Samorządy na diecie albo… niby-diecie

  • Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 21-11-2013, 00:00

Gminy, miasta i powiaty zaciskają pasa, ale nie tak mocno, jak wskazywałyby ich wyniki. Wszak za rok wybory.

Przedsiębiorcy z łezką w oku mogą wspominać lata 2010-11, gdy jednostki samorządu terytorialnego (JST) łagodziły skutki spowolnienia i przeznaczały na inwestycje po 40 mld zł rocznie. Od ubiegłego roku wydatki majątkowe JST się kurczą. Po trzech kwartałach 2013 r. sięgnęły 17,5 mld zł — wynika z danych resortu finansów. To o 1,1 mld zł mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku i o 4,4 mld zł mniej niż po dziewięciu miesiącach 2011 r. Oczywiście inwestycyjny wynik samorządów za 2013 r. będzie wyższy, bo czwarty kwartał upłynie pod znakiem płatności faktur dla wykonawców. O biciu rekordów jednak nie ma mowy.

— To rok restrukturyzacji finansów samorządowych. Uwaga skarbników skupiła się przede wszystkim na nowym wskaźniku zadłużenia, który zacznie obowiązywać od przyszłego roku. W związku z tym wiele samorządów zajmuje się teraz porządkowaniem finansów i wydłużaniem zapadalności długu, by móc aplikować o unijne pieniądze z nowej perspektywy — mówi Dariusz Giza z Propolis.

Ekspert jest pozytywnie zaskoczony wysokością nadwyżki budżetowej, która sięgnęła po trzech kwartałach 9,4 mld zł. To o 2,3 mld zł więcej niż rok temu. Chwali też samorządy za utrzymanie podobnej dynamiki dochodów (3,5 proc. r/r) oraz wydatków bieżących (3,3 proc.).

— W przyszłym roku wydatki majątkowe znowu wzrosną. Lokalne władze mają przed sobą wyborczy test. A ponieważ miarą sukcesu są inwestycje, przyszły rok będzie obfitował w uroczyste otwarcia lub symboliczne wbijanie pierwszej łopaty — komentuje Dariusz Giza.

— Na taki wyborczy scenariusz jestem przygotowany. Mam w zapasie dodatkowy 1 mln zł, który starosta może podzielić na inwestycje w przyszłym roku. Wiadomo, radni chcą się wykazać — przeważnie na terenie własnych okręgów wyborczych. Tu położymy chodnik, tam wymienimy fragment jezdni — zżyma się skarbnik, który zastrzega anonimowość. O tym, że z inwestycjami nie jest tak źle, przekonuje Magdalena Flisykowska- Kacprowicz, skarbnik Torunia. W przyszłym roku miasto utrzyma je na mniej więcej tym samym poziomie. Pomogą… miejskie spółki.

— Część miast, nie chcąc wstrzymywać projektów modernizacyjnych, ceduje zadania na spółki samorządowe. Przejmują na siebie część inwestycji, część długu, a przy okazji korzystają z możliwości odliczenia VAT. W ten sposób realizują inwestycje w transport,gospodarkę wodno-kanalizacyjną czy odpadową. Oby tylko nowy minister finansów nie wpadł na pomysł, by ograniczyć nam te możliwości — mówi Magdalena Flisykowska-Kacprowicz.

Resort finansów nie ma już prawa narzekać na dynamikę długu samorządowego. Przez rok urósł o 3,4 proc., do 67 mld zł. Wśród samorządowych skarbników rośnie optymizm, bo resort finansów jest hojniejszy.

— Nasze wpływy z tytułu PIT i CIT odbijają i są ciut powyżej moich założeń — mówi Magdalena Flisykowska- -Kacprowicz.

— Powiedzenie, że jest dobrze, byłoby na wyrost, ale na pewno jest lepiej niż kilka miesięcy temu — dodaje skarbnik, który chce zachować anonimowość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu