 mln zł. Nie ma wśród nich kluczowych dla miasta projektów — takich jak budowa mostu, szkieletowego układu drogowego czy sali kulturalno-kongresowej. Samorządowcy z UMP i ZPP postulują też, by unijny udział był naliczany nie od całości kosztów, ale wyłącznie kosztów kwalifikowanych.

— To ułatwiłoby spełnienie rządowych wymogów — potwierdza Magdalena Flisykowska-Kacprowicz, skarbnik Torunia.

Trzecim postulatem samorządowców jest zmiana daty, od której będzie możliwe odliczanie unijnych projektów. Rząd proponuje, by łagodniejsze zasady obowiązywały po 31 grudnia 2012 r., a więc dotyczyły zupełnie nowych przedsięwzięć. Korporacje samorządowe chcą, by przesunąć tę datę na 1 stycznia 2011 r.

— Prawda jest taka, że projekty z nowej perspektywy unijnej ruszą w 2016 r. Bardzo by nam pomogło, gdyby ulgami objąć wcześniejsze inwestycje finansowane z kasy UE, które nadal realizujemy i rozliczamy — mówi skarbniczka Torunia.

— W środę spotyka się komisja wspólna samorządu i rządu. To będzie dobra okazja, by przedyskutować nasze propozycje — mówi Marek Wójcik z ZPP.

Krucho z czasem

Na inny aspekt zwraca uwagę Marek Tramś. „Niezwykle istotne jest także, aby nowelizacja przepisów regulujących zasady zadłużania się gmin, powiatów i województw została jak najszybciej skierowana do prac w parlamencie, tak aby na jej podstawie można było ustalać budżety samorządów terytorialnych na 2014 r.” — podkreśla w apelu do premiera Marek Tramś.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TM

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Samorządy apelują o luźniejszy gorset