Schabowe będą droższe

Marcel ZatońskiMarcel Zatoński
opublikowano: 2022-05-17 20:00

Wieprzowina drożeje, a konsumpcja nie spada. Goodvalley spodziewa się jednak ograniczania spożycia i przejścia na mięso premium.

Przeczytaj artykul i dowiedz się:

  • jak zmieniają się ceny wieprzowiny i kiedy odczujemy to w portfelach,
  • jaką strategię na polskim rynku ma duńska grupa Goodvalley, jeden z największych producentów wieprzowiny w kraju,
  • jak producent wieprzowiny przygotowuje się do spadku spożycia mięsa
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Przy sporej inflacji cen żywności w ostatnim roku jedno pozostawało w Polsce niedrogie - ze względu na dużą podaż tylko nieznacznie zmieniały się ceny wieprzowiny. Tani schab i karkówka to już jednak przeszłość.

Na rynku wieprzowiny wszystko bardzo przyspieszyło po 24 lutego. Ubiegły rok stał pod znakiem nadwyżki wieprzowiny na rynku, bo Chiny - będące największym importerem - odbudowały moce produkcyjne. Sytuacja była trudna, bo ceny wieprzowiny były niskie, a ceny pasz szły już w górę, w związku z czym wielu hodowców wycofało się z nierentownej działalności.

- Na koniec roku mieliśmy w Polsce najmniejsze pogłowie świń od dekad. Efekt? Przy niższej podaży po rosyjskiej inwazji ceny żywca wieprzowego skoczyły w nieco ponad miesiąc o 60 proc. Na półkach sklepowych jeszcze tego tak wyraźnie nie widać, bo zarówno rząd, jak i sieci handlowe podejmują działania w celu utrzymania cen w ryzach. W końcu jednak stanie się to widoczne - mówi Paweł Nowak, prezes Goodvalley, jednego z największych producentów wieprzowiny w Polsce.

Wieprzowe odbicie

Goodvalley to duży producent wieprzowiny z duńskim kapitałem. W 2020 r. (ostatnie dostępne dane) Goodvalley sp. z o.o., przetwarzająca mięso, miała 397 mln zł przychodów przy prawie 32 mln zł straty na poziomie netto. Powiązana spółka Goodvalley Agro, prowadząca gospodarstwa hodowlane i uprawy (75 proc. produkcji kierująca do Goodvalley sp. z o.o.), w 2020 r. miała 363 mln zł przychodów i 25 mln zł straty.

- Spodziewamy się w tym roku wzrostu przychodów rzędu 15-20 proc. Jesteśmy ostrożni, bo sytuacja wojenna może wywołać nieprzewidziane wstrząsy na rynku. Trudno powiedzieć, jak rosnąca inflacja wpłynie na nawyki żywieniowe konsumentów, jednak z drugiej strony w wyniku sytuacji w Ukrainie w Polsce pojawiło się 2 mln osób, które również mają realny wpływ na sytuację na rynku żywności. Na razie nie widzimy spadku konsumpcji - przeciwnie, w ostatnich miesiącach zanotowaliśmy wzrost sprzedaży, jednak na wyciąganie wniosków jest zbyt wcześnie, bo ceny w sklepach nie skoczyły jeszcze tak, jak w dystrybucji - mówi Paweł Nowak.

Rosnące koszty

Koszty produkcji wzrosły już wcześniej.

- Nawozy mineralne, wykorzystywane w uprawie roślin paszowych, są droższe o 100 proc., już po ubiegłorocznych żniwach znacznie podrożały zboża, wyższe są też koszty transportu i pomniejszych pozycji, np. opakowań - wylicza prezes Goodvalley.

Strategia duńskiej grupy zakłada koncentrację na segmencie premium i produkcję paczkowanego mięsa, sprzedawanego głównie w sieciach handlowych.

- Kilka lat temu postanowiliśmy stworzyć mięsną markę, co nie jest takie proste. Zakładamy jednak, że konsumenci będą w coraz większym stopniu cenić wygodę i płacić więcej za dobre mięso, które jest już np. poporcjowane na kotlety. Dużą nadzieję wiążemy z kanałem sklepów convenience, w których ofercie mięso odgrywa coraz większą rolę – mówi Paweł Nowak.

Wszystko drożeje:
Wszystko drożeje:
Z polskich hodowli Goodvalley wyjeżdża rocznie 0,7 mln świń, z których większość trafia do własnej ubojni spółki. W ostatnich latach kierowana przez Pawła Nowaka wieprzowa grupa była na minusie, a teraz dodatkowo zmaga się m.in. z wyższymi cenami nawozów, pasz i energii. W trudnym otoczeniu wieprzowiny może być mniej - i będzie droższa.
Marek Wiśniewski

Konsekwencje pomoru

Około 20 proc. sprzedaży polskiego Goodvalley zapewniają rynki eksportowe.

- Udział eksportu w sprzedaży sukcesywnie się zmniejsza, bo brakuje u nas w kraju skutecznych, systemowych narzędzi do walki z afrykańskim pomorem świń i wiele zagranicznych rynków jest dla nas po prostu zamkniętych. Poza Europą sporym odbiorcą jest USA, gdzie trafiają bekon i żeberka, oraz niektóre rynki azjatyckie, gdzie sprzedaje się nóżki czy ogonki, na które popyt w Polsce jest mniejszy - mówi Paweł Nowak.

Działalność Goodvalley skoncentrowana jest na północy kraju, gdzie powstało prawdziwe rolniczo-hodowlane imperium. Składa się na nie 13 tys. ha upraw, wytwórnia pasz, gospodarstwa hodowlane, z których rocznie wyjeżdża nawet 0,7 mln świń, ubojnia, zakład przetwórczy i biogazownia. Dla firmy pracuje 1,3 tys. osób.

- Nie lubię wyrażenia „od pola do stołu”, jest ono nadużywane w branży. Chcemy mieć jednak kontrolę nad wszystkimi ogniwami łańcucha produkcyjnego, żeby zapewnić odpowiednią jakość i wykorzystać efekt skali. W uprawach korzystamy z nawozu organicznego, który sami wytwarzamy, a wzrost roślin na poszczególnych polach monitorujemy m.in. za pomocą dronów, by precyzyjnie dozować nawozy. Kiedyś współpracowaliśmy z zewnętrznymi hodowlami, ale teraz wszystko skoncentrowaliśmy u siebie, bo tak łatwiej jest dbać o dobrostan świń – a w im lepszych warunkach żyje zwierzę, tym na koniec lepsze jest jego mięso - mówi prezes Goodvalley.

Okiem analityczki
Chińskie konsekwencje dla polskich świń
dr Magdalena Kowalewska
starszy analityk sektora rolno-spożywczego w Banku BNP Paribas

Wieprzowina na koniec ubiegłego roku była jedyną znaczącą kategorią, która nie zdrożała w koszyku żywnościowym - tak ceny żywca, jak i produktów na półkach sklepowych były relatywnie niskie na tle historycznym dla tego rynku i w porównaniu do innych kategorii, choćby wołowiny. Był to efekt tego, co działo się na rynku światowym. Po wykryciu ASF w Niemczech w 2020 r. zablokowano eksport z tego kraju do Chin, a Niemcy odpowiadały za 20 proc. unijnej produkcji. W efekcie cala nadwyżka została na rynku unijnym i podaż przestała być dopasowana do raczej ustabilizowanego popytu. Produkcji zwierzęcej nie da się zatrzymać z dnia na dzień, więc silna nadpodaż żywca wieprzowego była widoczna przez kolejne miesiące. Spadek rentowności produkcji powodował jednak stopniowe zmniejszanie jej skali, w efekcie w grudniu 2021 r. w Polsce było o 13 proc. mniej świń niż rok wcześniej, a pogłowie loch prośnych zmniejszyło się aż o 21 proc. r/r. Obniżenie podaży przy jednoczesnym wzroście kosztów produkcji w konsekwencji rekordowych cen zbóż musi się przełożyć na wyższe ceny mięsa surowego i produktów wędliniarskich na sklepowych półkach. Powinno być to wyraźnie widoczne już w czerwcu. Skalę skoku cen może jednak mitygować sytuacja na rynku chińskim, gdzie skutecznie odbudowano pogłowie świń po wykryciu ASF w 2018 r. Teraz wraca do poprzedniego poziomu, co sprawia, że Chiny będą importować z Unii mniej wieprzowiny i więcej jej pozostanie na europejskim rynku wewnętrznym.

Bezmięsny trend

Statystyczny Polak je rocznie prawie 80 kg mięsa. Goodvalley zakłada, ze ta liczba będzie spadać.

- Jemy za dużo mięsa i to się oczywiście będzie zmieniać, trend żywieniowy w kulturze zachodniej jest jasny.Nie jestem do końca przekonany, że skorzysta na tym kategoria roślinnych zamienników mięsa, ale jedno jest pewne – wybierając produkty mięsne, coraz częściej zwracamy uwagę na jakość – mówi Paweł Nowak.

Oczekiwany spadek spożycia mięsa legł jednak u podstaw obecnej strategii Goodvalley.

- Konsumenci mają niskie zaufanie do paczkowanego mięsa, więc budujemy markę, by je zwiększyć. Jednocześnie uważamy, że są gotowi płacić więcej za produkt dobry jakościowo i łatwy do przygotowania, czyli na przykład podzielony na kotlety i okrojony ze ścięgien. Będziemy jeść mniej mięsa, ale będzie ono lepsze, i w tym widzimy naszą szansę – mówi Paweł Nowak.

Możesz zainteresować się również: