Muszą być podjęte działania zachęcające obcych inwestorów do zainteresowania naszym rynkiem – powiedział bin Talal w telewizyjnym wywiadzie. Dodał, że oczywiście istnieje obawa, że doprowadzi to do pojawienia się tzw. gorącego pieniądza, który wejdzie na rynek i szybko z niego wyjdzie, ale Arabia ma możliwość wprowadzenia odpowiednich, przeciwdziałających takiej sytuacji regulacji.
Międzynarodowe instytucje finansowe, głównie banki, zwiększają swoją obecność w Arabii Saudyjskiej, gdyż inwestorzy szukają dostępu do największej arabskiej giełdy i drugiej najdynamiczniej rozwijającej się gospodarki po Katarze w rejonie Zatoki Perskiej.
Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w saudyjskie akcje mogą przyciągnąć nawet kapitały rzędu 30 mld USD, po otwarciu parkietu dla obcych graczy, prognozuje John Burbank, założyciel funduszu hedgingowego Passport Capital, posiadającego aktywa o wartości 3,7 mld USD.
Obecnie na tamtejszej giełdzie aż 95 proc. transakcji dokonywanych jest przez inwestorów indywidualnych, a pozostałe 5 proc. leży w gestii inwestorów instytucjonalnych. To diametralnie odmienna sytuacja do tej jaka ma miejsce na rynkach rozwiniętych w Stanach Zjednoczonych czy Europie.
Według prognoz analityków, gospodarka Arabii Saudyjskiej ma szansę odnotować w tym roku 4,2-proc. wzrost PKB. W ciągu ostatniego roku indeks giełdy w Rijadzie stracił 10 proc. Dla porównania wskaźnik parkietu w Dubaju, DMF General wzrósł w tym samym okresie o 8,6 proc.