Nie sprzedają lodów, kolektorów słonecznych ani parasoli plażowych, choć żyją ze słońca. Z nadmiaru słońca w biurowcach.
Importowana ze Stanów Zjednoczonych lub z Izraela. W rolce wygląda niepozornie. Folia jak folia. Ale uratowała archiwalne zasoby Polskiego Radia, kiedy trafiły do nowego budynku z fasadą z metalu i szkła. Archiwalne taśmy trzeba przechowywać w temperaturze do 25 stopni Celsjusza i w wilgotności z przedziału od 30 do 50 proc. W słoneczne dni szyby i ramy budynku nagrzewały się tak, że klimatyzacja nie zapewniała właściwych parametrów.
— Dopiero folie naklejone na okna wyeliminowały problem nadmiernego nagrzewania się pomieszczeń. Dzięki temu udało się również osiągnąć pożądaną wilgotność — twierdzi Gracjana Pyczot z archiwum Polskiego Radia.
Różne powłoki
Rafał Tarnowicz i Krzysztof Zyśk o właściwościach optycznych oraz izolacyjnych cienkiego, elastycznego plastiku potrafią powiedzieć bardzo wiele. Foliowy biznes prowadzą od 1992 r. Wtedy założyli firmę Warsfoll, która po latach pomogła Polskiemu Radiu. Wspólnie grali w siatkówkę w drugoligowym AZS-AWF i po prostu zgadali się na treningu.
Wtedy Krzysztof Zyśk o foliach okiennych nic nie wiedział. Rafał Tarnowicz miał o nich jakieś pojęcie, bo jako student dorabiał z kolegami w wakacje, naklejając folie. Potem nawet sami założyli firmę świadczącą takie usługi.
— Jak się kończy studia, to ludzie się rozchodzą. Tamta firma umarła śmiercią naturalną — mówi Rafał Tarnowicz.
Kiedy Warsfoll startował, folie okienne już dość dobrze znano na Zachodzie. W Polsce rynek dopiero się rodził. Relacje cenowe sprawiały, że najlepiej sprzedawały się te, które były jedynie barwionym poliestrem, a więc ich funkcja sprowadzała się wyłącznie do ochrony oszklonych pomieszczeń przed nadmiarem światła słonecznego. To zastosowanie jest popularne do dziś.
— Oklejaliśmy okna w centrum zarządzania siecią. Duża powierzchnia szyb od strony południowej utrudniała obserwację monitorów. Po przyklejeniu folii odblaski znikły — opowiada Dariusz Pakuła z Netii.
Folie są dziś znacznie bardziej wyrafinowane. Napylane tlenkami metali szlachetnych potrafią nie tylko zaciemniać pomieszczenia, ale również wspomagać klimatyzację, a tym samym oszczędzać energię.
— Każdy budynek jest inaczej skonstruowany, każda szyba inna, każda stolarka również. Dlatego trudno wyliczyć wpływ folii na oszczędzanie energii. Z naszego doświadczenia wynika, że obecnie stosowane potrafią bardzo wyraźnie obniżyć temperaturę w nasłonecznionych pomieszczeniach. W miejscach, w których rozważano nawet wymianę niewydolnych układów klimatyzacji, po założeniu folii te same instalacje włączają się rzadko albo w ogóle — zapewnia Krzysztof Zyśk. Odpowiednie tworzywo — odporne na ciśnienie wybuchowe — może też zabezpieczyć przed rozbiciem szyby. Ewentualne odłamki nie pokaleczą osób znajdujących się obok.
— Oklejamy szyby w placówkach w całym kraju. Zabezpieczamy się głównie przed ich rozbiciem i penetracją wzrokową pomieszczeń. Moglibyśmy budować ściany z cegieł, ale chodziło nam o to, by w pomieszczeniach było jasno przy jednoczesnej nieprzejrzystości ścian — opowiada Marek Kurzeja, naczelnik departamentu logistyki i administracji Banku Gospodarstwa Krajowego.
Woda i światło
Warsfoll oferuje około 80 typów folii okiennych. Nie tylko je sprzedaje, ale również montuje. Dlatego Krzysztof Zyśk skończył w tym roku kurs alpinistyczny.
— W latach 90. prawie wszystkie folie montowało się wewnątrz pomieszczeń. Dzięki temu w zimę ciepło nie uciekało. Współczesne okna przepuszczają o wiele mniej ciepła. Dlatego nakładanie folii od wewnątrz mogłoby w skrajnych wypadkach prowadzić do kumulacji ciepła na szybach i ich pękania. Montowanie folii na zewnątrz nieuchronnie wiąże się zaś z pracami na wysokości — wyjaśnia Rafał Tarnowicz.
Jednak nie pali się do kursu alpinistycznego.
— Wystarczy, że zrobił go wspólnik — śmieje się.
