Sąsiedzi znów mogą nam zazdrościć

Rafał Białkowski
opublikowano: 2010-11-19 00:00

Bank Światowy wróży polskiemu PKB solidny wzrost. Dobrą formę gospodarki potwierdzają dane GUS.

Rynek pracy odrobił kryzysowy dołek. Od początku roku przybyło 120 tys. etatów

Bank Światowy wróży polskiemu PKB solidny wzrost. Dobrą formę gospodarki potwierdzają dane GUS.

Ożywienie w naszym regionie przybiera na sile, a tegorocznymi prymusami wzrostu PKB będą Polska i Słowacja — wynika z najnowszych prognoz Banku Światowego (BŚ) — "EU10 Regular Economic Report".

Na podium

W tym roku nasza gospodarka urośnie o 3,5 proc., a w przyszłym przyspieszy do 4,1 proc. Lepszymi wynikami będzie mogła pochwalić się tylko Słowacja. Jej PKB zwiększy się odpowiednio o 4,1 i 4,2 proc. W 2010 r. daleko w tyle znajdą się pogrążone w recesji Łotwa i Rumunia czy borykająca się ze stagnacją Bułgaria. Na szczęście w przyszłym roku wszystkie gospodarki regionu powinny wyjść na plus — prognozują eksperci BŚ.

— W najbliższym czasie motorem polskiej gospodarki będą inwestycje prywatne oraz konsumpcja — ocenia Kaspar Richter, starszy ekonomista BŚ dla Europy i Azji Środkowej.

Siłę polskiej gospodarki doceniają również ekonomiści Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Ich zdaniem, w tym roku polski PKB zwiększy się o 3,5 proc., w 2011 r. przyspieszy do 4 proc., a w 2012 r. do 4,3 proc.

Eksporterzy zatrudniają

Kaspar Richter, choć chwali polską gospodarkę, wskazuje, że stoją przed nią poważne wyzwania.

— Należą do nich ożywienie akcji kredytowej dla firm, urzeczywistnienie konsolidacji fiskalnej oraz tworzenie nowych miejsc pracy, m.in. dla ludzi młodych i pracowników o niskich kwalifikacjach — wymienia ekonomista BŚ.

Jego opinię podziela Paweł Kolski, ekonomista Banku BPH.

— Dostęp do kredytów, głównie dla małych i średnich przedsiębiorstw, nadal jest ograniczony, a z badań NBP wynika, że banki będą zacieśniać politykę kredytową — mówi ekonomista Banku BPH.

Jego zdaniem, znacznie lepiej wygląda sytuacja na rynku pracy, którą potwierdzają najnowsze dane GUS. Wynika z nich, że październik był ósmym z rzędu miesiącem, kiedy rosło zatrudnienie — 2,1 proc. r/r, wobec 1,8 proc. we wrześniu.

— To m.in. efekt wzrostu produkcji i wykorzystania mocy wytwórczych w dużych firmach, w których znaczny udział ma eksport — twierdzi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Zdaniem Pawła Kolskiego, rynek pracy odrobił już z nawiązką straty spowodowane kryzysem.

— W 2009 r. ubyło 98 tys. etatów. Tymczasem od początku bieżącego roku powstało już 120 tys. miejsc pracy — mówi Paweł Kolski.

Pracodawcy mają lepiej

Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku, prognozuje, że ta tendencja będzie kontynuowana.

— Popyt na eksport utrzymuje się na dobrym poziomie, ruszają też inwestycje publiczne. Popyt na pracowników będzie więc rósł — uważa ekonomista Deutsche Banku.

Tym bardziej że presja płacowa jest niewielka. Roczna dynamika płac wyniosła w październiku 3,9 proc., wobec 3,7 proc. we wrześniu. Realnie — po uwzględnieniu inflacji –płace wzrosły o 1,1 proc. r/r.

— Realna dynamika funduszu płac [wartość wszystkich pensji wypłacanych pracownikom firm pomniejszona o inflację — red.] wyniosła 3,2 proc. r/r wobec 3 proc. we wrześniu. Sygnalizuje to, że dynamika spożycia prywatnego w czwartym kwartale będzie na zbliżonym poziomie do zaobserwowanego w trzecim, czyli urośnie o około 3 proc. r/r — przewiduje Jakub Borowski.

Paweł Kolski wskazuje, że dane GUS to woda na młyn dla firm.

— Brak presji płacowej to dobra informacja dla przedsiębiorców, którzy coraz optymistyczniej patrzą w przyszłość. Mogą zatrudniać pracowników na lepszych dla siebie warunkach — tłumaczy ekonomista Banku BPH.

5375,4 tys.

Tyle wyniosło zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w październiku. Oznacza to miesięczny wzrost o 11,5 tys. etatów. To najlepszy wynik od stycznia 2009 r.

3440,22 zł

Tyle w październiku wyniosło średnie wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw.