Samorządy nie mają pociągu do kolei

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2015-02-16 00:00

Transport: Urzędnicy boją się kolejowych inwestycji, które coraz mocniej forsuje Bruksela

Ciągnące się latami remonty i modernizacje torów zniechęcają Polaków do korzystania z usług kolei i skłaniają do podróżowania samochodami. Nic dziwnego, że przez wiele miesięcy rząd przekonywał Brukselę, by większość przyznanych do 2020 r. funduszy na transport przeznaczyć na drogi, a nie na kolej. Do inwestycji w tory nie palą się też samorządy.

Jest robota:
Jest robota:
Mo-Bruk zajmie się utylizacją podkładów kolejowych na zlecenie PKP PLK.
Tomasz Pikuła

Ciekawym przykładem jest Mazowsze, które pierwotnie zapotrzebowanie na kolejowe dotacje unijne oszacowało na… zero. Ostatecznie jednak okazuje się, że faktyczne wydatki na usprawnienie lokalnego transportu szynowego w regionie będą całkiem spore.

Po konsultacjach z urzędnikami Komisji Europejskiej samorząd województwa, w Regionalnym Programie Operacyjnym na lata 2014-20, wpisał dotacje unijne na projekty szynowe sięgające 135 mln EUR. Jednocześnie spadły kwoty przeznaczone na projekty drogowe, do których Bruksela dorzuci około 230 mln EUR, a nie — jak pierwotnie planowano — prawie 440 mln EUR.

— Początkowo nie chcieliśmy inwestować w infrastrukturę torową, uznając, że powinny to zrobić PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK). Ostatecznie jednak uzgodniliśmy, że skoro zrealizują część inwestycji ważnych dla regionu, my także musimy się zaangażować. Ustalamy więc właśnie z PKP PLK, które odcinki możemy rewitalizować — podkreśla Marek Miesztalski, skarbnik Mazowsza.

Samorząd marszałkowski przeznaczy na infrastrukturę niespełna 80 mln EUR, resztę pochłoną inwestycje taborowe. Władze województwa przeprowadziły też konsultacje społeczne dotyczące programu usprawnienia transportu szynowego w całym regionie. Termin składania uwag upłynął 7 lutego 2015 r. W programie zapisano inwestycje sięgające około 1 mld zł do 2020 r. Złoży się na nie wiele lokalnych samorządów.

Kolejowa porażka

Nie tylko władze Mazowsza nie są entuzjastami inwestowania w tory. „Dziennik Zachodni” napisał, że władze Śląska poniosły porażkę w Brukseli, bo nie udało im się przekonać unijnych urzędników do przesunięcia dotacji na drogi, więc będą musiały inwestować w tory, parkingi przy stacjach kolejowych, pociągi i tramwaje. Z danych zebranych przez Centrum Zrównoważonego Transportu (CZT), fundację działającą na rzecz ochrony środowiska i rozwoju transportu publicznego, wynika, że pierwotnie niemal wszystkie samorządy planowały niewielkie dotacje na kolej.

Próbowały większość funduszy przeznaczyć na drogi, jednak po konsultacjach z Komisją Europejską musiały zwiększać dotacje dla kolei. Dla przykładu władze Śląska zamierzały pierwotnie wyłożyć na tory 93 mln EUR, ale po rozmowach kwota wzrosła o 20 mln EUR. Znaczący wzrost nastąpił też w woj. kujawsko-pomorskim, które wydatki kolejowe zwiększyło z 27,4 mln EUR do 47,4 mln EUR.

— Władze Mazowsza próbowały przekonywać, że inwestycje powinny zrealizować PKP PLK, bo przebiegające przez region linie obsługują głównie transport ogólnopolski, a nie lokalny. Układ linii w innych województwach nie pozwala posługiwać się tym argumentem, więc samorządy będą musiały wziąć na siebie realizację inwestycji kolejowych — uważa Jakub Majewski, prezes fundacji ProKolej.

Odwrót pasażerów

Urzędnicy lokalni nie chcą inwestować w kolej, bo obawiają się, że inwestycje będą ciągnąć się latami, a w tym czasie pasażerowie wybiorą inne środki lokomocji. Ciekawym przykładem jest Podkarpacie, które zmodernizowało odcinek linii Przybówka — Jasło. Uruchomiło nowoczesną linię w październiku 2014 r., a od stycznia 2015 r. na całej trasie z Jasła do Zagórza obcięło połączenia, bo okazało się, że przewoźnik kolejowy zbyt wysoko wycenił usługi przewozowe, które i tak nie cieszyły się zainteresowaniem podróżnych.

Krajowe czy lokalne

Nasza niechęć do inwestowania w kolej niepokoi Brukselę. Rozpoczynając niedawne spotkanie z branżą, jeden z unijnych urzędników zażartował, że nie potrwa ono długo, bo przecież Polsce nie potrzeba funduszy na kolej. — Ustaliliśmy, że rząd skupia się głównie na inwestycjach w ogólnopolskie linie dla dalekobieżnych przewozów pasażerskich, a w nowej perspektywie deklaruje więcej pieniędzy na towarowe. Inwestycje w kolej aglomeracyjną i regionalną mało interesują polskich decydentów — twierdzi jeden z uczestników spotkania. Uczestnicy spotkania uzgodnili, że będą częściej wymieniać opinie na temat realizacji polskich projektów kolejowych, by ich realizacja i wykorzystanie unijnych funduszy przebiegały sprawniej.