Warsfoll chce obsługiwać klientów kompleksowo, sprzedając i montując folię — głównie dlatego, aby wyeliminować późniejsze rozczarowania właścicieli oklejanych okien.
— Folia składa się z folii właściwej i z warstwy ochronnej. Przed montażem trzeba część ochronną zdjąć, aby przy użyciu preparatu stworzonego na bazie wody i szamponu, uaktywnić klej gwarantujący przyleganie folii do szyby. Jeden z naszych klientów stwierdził, że zrobi to sam. Następnego dnia zadzwonił, że folia mu odpadła. Na miejscu okazało się, że po prostu posmarował ją wodą i przyłożył do okien. Przez jakiś czas trzymała się na zasadzie nacisku powierzchniowego, ale potem odpadła. Przy okazji się pogięła, więc nadawała się tylko do wyrzucenia — wspomina Krzysztof Zyśk.
Aby uniknąć rozczarowań, właściciele Warsfollu starają się też zawczasu przedstawić klientom wszelkie właściwości sprzedawanych przez siebie rozwiązań. Chcą dzięki temu unikać sytuacji takich, jak ta z początków działalności. Sprzedawane przez nich tworzywo trafiło wtedy na okna mieszkania pewnej kobiety. Nikt jej tylko nie uprzedził, że chociaż w dzień jej szyby wyglądają jak lustro, to wieczorem już nie.
— Folie lustrzane mają właściwości zwierciadła od strony mocniej naświetlonej. W dzień jest to powierzchnia zewnętrzna, ale gdy na zewnątrz jest ciemno, a w pomieszczeniu pali się światło, to skutek jest odwrotny. Widać, co jest w środku — tłumaczy Rafał Tarnowicz.
— Osobom stojącym przed szybą oklejoną folią lustrzaną wydaje się często, że jest to ściana, zza której ich nie widać. Przeglądają się w lustrze i robią różne głupie miny. Przez lata mieliśmy tak oklejone biuro na parterze budynku przy ul. Nałęczowskiej, więc napatrzyliśmy się na takie widoki — dodaje Krzysztof Zyśk.
A ile razy my patrzyliśmy na szyby oklejone folią, nawet o tym nie wiedząc? Myśląc na przykład, że to barwione szkło. n
Amatorsko gra na plaży
Jako seniorzy właściciele Warsfollu grali w siatkówkę w drugiej lidze. Krzysztof Zyśk sięgnął nawet po mistrzostwo Polski juniorów. Jednak to jego wspólnikowi siatkarska pasja pozostała do dziś. Rafał Tarnowicz wciąż gra w odmianę plażową, a więc rozgrywaną przez dwuosobowe drużyny na piasku. Pośród 93 zawodników, których obejmuje ranking Polskiego Związku Piłki Siatkowej, jest sklasyfikowany na 49. miejscu. Zebrał 124 punkty, podczas gdy trzech najlepszych graczy ma ich ponad tysiąc. W kończącej sezon sierpniowej imprezie w Sopocie do podziału jest a 50 tys. zł.
Z folią na drodze
Główny biznes Warsfollu polega na sprzedaży folii dla poprawy warunków pracy w biurowcach. Firma nie zapomina też o bardziej rozrywkowych zastosowaniach. Jej folią oklejono np. szyby w tym ferrari. Miłośnikom tuningu oferuje około 70 typów folii do montażu na szybach aut. Różnią się one kolorystyką, przepuszczalnością światła i promieni UV.
Folia podliczona
50
mikronów Taka jest grubość najcieńszych folii okiennych w ofercie Warsfollu. Najgrubsze mają 450 mikronów.
47
mkw. Tyle folii okiennej mieści się na standardowej rolce szerokości
1524 mm. Na rolkach o szerokości 1830 mm jest jej 10 mkw. więcej.
100
zł netto Taka jest cena najtańszej foli wraz z montażem. System antywłamaniowy może być nawet sześć razy droższy.
Ciężkie czasy jednorazówek
Do oklejania okien elastycznym plastikiem nikt nie ma pretensji, ale inna gałąź foliowego biznesu przeżywa trudne chwile. Walające się cienkie foliowe torebki sprawiły, że spopularyzował się postulat wyeliminowania ich z rynku. Najdalej poszła rada miejska Łodzi, która od 1 czerwca 2008 r. chciała wprowadzić w mieście całkowity zakaz wydawania w sklepach jednorazowych torebek foliowych. Uchwałę samorządu unieważnił wojewoda. Nową modę dostrzegły też supermarkety, które pod ekologicznym szyldem zaczęły sprzedawać torby wielokrotnego użytku. Tyle że również z polipropylenu. Bo ekologia ekologią, ale liczy się biznes. A takie torby są po prostu dla supermarketów bardziej dochodowe od darmowych jednorazówek.
Kamil Kosiński
