Że rozmowy z górnikami będą trudne, to było oczywiste. Na razie jednak trudno jest w ogóle do nich doprowadzić. Na dziś Wojciech Kowalczyk, pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa, zaprosił do Warszawy przedstawicieli górniczych związków zawodowych. Chciał rozmawiać, ramię w ramię z Krzysztofem Sędzikowskim, prezesem Kompanii Węglowej (KW), o planie naprawczym dla firmy. Zakłada on m.in. zamknięcie czterech z 14 kopalni, zwolnienie — za odprawami — ok. 4 tys. z 47 tys. zatrudnionych, przetransferowanie kolejnych 6 tys. osób do dziewięciu kopalni, które zostaną utrzymane przy życiu, a także wprowadzenie 6-dniowego tygodnia pracy. Związkowcy ogłosili wczoraj, że do stolicy nie przyjadą, a na poniedziałek zapowiedzieli akcję protestacyjno-strajkową w całym regionie śląsko-dąbrowskim.

Lista nie do zmiany
— Nie przyszedłem tu, by składać wniosek o upadłość, ale by ratować spółkę i miejsca pracy — tak o swoich zadaniach w Kompanii Węglowej mówi prezes Krzysztof Sędzikowski. Pole manewru ma jednak małe. W środę premier Ewa Kopacz podkreślała, że alternatywą dla planu naprawczego jest niekontrolowana upadłość węglowego giganta — i to w ciągu miesiąca.
— Alternatywą jest bankructwo firmy. Żeby do niego nie doszło, musimy działać według bardzo napiętego harmonogramu — podkreśla Krzysztof Sędzikowski.
Pierwszy krok to odcięcie aktywów trwale nierentownych, czyli czterech kopalni: Pokój, Brzeszcze, Sośnica-Makoszowy i Bobrek-Centrum. Najpóźniej do końca lutego mają zostać wniesione do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Trafi do niej również zadeklarowana przez rząd pomoc publiczna, czyli 2,3 mld zł, która pozwoli sfinansować zamknięcia kopalni (techniczny koszt takiego przedsięwzięcia to 160-180 mln zł) oraz odprawy i 4-letnie urlopy dla pracowników. Sprzedana zostanie też nierentowna kopalnia Piekary.
— Nie można zwlekać, skoro ta piątka generuje 80 proc. strat KW. Nie mamy tu pola manewru, lista kopalni do zamknięciasię nie zmieni — podkreśla Krzysztof Sędzikowski.
Inwestorzy już w maju
Pozostałych dziewięć kopalni, z których tylko dwie są obecnie rentowne, rząd uznał za perspektywiczne. Do końca maja mają zostać wniesione do „nowej KW”, której właścicielem na początek zostanie Węglokoks. Również do końca maja pojawić się w niej mają inwestorzy, czyli — jak rząd wskazuje wprost — energetyka.
— Chodzi o wejście kapitałowe, choć nowa spółka po odcięciu najsłabszych aktywów nie będzie potrzebowała aż tak wiele gotówki — mówi Krzysztof Sędzikowski.
Inwestorzy dostaną szczegółowy biznesplan dla nowej spółki. Na razie wiadomo jedynie, że koszt wydobycia tony węgla ma spaść do końca 2015 r. do 200 zł, czyli o jedną trzecią, co przełoży się na 150-200 mln zł rocznego zysku operacyjnego. To byłby wielki skok, bo na razie KW generuje ok. 200 mln zł straty operacyjnej miesięcznie, a w listopadzie traciła 66 zł na każdej tonie wydobytego węgla.
Rozmowy na Śląsku
Rozmów w Warszawie nie będzie, ale może dojdzie do nich na południu. Wojciech Kowalczyk zadeklarował gotowość wybrania się na Śląsk.
— Dialog jest potrzebny, bo obie strony mają ten sam cel, czyli uratowanie KW — podkreślał w rozmowie z PAP Wojciech Kowalczyk.
— Chcemy rozmawiać, ale na Śląsku — ogłosili przedstawiciele górniczych związków zawodowych. Można przypuszczać, że w rozmowach dominować będą kwestie pracownicze. Tu priorytety rządu i prezesa KW są jasne.
— Najważniejsze jest dla nas uzyskanie zgody na wprowadzenie 6-dniowego tygodniapracy dla firmy, przy czym ludzie nadal pracowaliby pięć dni w tygodniu. Tylko ten system umożliwi zwiększenie zatrudnienia w kopalniach, które chcemy utrzymać. I tylko wtedy 6 tys. pracowników z kopalni likwidowanych będzie mogło uzyskać przeniesienie — tłumaczy Krzysztof Sędzikowski. Na razie, i to krótko po środowym ogłoszeniu planu dla KW, część górników z kopalni przeznaczonych do zamknięcia rozpoczęła strajk.
