SAS docenił Polskę i wybrał polską szefową

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 2010-01-05 00:00

W 2010 r. skandynawski przewoźnik stawia na oszczędzanie. Zyska

W 2010 r. skandynawski przewoźnik stawia na oszczędzanie. Zyska

na tym polski oddział linii.

Od stycznia w Warszawie zaczęło działać regionalne biuro skandynawskiego przewoźnika, a stanowisko dyrektora generalnego polskiego oddziału spółki po raz pierwszy objęła Polka — specjalistka od sprzedaży. Te zmiany odzwierciedlają strategię linii lotniczych — więcej oszczędzać i więcej sprzedawać.

Utworzenie biura regionalnego to efekt reorganizacji spółki, w ramach której wydzielono sześć regionów. Odpowiedzialne za nie biura przejęły część zadań oddziałów krajowych. Samodzielnymi rynkami pozostały jedynie Dania, Szwecja i Norwegia.

— Ma to posłużyć oszczędnościom, bo teraz działania w zakresie public relations, marketingu czy finansów będą scentralizowane, a tym samym obsługiwane przez mniej osób — mówi Wanda Brociek, dyrektor generalna SAS w Polsce.

Biuro na Europę Wschodnią będzie wspomagało jednostki firmy w Polsce, Rosji, na Ukrainie, Litwie, Łotwie, w Estonii i Finlandii.

— W praktyce oznacza to, że osoby odpowiedzialne za dany sektor w tych krajach straciły posady. Wyjątek stanowi Polska, w której zatrudnienie się zwiększyło — mówi Wanda Brociek.

Specjalizacja nowej dyrektor generalnej, która wcześniej była dyrektorem handlowym polskiego oddziału, odpowiada strategii spółki, która w 2010 r. stawia także na sprzedaż.

— Zakładamy, że sprzedaż biletów w Polsce wzrośnie o 3-4 proc. Poprawę wyników planuje też cała grupa, na co wskazują uruchamianie nowych połączeń, np. z Kopenhagi do Wilna — ocenia Wanda Brociek.

Taki wybór lokalizacji biura regionalnego to wyróżnienie dla Polski, która w ostatnich latach szczyciła się wynikami sprzedaży.

— W 2007 i 2008 r. mieliśmy rekordowe wyniki. Sprzedaż biletów rosła w tym czasie o kilkadziesiąt procent rocznie. Dobry był także pierwszy kwartał 2009 r., a niezły czwarty, bo w grudniu zintensyfikowały się loty do Kopenhagi ze względu na szczyt klimatyczny — ocenia Wanda Brociek.

Dwa środkowe kwartały okazały się jednak na tyle dotkliwe, że w sumie sprzedaż biletów w 2009 r. była o 15- 20 proc. mniejsza niż przed rokiem. Na spadek liczby pasażerów linie zareagowały m.in. wprowadzeniem nowych samolotów.

— Nowe CRJ 900 mieszczą na pokładzie 88 osób, czyli o blisko 20 mniej niż wcześniej wykorzystywane maszyny, co poprawiło współczynnik wypełnienia. W przezwyciężeniu trudnej sytuacji pomogły też trzy rodzaje biletów. Klienci rezygnujący z bussines class przechodzili do economy extra, plasującej się cenowo między klasą ekonomiczną a najbardziej luksusową — wyjaśnia Wanda Brociek.