Strefy na gruzach kopalni
Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki, zapowiedział, że tereny zamkniętych kopalni staną się częścią specjalnej strefy ekonomicznej, dzięki czemu zwalniani górnicy łatwo znajdą pracę w innych firmach. Resort gospodarki przedstawi mechanizm na początku marca. — Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy w sześć miesięcy stworzyli na terenach kopalni parki przemysłowe, w których górnicy znajdą pracę. Jeśli jednak zwolnieni dostaną 24-miesięczne pakiety osłonowe, dzięki którym nie odejdą na emeryturę, ale będą się przekwalifikowywać, wystarczy czasu, by znaleźć inwestorów. Na pewno musielibyśmy w tym czasie wybudować hale pod wynajem. Jednocześnie konieczny jest mechanizm, który spowoduje, że inwestor będzie wolał te tereny poprzemysłowe od greenfieldów w Gliwicach czy Dąbrowie Górniczej. Marzyłaby mi się cena 1 EUR za mkw. Gminy mogłyby zrezygnować z podatków od nieruchomości. Dopuszczalna pomoc regionalna na Śląsku to 25 proc., ale można, wzorem miast Europy Zachodniej, które stosowały fiskalne zachęty do rewitalizacji dzielnic, na tych 500 ha stworzyć specjalny program, który podniósłby dopuszczalną pomoc do maksymalnego w Polsce poziomu 50 proc. To na razie pomysły, które musimy dopracować — zastrzega Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. [MAG]
Strefy na gruzach kopalni
Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki, zapowiedział, że tereny zamkniętych kopalni staną się częścią specjalnej strefy ekonomicznej, dzięki czemu zwalniani górnicy łatwo znajdą pracę w innych firmach. Resort gospodarki przedstawi mechanizm na początku marca. — Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy w sześć miesięcy stworzyli na terenach kopalni parki przemysłowe, w których górnicy znajdą pracę. Jeśli jednak zwolnieni dostaną 24-miesięczne pakiety osłonowe, dzięki którym nie odejdą na emeryturę, ale będą się przekwalifikowywać, wystarczy czasu, by znaleźć inwestorów. Na pewno musielibyśmy w tym czasie wybudować hale pod wynajem. Jednocześnie konieczny jest mechanizm, który spowoduje, że inwestor będzie wolał te tereny poprzemysłowe od greenfieldów w Gliwicach czy Dąbrowie Górniczej. Marzyłaby mi się cena 1 EUR za mkw. Gminy mogłyby zrezygnować z podatków od nieruchomości. Dopuszczalna pomoc regionalna na Śląsku to 25 proc., ale można, wzorem miast Europy Zachodniej, które stosowały fiskalne zachęty do rewitalizacji dzielnic, na tych 500 ha stworzyć specjalny program, który podniósłby dopuszczalną pomoc do maksymalnego w Polsce poziomu 50 proc. To na razie pomysły, które musimy dopracować — zastrzega Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. [MAG]
Komu demontaż Kompanii Węglowej pomoże, komu zaszkodzi?
Artur Iwański, szef działu analiz Domu Maklerskiego PKO BP, oszacował wpływ planu naprawczego KW na działalność innych giełdowych spółek. Dla państwowych spółek energetycznych jest to plan „nieco negatywny”, bo otrzymają udziały w aktywach, które generują 255 mln zł rocznej straty. Kluczowa jest jednak cena za te udziały, a ta nie jest jeszcze znana. Dodatkowo firmy będą musiały współfinansować restrukturyzację KW. Dla kopalni Bogdanka plan jest pozytywny, bo zaowocuje niższą podażą węgla na rynku. Dla koksowego JSW jest natomiast neutralny, bo nie ma w nim praktycznie mowy o systemowych problemach sektora, związanych z przywilejami (deputatami, czternastkami etc.). Dla Kopeksu i Famuru, produkujących maszyny górnicze, spadek produkcji węgla jest nieco negatywny, ale mowa jest jednocześnie o zwiększeniu wydobycia w „nowej KW”.
Komu demontaż Kompanii Węglowej pomoże, komu zaszkodzi?
Artur Iwański, szef działu analiz Domu Maklerskiego PKO BP, oszacował wpływ planu naprawczego KW na działalność innych giełdowych spółek. Dla państwowych spółek energetycznych jest to plan „nieco negatywny”, bo otrzymają udziały w aktywach, które generują 255 mln zł rocznej straty. Kluczowa jest jednak cena za te udziały, a ta nie jest jeszcze znana. Dodatkowo firmy będą musiały współfinansować restrukturyzację KW. Dla kopalni Bogdanka plan jest pozytywny, bo zaowocuje niższą podażą węgla na rynku. Dla koksowego JSW jest natomiast neutralny, bo nie ma w nim praktycznie mowy o systemowych problemach sektora, związanych z przywilejami (deputatami, czternastkami etc.). Dla Kopeksu i Famuru, produkujących maszyny górnicze, spadek produkcji węgla jest nieco negatywny, ale mowa jest jednocześnie o zwiększeniu wydobycia w „nowej KW”.